„SOLIDARNOŚĆ” z pedofilem. Franciszek z prawdą.

Najgorzej, gdy zło jest nie tylko wokół nas, ale na pomnikach

AUDIO REO. Posłuchaj nagrania tekstu, czyta Paweł Sito. 7’30”

 

Gdy władza zawodzi obywatele mogą, a czasem wręcz muszą, wziąć sprawy we własne ręce. Nazywa się to akcją obywatelskiego nieposłuszeństwa, która jest niezbywalnym elementem dojrzałych, zachodnich demokracji, a do takich przecież aspirujemy. Ślepe posłuszeństwo wobec władz i bezkrytyczny stosunek do litery prawa, nawet jeśli mamy do czynienia z jawną niesprawiedliwością, minęło.


Oskarżenia wobec prałata Jankowskiego pojawiały się od dawna, jednak ostatecznym ich potwierdzeniem był artykuł w Dużym Formacie z grudnia poprzedniego roku. Czy jest możliwe, aby tyle osób wyssało sobie podobne historie z palca, chcąc bezinteresownie zaszkodzić Jankowskiemu? Raczej to mało prawdopodobne, a kłamstwa nikomu z nich nie udowodniono.

Ktoś powie, że trzeba udowodnić winę , ale tyle zeznań raczej nie pozostawia złudzeń, a nie chodzi tu o wsadzenie Jankowskiego do więzienia, bo to tym zajmuje się sąd. Chodzi o zdjęcie z pomnika, a to bardzo duża różnica, tym z kolei zajmuje się społeczeństwo i to ono, przez wybrane przez siebie władze decyduje, kto na tych pomnikach ma się znajdować, a kto nie. Jeżeli ktoś jest na pomniku, to jego zwolennicy muszą udowodnić jego nieskazitelność, nie oskarżyciele winę, jak w sądzie – nie rozumieli tego wczoraj w południe zgromadzeni mało kulturalni i miłosierni dla innych tsm zebranych (w odmienności fo prałata-legendy) ludzie Solidarności. Sprawa toczy się nie o to, czy ukarać pośmiertnie Jankowskiego, ale czy go wywyższać. Tutaj sąd nie ma nic do rzeczy.

Lokalna władza. Aleksandra Dulkiewicz, która była zastępczynią Pawła Adamowicza, a obecnie pełni obowiązki prezydent Gdańska powiedziała: Nie może być zatem zgody na akty wandalizmu, które noszą znamiona przemocy symbolicznej. Przewrócenie monumentu jest aktem samosądu, naruszającym polski porządek prawny.

Obywatelskie nieposłuszeństwo i sprzeciw nazywane aktami wandalizmu, samosądem, a nawet przemocą symboliczną, to raczej sposób myślenia polityków wschodu, nie zachodu. Samosąd to ukaranie żywego człowieka bez wyroku sądu. Z kolei przemoc symboliczna to termin ukuty przez Pierre’a Bourdieu i dotyczy sytuacji dokładnie odwrotnej. Jednym z elementów przemocy symbolicznej może być właśnie stawianie złych, czy nawet dobrych ludzi na pomnikach, co sugerować ma ich wyższość nad przeciętnym Kowalskim. Sprawić, że poczuje się on mały, no bo przecież pomnika nigdy mieć nie będzie.

To pomnik oprawcy jest przejawem przemocy symbolicznej wobec ofiar!

Socjologowie obalenie pomnika nazwą właśnie walką z przemocą symboliczną i to najgorszego rodzaju. Bo można spierać się, czy wyższość rodziny królewskiej w jakimś kraju jest w porządku, czy nie (tak… pałace, korona, dwór, nawet nazwisko i inne symbole wyższości, to też przemoc symboliczna). Ale raczej nikt normalny nie będzie udowadniać wyższości i autorytetu pedofila.

Polityczne baju-baju. Pani Dulkiewicz jako światła europejka zaznacza, że: Nie ma miejsca dla pomnika ks. Henryka Jankowskiego w przestrzeni publicznej Gdańska. Powinien on być usunięty zgodnie z prawem. Brzmi to jednak jak słowa Kaczyńskiego, który bardzo chce zapłacić, ale najpierw trzeba wygrać z nim proces. O jakie prawo chodzi pani Dulkiewicz? Polskie czy kościelne? Który przepis zabraniał usunięcia pomnika pedofila? Wygląda to trochę na zasłanianie się prawem: Chcę, ale sami wiecie jak jest, ja nic nie mogę. I postępowcy syci i relacja z Kościołem cała. A pomnik dalej stał…

Niby trzeba władzom Gdańska oddać sprawiedliwość, że nie pozostały obojętne wobec tej sprawy, jednak wydaje się, że podobnie jak to bywa u PO, chcieli sprawę załatwić tak, żeby nie rozdrażnić środowisk kościelnych. Z resztą pani Dulkiewicz sama to powiedziała, mówiąc, że nie chce zaostrzać sporu z Komitetem chcącym przywrócić pomnik na miejsce. A dlaczego przejmuje się tak bardzo tymi ludźmi, a nie martwi o spór z milionami Polaków, dla których pomnik pedofila to rzecz całkowicie nie do przyjęcia i jawna obraza?

Czas działać stanowczo, jeżeli w grę wchodzą oczywiste i podstawowe wartości. Pojawiła się lista biskupów, którzy ukrywali pedofilię, do papieża pojechała polska delegacja z raportem na temat pedofilii w Kościele, ofiary z całego świata protestują w Watykanie. Wydaje się, że pani Dulkiewicz martwi się o źle pojęty interes kościoła bardziej niż sam papież, który zapowiada stanowcze kroki i zero tolerancji. Tego konfliktu uniknąć się nie da, a próba udobruchania obrońców pedofila nie jest wcale roztropnym podejściem, a już na pewno nie sprawiedliwym.

Miejmy nadzieję, że akcja obalenia pomnika zmobilizuje władze Gdańska do innego spojrzenia na prawo. Takiego, któremu jest bliżej do sprawiedliwości. Chcieć to móc, jak to mówią. Gdyby chciały, znalazłyby możliwość, aby pomnik usunąć zgodnie z prawem i nie musieliby robić tego obywatele. Po obaleniu pomnika Wiceprzewodniczący Rady Miasta Gdańska ogłosił, że Komitet nie może ponownie postawić pomnika, bo będzie to nielegalne, musi mieć nowe pozwolenie.

Miejmy nadzieję, że władze Gdańska staną po słusznej stronie, bo z boku być się nie da. Okazuje się jednak, że znalazły się osoby, które z powodzeniem można by nazwać pedofilofilami, takie jak Karol Guzikiewicz z Solidarności (i radny PiS), który śmieje się w twarz władzom Gdańska, prawu i jakimkolwiek wartościom. Otóż pomimo jawnego zakazu włodarzy miasta, które jasno stwierdziły, że jest to działanie bezprawne, postawił pomnik znowu.

W Watykanie papież gnie kark za zbrodnie pedofilii, a u nas nie dość, że karku nikt nie gnie, to jeszcze stawia się pedofilowi pomnik. Ledwo co obalony, nocą został postawiony z powrotem, mimo braku zgody władz miasta. Całą sytuację widziała policja, która ograniczyła się do wylegitymowania sprawców. To już nie jest drugi Watykan, bo w dzisiejszym Watykanie takie coś nie byłoby możliwe, jest gorzej. Policja, widząc przestępstwo, nie zrobiła nic, żeby mu zapobiec. To tak jakby widziała włamanie i spisała sprawców, pozwalając im odejść z łupem. Teraz chyba władze Gdańska będą jednak musiały zaognić ten konflikt, bo na Solidarność z pedofilem w cywilizowanym społeczeństwie zgody być nie może.

Zło istnieć będzie zawsze. Gorzej, gdy owo zło stoi na pomnikach. Jednak naprawdę druzgocący jest fakt, że pedofil, miał/ma* u nas pomnik i patrzy/ł* na dorosłych ludzi i dzieci z góry, wywyższony przez oficjalne władze i nawiedzonych wyznawców.

*/niepotrzebne skreślić



REO POLECA

📻 Jakub Kulawczuk dla REO: GRZECHY KOŚCIOŁA