📻 PYTANIA O CIĄG DALSZY: Jaki system? Jaki rynek? Jaki rząd?

Państwo musi zadbać o uczciwe warunki na rynku

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak



Konkurencja towarzyszy wszelkim przejawom życia. Nie inaczej jest w życiu społecznym czy w gospodarczym. Ktoś jednak musi zadbać o to, aby konkurowanie służyło wszystkim i odbywało się na uczciwych zasadach. Tę rolę powinno wziąć na siebie państwo i traktować ją jako najważniejsze swoje zadanie.

Konkurencja jest esencją życia. Życie opiera się na współzawodnictwie. Rywalizacja nieodłącznie towarzyszy wszelkim jego przejawom. Rośliny konkurują o dostęp do wody i światła. Plemniki ścigają się, który pierwszy przeniknie do komórki jajowej. Ludzie konkurują o to, kto opowie śmieszniejszy dowcip w towarzystwie lub kto zdobędzie uznanie atrakcyjnej osoby.

Konkurencja i współzawodnictwo są wszędzie i nie należy ich unikać, bo nie są one z natury złe, byle by były uczciwe. Rzecz jest więc w tym, aby konkurowanie odbywało się na  zasadach fair play. Chodzi o to, aby uczestnicy konkurencji mieli równe szanse, a jednostki mające, z niezależnych od nich przyczyn, trudniejszy start otrzymywały pomoc wyrównującą ich pozycję – ale też ani krzty więcej.

Zdarza się przecież i w przyrodzie, że ostra z pozoru rywalizacja przeradza się we współdziałanie. Początkowo konkurujące ze sobą gatunki zaczynają wspierać się wzajemnie. A w społeczeństwie takiej symbiozie sprzyjają odpowiednie regulacje.

Podobnie jest w życiu społecznym i w ekonomii. Naturalne dążenie do konkurencji, gdy jest tak uregulowane, że wszyscy mają równe szanse, przeradza się w symbiozę. Ci, którzy przegrali uczciwą rywalizację w danej dziedzinie, pewnie lepiej nadają się do działań innych niż te, których dotychczas próbowali, i dopiero kiedy je odkryją, wejdą w symbiozę. W ten sposób w danej dziedzinie życia społecznego pozostaną najlepsi. Jest to cecha doboru naturalnego.

W odróżnieniu od przyrody, gdzie dobór naturalny działa jako regulator, w życiu społecznym czy ekonomicznym taką rolę muszą pełnić demokratycznie wybrane władze. Stąd funkcja regulacji konkurencji jest najważniejszą, a wielu przyznałoby, że wręcz jedyną, którą rząd oraz sejm mają do spełnienia. Oczywiście przejawia się ona w niezliczonych aspektach, ale zawsze sprowadza się do jednego: dbania, aby konkurencja pomiędzy uczestnikami życia społecznego i ekonomicznego była uczciwa oraz aby prowadziła do symbiozy.

Taką potrzebę dostrzegał już Georg Wilhelm Friedrich Hegel. Dążenie do równości było dla niego jedną z podstawowych cech społeczeństwa obywatelskiego.[1] W odróżnieniu jednak od heglowskiej teorii społeczeństwa obywatelskiego, gdzie filozof odmawia monarsze (rządowi) roli arbitra, należy uznać, że współcześnie rząd powinien jednak pełnić funkcję regulatora wyrównującego szanse w społeczeństwie i w państwie, co w szczególnych przypadkach odnosi się także do społeczności międzynarodowej.

Stąd oczywista teza, że najważniejszą funkcją rządu jest zapewnienie uczciwej i równej konkurencji w powszechnym dążeniu do symbiozy w społeczeństwie.
Aby rozwinąć tę tezę, przyjrzyjmy się książce mentora-
-nestora polskiej transformacji liberalnej Jeffreya Sachsa pt. The Price of Civilization (Cena cywilizacji), wydanej w Stanach Zjednoczonych w 2011 roku. Nie jest to już ten sam Sachs, który był jednym z autorytetów ekonomicznych uzasadniających reformę Balcerowicza, służącą w latach 90. do przekształcenia gospodarki socjalistycznej w rynkową. Po latach Sachs rozprawia się z wolnym rynkiem i ekonomią postkryzysową zaaplikowaną gospodarkom po 2008 roku. Wyraża swoje rozczarowanie i konstatuje słusznie, że świat szybko powinien znaleźć właściwą równowagę pomiędzy rynkiem a państwem.

Recepta na symbiozę sił rynkowych i polityki państwa
W swoich rozważaniach Sachs nie dostrzega jednak głównej (jeśli nie jedynej) funkcji państwa wobec ekonomii rynkowej, czyli roli regulatora równej i uczciwej konkurencji.

Dlatego chciałbym zaproponować ciekawą receptę, wyrażoną w pięciu punktach – podobnie jak Sachs wypunktował ekonomię postkryzysową – która może posłużyć do stworzenia takich warunków, aby siły rynkowe i polityka państwa współdziałały w symbiozie.

  1. Poleganie na wolnej konkurencji.

Istnieć ona może tylko pod czujnym okiem regulatora (nie rynku). Taką funkcję w dobrze zorganizowanym państwie powinien spełniać sprawny urząd antymonopolowy i konsumencki.

  1. Właściwa dystrybucja dochodów.

Ludzie ubodzy nie są w stanie konkurować z ludźmi wysoko uposażonymi, a więc państwo musi zapewnić młodym ubogim pomoc w dostępie do edukacji, dóbr i opieki medycznej, aby zapewnić im równy start w życiu. Dlatego wykształcenie i opieka medyczna powinny być zapewnione przez państwo. Niezliczone są przykłady równającej działalności państwa, której doświadczamy na co dzień. Na przykład samotna matka wychowująca dziecko nie jest w stanie konkurować z pełną rodziną, więc państwo musi udostępnić jej odpowiednie środki do opieki nad dziećmi, aby miała czas na dokształcanie się i zdobywanie nowych umiejętności. I tak dalej…

Najpierw Sachs stwierdza, że powinniśmy domagać się od państwa, aby zapewniło zrównoważone i uczciwe warunki rynkowe, włączając się szeroko w proces dystrybucji dochodów, co jest z grubsza zgodne z powyższym. Później jednak konstatuje: Dlatego rząd powinien używać polityki podatkowej do redystrybucji dochodów, kierując się kryterium racjonalności i celowości, aby wspierać słabszych a jednocześnie chronić dobrobyt przyszłych pokoleń.[2]

Nie byłoby ani sensu, ani sprawiedliwości, gdyby bogaci mieli  dzielić się swoim bogactwem z biednymi. Zachodzi jednak potrzeba, aby w państwie istniał odpowiedni poziom opodatkowania wszystkich obywateli, niezbędny do tego, żeby zapewnić finansowanie programów dających biednym wyrównane szanse do konkurowania z bogatymi. Nie chodzi przecież o jałmużnę ani haracz od bogatych. Chodzi na przykład o darmowe żłobki i przedszkola.

  1. Nauka i technologia są dobrem społecznym.

Konkurencja o uzyskanie środków na rozwój technologii i nauki jest kluczowym warunkiem równego współzawodnictwa. Nowe wynalazki, innowacje i pomysły są zwykle obarczone zbyt dużym ryzykiem, aby można było uzyskać ich finansowanie przez wolny rynek. Dlatego państwo musi wkraczać w innowacyjny obszar i finansować pomysły, bez których nie byłoby mowy o postępie i zrównoważonym rozwoju. Często przecież dodatkowe ryzyko jest związane właśnie z regulacjami i licencjami, które są nie do uniknięcia. Bez udziału państwa nigdy nie mielibyśmy silnika odrzutowego ani energii jądrowej!

  1. W coraz bardziej ekspansywnej ekonomii wzrasta i komplikuje się rola rządu.

Jeffrey Sachs, jako Amerykanin, odwołuje się wprawdzie do konstytucji USA, twierdząc, że niektóre jej zapisy są przestarzałe, nieodpowiednie dla właściwego regulowania konkurencji w warunkach współczesnej złożoności. Trudno mi się z nim zgodzić w tej sprawie. Jeżeli do skomplikowanego życia społecznego i ekonomicznego współczesności przyłoży się miarę konkurencyjności, to stare pomysły twórców amerykańskiej państwowości bronią się znakomicie. Rola rządu jako regulatora wyrównującego pole konkurencji w monteskiuszowskim rozbiciu na władzę wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą, pozostaje najlepszym rozwiązaniem ustrojowym wymyślonym przez człowieka.

  1. W różnych regionach świata różne są role rynku i rządu.

Rożne społeczeństwa i kraje muszą zaadresować różne wyzwania wynikające z czystej konkurencji, która istnieje pomiędzy państwami a nawet regionami świata. Należy dostosować narzędzia, jak i same regulacje do warunków lokalnych. Wszędzie jednak rola rządu powinna być taka sama – zapewnienie równej i uczciwej konkurencji, która ma prowadzić do społecznej symbiozy.

Widzimy więc, że nawet najzagorzalsi przedstawiciele liberalizmu gospodarczego zaczęli dostrzegać, że dla zapewnienia zrównoważonego rozwoju niezbędne jest wzmocnienie pozycji słabszej części społeczeństwa. Rządy nie powinny też zapominać, że sam rozwój nie jest celem nadrzędnym – jest potrzebny w celu stworzenia trwałego dobrobytu dla obecnych, ale i przyszłych pokoleń.

ideologia.pl

Rzecz w tym, aby rządy nie ingerowały przesadnie w wyrównywanie szans i nie udzielały wymagającym pomocy w stopniu nadmiernym oraz same nie uczestniczyły we współzawodnictwie, ponieważ trudno mówić o uczciwych warunkach, kiedy przychodzi konkurować z regulatorem. Nadmierna ingerencja prowadzi m.in. do państwowej własności środków produkcji i socjalizmu, a zatem – do katastrofy ekonomicznej.


[1]Moment ten zawiera w sobie […] bezpośrednio postulat równości ze wszystkimi innymi w tej dziedzinie” G. W. F. Hegel, Zasady filozofii prawa, Warszawa 1969, s. 400 n.

[2] Jeffrey D. Sachs. “The Price of Civilization.” Random House, 2011-10-04. iBooks