📻 WSZYSTKO O SQUIDZIE. Przeczytaj, a teraz także posluchaj

Adres do konkursu win-win: kontakt@reo.pl

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na nagraniu. Czyta Paweł Sito

 

PAWEŁ SITO (REO.pl): Tomku, dzięki za możliwość rozmowy, dzięki za tak fajny “domek” dla treści REO w waszej aplikacji. I pozwól, że na początku i Ciebie, i Czytelników przeproszę za nieco przydługi wstęp, przed sformułowaniem pytania. Niech usprawiedliwi mnie to, że to dłużyzna w dobrej sprawie: konieczności zmiany, w naszym kraju, której ludzie podskórnie bardzo oczekują, a której jesteście jaskółką.

Squid to biznes nie w polskim stylu! Kiedy pytałem Cię o to, jak by można wystartować u Was z kategorią o energii, ekologii, środowisku, powiedziałeś, że nie ma problemu, żeby otworzyć taki strumień. To samo moglibyśmy zrobić w dziedzinie podcastów. Tylko że muszę mieć innych dostarczycieli tematów, czyli z mojego dotychczasowego punktu widzenia – przyprowadzić konkurencję! W Polsce, niemal, każdy myśli o innych właśnie jako o swojej (wrogiej, bo przecież nie, że mobilizującej) konkurencji. Nawet powiem Ci, że jak dowiedzieliśmy się, jak działacie, to taka pierwsza reakcja wśród ludzi związanych z redakcją – wybacz im, bo to ludzkie – to było: Broń Boże nie powiedzieć nikomu o tym, bo nam wejdą i nam zabiorą, i te tematy bardziej będą ich, niż nasze!

Nie dalej jak wczoraj porannym hitem czytelniczym Squida był nasz tekst na ten temat Amoralny familiaryzm. Dość tego, ile można? Tak się akurat składa, że jestem jego autorem i miło mi powiedzieć, że otrzymałem wczoraj od wielu osób bardzo fajne reakcje. Wygląda na to, że coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z tej gangreny nieufności i wsobności, jaka toczy Polskę i tęsknimy za modelem państwa, czy społeczeństwa bardziej, współpracującego, grającego razem a nie przeciw sobie.  To, co teraz mówię, a tam opisałem  jest nazywane kapitałem społecznym, czyli jest to przekonanie, wiara w to, że wszyscy współpracując możemy mieć więcej. Poziom tego kapitału, mierzalny, a jakże mamy na jednym z najniższych poziomów w Europie. No to już przechodzę do pytania 🙂

Czy to w jakiś sposób przyświecało twórcom Squida? Czy rozmawiałeś ze szwedzkimi założycielami firmy, kiedy się pojawiali w Polsce, że to jest inne, niż w tych szerokościach i długościach geograficznych, podejście do biznesu? Czy tak wyszło niechcący i dowiadujesz się dopiero post factum o tym ode mnie?

 

TOMEK LiS (SQUID, a kiedyś założyciel portalu społecznościowego GRONO): Wiesz, Paweł: to jest biznes skandynawski. Od początku do końca. Od sposobu prowadzenia, pomysłu, działalności. Druga rzecz, to to, że my wyszliśmy z założenia, że chcemy dawać ludziom więcej. Dawać więcej, czyli pierwszym zamysłem jeśli chodzi o Squid, było zwiększenie czytelnictwa u milenialsów, które zanika. To jest chwytliwy temat, ale taka jest prawda, takie są statystyki. Jeśli mieliśmy zrobić to dobrze, to musieliśmy dawać fajne treści. Żeby dawać fajne treści, musieliśmy zbudować bazę wydawców, którzy chcą z nami współpracować. W tym momencie cieszymy się z tego, że dajemy taką sytuację win-win (wygrany-wygrany). Czyli użytkownik ma od groma punktów widzenia. Załóżmy: mówimy o polityce, to ma u nas pełne spektrum wydawców. Od oko.press do wpolityce.pl i tak dalej. Cieszymy się, że dajemy naszym użytkownikom właśnie ten cały wachlarz. A z drugiej strony dajemy wydawcom możliwość zwiększania zasięgu. Użytkownicy Squida, czyli w założeniu milenialsi, nie zawsze pójdą do specyficznych serwisów traktujących o biznesie.

Nie to, że nie zawsze. Po prostu nie pójdą.

Nie pójdą. A tutaj mają możliwość zetknięcia się choćby z REO, zetknięcia się z treściami, które mają dane pod nos. Jeśli jakiś tytuł, czy ilustracja ich zainteresuje, to oni to klikną, przeczytają bądź nie – to już zależy, np. od jakości publikacji. Strasznie nas cieszy ta sytuacja win-win, gdzie my jesteśmy narzędziem.

Ja już wiem, że ten win-win to będzie w tej naszej rozmowie tytuł, lub jakoś będzie wpleciony w tytuł, bo w tym, co teraz powiedziałeś, to ja już widzę trzy relacje bez przegranych. Między czytelnikiem i wydawcą, bo wydawca ma rynek zbytu, a czytelnik nagle ma za darmo wiele ciekawych rzeczy – to jest jedno. Dwa: między wydawcą a Wami, dlatego że żeby wejść, trzeba najpierw kliknąć do Was i od Was kliknąć do wydawcy…

To nie jest tak, że od nas kliknąć do wydawcy. Te treści, które ukazują się u nas – my jesteśmy narzędziem – są zliczane wydawcy jako normalne wejście na jego stronę.

No tak, wiem, ale Wam też. Wy też możecie się chwalić liczbą wejść. Przecież chwalicie się. Normalnie, „u nas” to byłoby, że nasza chata z kraja, a tutaj jest właśnie róbmy to razem. Właśnie na tym polega win-win.

I trzecia rzecz, czyli między Wami a czytelnikami, że nikomu nie cenzurujecie. To mnie zadziwia. Dlaczego jakiś kolo z pretensjami, czy  blogerka bezsensowna są obok TVN, czy Do Rzeczy? Bo jest. Nie chcesz, to wyłącz. Jasna umowa. Nie chcesz – wyłączasz.

Oczywiście. Mało tego, to jest na tej zasadzie, że przyjmujemy wszystkich. Jeśli ktoś technologicznie pasuje do Squida, to nie zagłębiamy się zbyt mocno w treść. Dajemy użytkownikom możliwość wyboru. Wydaje mi się, że Squid jest jednym z nielicznych narzędzi, które tak naprawdę sprawia, że pęka ta bańka, w której jesteś w mediach społecznościowych, a nawet i w realu. Bo tutaj naprawdę możesz zobaczyć ten sam materiał z zupełniej różnej perspektywy i to Ty decydujesz, komu wierzysz, co jest prawdą, co Cię ciekawi, co Cię nie ciekawi.

 

Nie ma w Polsce takiego medium.

Wchodzisz na Twittera, to masz tych, których obserwujesz, a obserwujesz z jakiegoś tam powodu. Wchodzisz na facebooka, masz znajomych. Musisz pamiętać o tym, na jaką stronę wchodzisz. Jeśli jesteś lewicowcem, to będzie Ci daleko, poza zrobieniem tego dla ewent. kpiny, zabawy, żeby wejść na Do rzeczy czy W sieci. A z drugiej strony nie wejdziesz na oko.press czy Na temat.

Oglądasz telewizję, to wiesz, co będzie w TVN-ie, a wiesz, co będzie w publicznej. A tu nagle mam zderzenie tego, co przed chwilą było… Bo zapominam, jaka jest specyfika. Przed chwilą było, że to jest złe, a teraz, że dobre. Zmusza mnie do myślenia. A jakie jest moje zdanie właściwie?

Dokładnie. Chociaż żyjemy w czasach, w których strasznie ciężko jest dokonać wyboru, co jest prawdą, co nie jest prawdą.

 

Nie nad każdą rzeczą się zastanawiam, bo by człowiek zwariował, ale czasami jak coś mnie zaskoczy, kiedy o jakiejś sprawie u Was czytam z tej strony i z tej strony, to ileś razy zdarzyło mi się zastanowić nad tym. Przyzwyczaiłem się do tych baniek. Przyzwyczaiłem się, że kilka kwiatków do kożucha masz z innej opcji, ale generalnie będziemy się trzymać z podobnymi sobie. I wszyscy są tacy. Tak mnie się wydaje, że wszyscy są tacy. A potem się okazuje, że to jest tylko wyjątek, wycinek, bo poza moim gronkiem duża część kraju myśli inaczej. Był taki okres, w moim przypadku skończył się z pięć lat temu, że ja świadomie słuchałem tego radia o tej porze, innego o innej i miałem tzw. spektrum – wybierałem świadomie, chciało mi się. Ale potem machnąłem ręką na to.

A teraz Wy dajecie to w sposób naturalny. Już nie trzeba tego robić specjalnie, poświęcać się, żeby szukać, tylko tu jest pełna paleta. To jest naprawdę wyjątkowa rzecz. Tej wyjątkowości u Was jest mnóstwo. I to nie wynika moim zdaniem z wymyślenia Ameryki, tylko z tego, jak kontekst w Polsce jest niewłaściwy. To nie Wasz model i podejście są nienormalne, zawieszę może dobrotliwie, dla naszego społeczeństwa, w pół zdania…

My obaj jesteśmy po czterdziestce i pamiętamy czasy, gdy było inaczej. Internet jednak daje taki natłok informacji, że musi być narzędzie, które to w jakiś sposób kanalizuje i fajnie, jeśli ono daje punkt widzenia 360 stopni, a nie tylko jeden, bo można się pogubić. Tak naprawdę nie wiesz, na czym zawiesić oko. U nas mamy 3 tysiące źródeł, jeśli chodzi o polskiego Squida. Mamy 60 kategorii. Możesz sobie sam selekcjonować, na co chcesz poświęcić czas, co Cię faktycznie interesuje. Mało tego, możesz jednym klikiem przejść do tych samych Newsów z innych krajów. Nie wyobrażam sobie kogoś, kto chociaż doskonale zna angielski, codziennie robi sobie prasówkę z UK, co się tam ciekawego wydarzyło. Tu ma tacę podaną do łóżka, na śniadanie na przykład. Odpala Squida i ma dokładnie ten sam zestaw najróżniejszych tematów/kategorii wspólnie tworzących rzeczywistość tak w Polsce, jak i Anglii.


1
2