📻 SPRAWA STULECIA: Klimatyczna akcja we Francji z poparciem ponad 2 mln osób

Obywatele pozywają rząd za bezczynność

AUDIO REO. Posłuchaj na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak. 8’46”


Ponad 2 miliony osób podpisało petycję w sprawie pozywania rządu francuskiego, za brak działania na rzecz walki ze zmianą klimatu. We Francji mówi się, że to sprawa stulecia.


We Francji walka z globalnym ociepleniem nie idzie tak jak powinna. Dlatego organizacje ekologiczne podejmują działania prawne, które mają na celu zmusić władze do działania. Akcja ta zdobywa duże poparcie ze strony obywateli i nie jest jedyną. Są i inne.

Klimatyczny pozew przeciwko władzom

Kiedy niecały rok temu poznaliśmy ambitne cele Emmanuela Macrona, a wcześniej dokonało się Paryskie Porozumienie Klimatyczne, wydawało się, że sprawa jest załatwiona. I być może tak będzie, ale dzisiaj już widzimy, że dla rozwiniętej energochłonnej gospodarki nie jest to proste zadanie. Choć z drugiej strony, biorąc pod uwagę obecny miks energetyczny tego kraju, możliwości finansowe i technologiczne, powinno być łatwe.

18 grudnia 2018 roku cztery francuskie organizacje pozarządowe (Fondation pour la Nature et l’Homme (FNH), Greenpeace France, Notre Affaire à Tous i Oxfam France) rozpoczęły pierwszy etap postępowania prawnego przeciwko państwu francuskiemu za brak reakcji na zmianę klimatu i nieprzestrzeganie zobowiązań międzynarodowych, europejskich i krajowych. 40-stronicowy list z pozwem został wysłany między innymi do prezydenta i ministrów do spraw transformacji ekologicznej, gospodarki i finansów, rolnictwa i edukacji.

Duże poparcie w trudnej walce

Ponad 2 miliony osób podpisało petycję w sprawie pozywania rządu francuskiego, za brak działania na rzecz walki ze zmianą klimatu. We Francji mówi się, że to sprawa stulecia. Stała się ona najpopularniejszą akcją tego typu we Francji, bijąc na głowę wcześniejszy protest wobec reformy prawa pracy w 2017 roku, który zyskał blisko 1,4 miliona podpisów.

fot. laffairedusiecle.net

Akcja ta zebrała też znacznie więcej wsparcia niż sztandarowa petycja Ruchu Żółtych Kamizelek wzywająca do obniżenia cen paliw (mniej niż 1,2 miliona podpisów). Akcję poprało już ponad 2 miliony ludzi. A nawet protestujący z ruchu Ruchu Żółtych Kamizelek, którzy choć nie godzą się na ekologiczne reformy Macrona, to zdają sobie sprawę, że coś z tym trzeba zrobić.

Emisje dwutlenku węgla rosną

Dlaczego tak się stało? Przede wszystkim dlatego, że od momentu podpisania Paryskiego Porozumienia Klimatycznego nic się nie zmieniło. Wystarczy popatrzeć na statystyki. Od 2014 roku, po latach spadków, emisje dwutlenku węgla we Francji, bardzo powoli, ale jednak rosną. Wzrost został także zanotowany w 20016 i 2017 roku. Choć nie osiągnięte zostały wartości sprzed lat, to nie widać, aby Francja miała wejść na prawdziwe tory rewolucji energetycznej. Droga jest daleka, ale nie jest też zamknięta.

W “sprawę stulecia” zaangażowane są znane postaci z życia publicznego Francji i youtuberzy.

Jak mówią, metoda małych kroków już nie wystarczy i oskarżają władze o uporczywy brak działań. Z wystosowanie pozwu klimatycznego zbiegło się upublicznienie informacji, że rok 2018 był najcieplejszym rokiem we Francji, od czasu rozpoczęcia pomiarów 1900 roku. I to jest kolejny powód akcji wytoczonej przeciwko francuskim władzom. Ludzie coraz bardziej dostrzegają problem globalnego ocieplenia, zwłaszcza ostatnio, kiedy spora część Europy doświadczyła niezwykle długiego i gorącego lata.

Minister, który mówi basta

Macron zobowiązał się do działań na początku 2018 roku, ale wyraźnych efektów nie widać. Tak widzi to między innymi Nicholas Hulot, były już minister środowiska w rządzie Macrona, który w akcie protestu zrezygnował z funkcji ministra. Warto dodać, że Hulot jest założycielem Fondation pour la Nature et l’Homme, organizacji powstałej w 1990 roku, której celem jest szerzenie świadomości ekologicznej.

Swoją decyzję ogłosił w radiowym wywiadzie pod koniec sierpnia 2018 roku. Zaapelował wtedy do rządu Macrona, aby nie pozostawał bezczynny wobec degradacji planety. Jego apel wystosowany został także do reszty świata. – Nie rozumiem, jak możemy w kompletnej obojętności być świadkami tragedii. Planeta staje się piekarnikiem, wyczerpują się zasoby naturalne, różnorodność biologiczna topi się jak śnieg w słońcu – powiedział polityk. – I staramy się ożywić model ekonomiczny, który jest przyczyną wszystkich tych zaburzeń. Nie rozumiem, jak po konferencji w Paryżu, po niepodważalnej diagnozie, ta kwestia zawsze sprowadza się do statusu ostatnich priorytetów – Hulot nie mógł znieść tego, że Francja opieszale podchodzi do kwestii globalnego ocieplenia.

Francuski rząd pod krzyżowym ostrzałem

Z jednej strony mamy wściekłych obywateli, którzy nie chcą płacić więcej za benzynę, domagając się też podwyżek płac. Z drugiej zaś organizacje, które chcą wytoczyć działa sądowe przeciwko władzom. To trudny orzech do zgryzienia.

Manifestacja żółtych kamizelek w Belfort, 1 grudnia 2018, fot. wikimedia.org

Tymczasem Marie Toussaint, prezes Notre Affaire à Tous, powiedział, że ruch na rzecz sprawiedliwości klimatycznej i żądania żółtych kamizelek nie wykluczają się wzajemnie. Protestujący na ulicach Paryża domagają się sprawiedliwości społecznej i finansowej. Ale ani jednego, ani drugiego nie będzie, jeśli nie będzie podjęta zdecydowana walki z globalnym ociepleniem.

Skutki ocieplającego się klimatu tylko pogłębiają problem nierówności społecznych. Gary Yohe, profesor badań środowiskowych na Wesleyan University, powiedział, że należy dbać o najmniej zarabiających, ale nie wolno porzucać kwestii zmian w klimacie.

Akcja nie tylko francuska

Podobne akcje, jak ta we Francji miały miejsce gdzie indziej i przybierały różne formy. Na całym świecie obywatele podejmują działania prawne, traktując skuteczną ochronę przed zmianą klimatu za swoje podstawowe prawo.

W Holandii sąd nakazał państwu wyznaczenie wyższych celów w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych w imię ochrony praw swoich obywateli. Cele redukcyjne z 17 zostały podniesione do 25% do roku 2020. W Polsce podobnym przypadkiem było działanie fundacji ClientEarth z października zeszłego roku, która podała do sądu decyzję spółki Enea o budowie nowego bloku węglowego elektrowni w Ostrołęce. Powodem jest wysokie ryzyko finansowe inwestycji związane z polityką ochrony klimatu.

I w końcu nie tak dawno temu mogliśmy usłyszeć o akcji najmłodszych obywateli. Australię zalała fala protestów uczniów i studentów, którzy wagarując chcieli wyrazić swój sprzeciw wobec polityki klimatycznej australijskich władz. Nie bez echa przeszła też akcja szwedzkiej uczennicy Grety, która przez wiele tygodni protestowała pod siedzibą władz w Sztokholmie domagając się podjęcia działań.

Takie akcje mogą wydać się niczym, ale masa krytyczna obywateli, którzy wychodzą na ulice może wiele zdziałać. Dzięki temu politycy zaczną podejmować zdecydowane działania, których efektem będzie odejście od paliw kopalnych i zatrzymanie globalnego ocieplenia, dopóki jeszcze można to zrobić.

Źródło: QUARTZ




REO POLECA

📻 GRETA THUNBERG: 15-latka protestuje w imieniu miliardów ludzi

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.