📻 JAK STAŁEM SIĘ częścią światowego przemysłu wydalniczego. Wbrew mojej woli

Huberta Bułgajewskiego przygoda ze współczesnym kapitalizmem

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Hubert Augustyniak


Chciałem kupić baterię do smartfona, ponieważ mające nieco ponad 2 lata urządzenie uległo zużyciu. Niby nic wielkiego, idziesz do sklepu z elektroniką lub z telefonami, na przykład do salonu, w którym zakupiłeś telefon i podpisałeś umowę, i tam kupujesz baterię. Okazuje się, że to nie jest takie łatwe, bo baterie do telefonów coraz trudniej jest zakupić. Jak się było w dużym polskim mieście, jakim jest Poznań i odwiedziło się prawie 10 punktów w centrum miasta, to nie można mówić o pechu, lecz o tym, że coś tu jest nie halo.


Wieczorem po przyjeździe i zameldowaniu się w hotelu, jeszcze przed zamknięciem sklepów na pierwszy ogień poszedł Empik, który prócz książek i gier komputerowych oferuje co nieco elektroniki. Niestety w sklepie nie było możliwości zakupu baterii. Nie przejąłem się tym zbytnio, w końcu bardziej chodzi tam o zakup książek, których było naprawdę sporo.

Następnego dnia, po wizycie w szpitalu okulistycznym, wyruszyłem na łowy za baterią. Byłem w wielkiej galerii handlowej, pięknym budynku zlokalizowanym w starym browarze, który został odrestaurowany. Galeria znajduje się w centrum miasta, niedaleko rynku, jest duża i naprawdę, co tu dużo mówić, ładna. Są tam salony Play, Plus i innych, a także Empik i stoisko z elektroniką. Okazało się, że tam baterii nie kupię. Salony w ogóle takiego czegoś nie oferowały, Empik też nie, stoisko w środku budynku miało co prawda baterie, ale do kilku wybranych modeli.

Stary Browar w Poznaniu – Pasaż, fot. Jakub Skutecki wikimedia.org

Następnie udałem się na jedną z ulic wiodącą w stronę rynku. Znalazłem trzy sklepy, w których teoretycznie można by było kupić baterię. Dwa związane bezpośrednio z telefonami i jeden z ogólną elektroniką (gry, telefony, płyty, tablety, etc.). W żadnym nie było możliwości kupienia baterii. W sklepie GSM mi sprzedawca powiedział, że wcześniej dwóch klientów tego samego dnia też chciało kupić baterię.

W centrum miasta znajduje się także duży sklep Samsunga, w którym być można było (chyba) kupić baterię, bo akurat telefon mam z tejże firmy. Niestety obiekt chyba miał inwentaryzację, bo był zamknięty, a to przecież nie była niedziela, i w dodatku środek dnia. Cóż, w przypadku tego ostatniego można mówić o pechu.

Więcej pieniędzy, więcej produkcji – wzrost gospodarczy

Jaki z tego morał? Taki, że coraz trudniej jest kupić części zamienne do niektórych urządzeń, bo kryje się za tym zysk. Owszem, jakbym się wysilił, to pewnie baterię bym zdobył. Baterie do smartfona daje się kupić, ale jest z tym coraz większy problem. W Poznaniu jest więcej miejsc niż te, które zdążyłem odwiedzić. No i warto zaznaczyć fakt, że żaden ze sprzedawców nie powiedział mi, że baterii nie ma, bo zeszła z półek. Nie, po prostu, sklepy ich nie oferują.

Lepiej jest dla producentów, by klient zamiast wydać 30 zł na baterię wydał 300 zł na nowy smartfon.To jeden z ważnych powodów dla którego mamy do czynienia ze światowym przemysłem wydalniczym – ten powód to zysk, kasa. A dodać trzeba, że

na rynku pojawiają się smartfony, w których baterii w ogóle nie da się wymienić.

Kapitalizm – choroba współczesnego świata

Dzisiejszy model cywilizacji przemysłowej jest ukierunkowany na niepohamowaną konsumpcję, która wiąże się z zużyciem zasobów naturalnych Ziemi. Od zasobów przyrodniczych (lasy, wody podziemne), przez paliwa kopalne (ropa, węgiel) po rudy metali (złoto, miedź), w tym rzadkie, cenne metale jak lit czy tantal. Ten model cywilizacji od co najmniej 100 lat opiera się na kapitalizmie, którego miarą wartości jest wzrost PKB. Chcąc dążyć do rozwoju gospodarki, pomnażania majątku, kapitału państwa, firmy, korporacji istnieje potrzeba dalszego wzrostu. Stworzyliśmy system finansowy pasujący do rosnącej wykładniczo gospodarki.

Aby wzrost gospodarczy miał miejsce, każdego roku trzeba wyprodukować, sprzedać, kupić więcej niż w roku poprzednim. Dodatkowe 2-3% towarów i usług więcej. Inaczej państwo, firma, korporacja musi liczyć się z kryzysem, który oznacza straty a w dalszej perspektywie bankructwo.

Kilka dni temu miałem nieprzyjemność doświadczyć tego, czym jest dzisiejszy zatruty model świata, który określam jako światowy przemysł wydalniczy. Dlaczego wydalniczy? Otóż dlatego, że świat produkuje i potem wydala. Konsekwencją tego wydalania jest zmiana klimatu, zanieczyszczenia środowiska i – jak to określili biolodzy – szóste masowe wymieranie. Śmiało można powiedzieć, że

kapitalizm stał się chorobą, która stopniowo wyniszcza planetę wraz z rosnącą populacją homo sapiens.

Gospodarka oparta jest na wzroście, a na ten wzrost składa się to, ile wydajemy. Im więcej, tym większy jest wzrost gospodarczy. Tym samym lepsza jest kondycja państwa. Lepsza jest kondycja firmy, która produkuje na przykład smartfony. Im więcej kupimy smartfonów, tym więcej zarobi producent. Więcej zapłacipodatku od zysku, tak jak my zasililiśmy VAT-em budżet państwa, kupując nowy smartfon.

Światowy wzrost gospodarczy w latach 1980-2017 wyrażony w miliardach dolarów (po kursie dolara z 2010 roku). Dane: USDAPonieważ bateria jest wielokrotnie tańsza niż sam smartfon, to producenci robią wszystko, żeby klienci mieli utrudnioną możliwość jej zakupu. Jest to wymuszanie zakupu nowego telefonu, dzięki czemu zarabia ten, kto wyprodukował procesor, ten kto wyprodukował kartę pamięci czy producent oprogramowania, który sprzedał licencję. Gdyby tak nie było, firmy straciłyby zysk, bo dobrze obsługiwany smartfon nie szedłby na śmietnik po 2 latach, lecz po 5-6, a nawet później.

W 2017 roku na świecie sprzedano o 3% więcej smartfonów niż w roku 2016, a wartość sprzedaży wzrosła z 439,9 do 478,7 miliarda dolarów.

W 2018 i w tym roku będzie z pewnością podobnie. Czasem mniej, czasem więcej – w rosnącym trendzie, którego końca nie widać.

Teraz, chcąc nie chcąc, i ja dołożę swoje trzy grosze do tego wykresu. Wydając 30 zł na baterią stałbym się przyczyną spowolnienia gospodarczego. Gdyby zrobili tak wszyscy posiadacze smartfonów, PKB związany ze smartfonami spadłby o 60-80 procent. To różnica związana z zakupem produktu, bo zamiast 30 zł muszę wydać 300-400 zł na nowy. Te pieniądze trafią do systemu gospodarczego. Staną się też częścią akcji spółek technologicznych na nowojorskiej giełdzie, które są związane z przemysłem telekomunikacyjnym.

Światowy przemysł wydalniczy

Zysk z zakupu nowego smartfona mają także kopalnie, które drenują ostatnie resztki rud metali na całym świecie. Do wyprodukowania smartfona potrzeba miedzi, złota, a nawet takich metali ziem rzadkich jak tantal czy pallad. Podobnie jak ropa i węgiel, metale te są nieodnawialne w skali ludzkiego pojęcia czasu. Wyczerpują się, a według różnych szacunków, jeśli nic się nie zmieni, to jeszcze w tym wieku pożegnamy się z wieloma metalami, a przynajmniej ich wydobyciem.

Na szczęście w przypadku metali nie jest tak jak z ropą. Można je odzyskać, przerobić, ponownie wykorzystać. Sęk w tym, że recykling nie wygląda tak jak byśmy chcieli. Owszem, istnieje, nie wszystko trafia do oceanów, ale robimy za mało. Obecnie nie odkrywamy już dużych złóż rud metali potrzebnych do produkcji nowych smartfonów. Eksploatujemy stare złoża.

Kopiąc coraz głębiej, ponosimy coraz większe nakłady energetyczne. Trzeba przerzucić coraz więcej materiału skalnego, by pozyskać coraz gorszej jakości metale. Już dawno minęły czasy, kiedy w kopalniach pracowały setki niewolników 20 metrów pod ziemią. Dziś robią to potężne maszyny, których czerpaki mające pojemność samochodu kopią wielkie dziury, w których spokojnie można zmieścić niejeden masyw górski, na przykład Giewontu.

Wielkie wywrotki wywożą każdorazowo ponad 200 ton materiału, który potem trzeba przerobić. Wszystko to wymaga coraz większych ilości ropy. Paliwa, od którego ceny zależy to jak będzie wyglądać gospodarka. Im wyższa cena, tym większe koszty, co przekłada się na popyt. To właśnie była jedna z przyczyn wielkiego kryzysu z 2008 roku.

Efekty? Poniższy wykres spokojnie można nazwać jego symbolem. To globalna emisja dwutlenku węgla do atmosfery.

Globalne emisje CO2 ze spalania paliw kopalnych (czarna linia) z zakresem niepewności (szary obszar). Obok wykresu pokazani średnie trendy w wybranych okresach. Projekcję dla roku 2018 obliczono na podstawie danych z pierwszej połowy roku oraz przewidywanych zmian w PKB i energochłonności gospodarek poszczególnych krajów świata. Źródło: Global Carbon Project

Wzrost emisji CO2 jest związany ze wzrostem gospodarczym. Produkujemy coraz więcej i coraz więcej zużywamy. Tak więc coraz więcej wydalamy do środowiska. Stąd właśnie światowy przemysł wydalniczy, a emisje dwutlenku węgla są jego częścią.

Każdy z nas, czy tego chce, czy nie, jest częścią światowego przemysłu wydalniczego. Każdy z nas zużywając nowe produkty, wydala je w postaci emisji CO2 czy rosnących hałd śmieci. To przykra przypadłość ludzkości, której wciąż trudno jest się wyzbyć.



REO POLECA

Marcin Popkiewicz: Pół roku i na śmietnik

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.