Hubert Bułgajewski: Śnieg w maju to ma być ocieplenie?

Czy anomalie pogodowe wiążą się ze zmianami klimatu?

Skoro tyle się mówi o globalnym ociepleniu, uważamy, że jego przejawem powinien być wzrost temperatury. I kiedy w maju pada śnieg, powątpiewamy w opinie naukowców. Niestety, pogoda to nie klimat. A co gorsza, późne ataki zimy w naszym regionie geograficznym da się wyjaśnić zmianami klimatycznymi o globalnym zasięgu.

Ciepła wiosna, szczególnie jej pierwsze tygodnie, to jest to, czego oczekujemy. Nawet kiedy zima była udana, czyli mróz, ale i śnieg, bajkowa atmosfera i dzięki temu udany wypad w góry. Mimo to w marcu mamy dość zimy i coraz niecierpliwiej wyczekujemy na temperatury rzędu 15-20 stopni Celsjusza. Tymczasem okazuje się, że wiosna potrafi być na bakier z naszymi oczekiwaniami, które podsycają jeszcze informacje klimatologów o postępującym globalnym ociepleniu.

Kapryśna i deszczowo-śnieżna wiosna nie zapowiada epoki lodowcowej.

Kiedy więc w trakcie majówki pada śnieg, w telewizji widzimy pokryte śniegiem sopockie molo, powątpiewamy w opinie naukowców. Mówimy, że kłamią, że są opłacani przez jakieś organizacje i korporacje, że walczą z przemysłem paliw kopalnych, wymyślamy wiele spiskowych teorii, a pod adresem ekologów i klimatologów padają nawet obelgi i kalumnie.

Klimat to nie pogoda
To, że w kwietniu jest szaruga jesienna albo w maju zimni ogrodnicy się zagalopowali, nie oznacza braku globalnego ocieplenia. Klimat to nie pogoda. Są lata, kiedy jest większa tendencja do napływu ciepła, a są lata, kiedy jest mniejsza. Pamiętajmy, że wiatr wieje z czterech stron świata. Na wschód od nas jest zimna Syberia, stamtąd może przywiać mróz i śnieg. Zimna majówka nie musi też oznaczać, że cały maj będzie zimny, tak samo jak śnieg na Wielkanoc. Pamiętasz koniec kwietnia 2013 roku?

Globalne ocieplenie najbardziej widoczne jest w półroczu zimowym.

Poza tym, tak się składa, że zmiany wiosenne są mniej dostrzegalne niż zmiany zimowe. Po prostu globalne ocieplenie najbardziej widoczne jest w półroczu zimowym, a nie letnim. Wiąże się to z kurczeniem się czapy polarnej w Arktyce, gdzie zmiany klimatyczne najwyraźniej widać, ponieważ powoduje je topnienie pokrywy lodowej na Oceanie Arktycznym. Ocean oddaje to ciepło do atmosfery, ogrzewają się wody graniczące z nim, a to wpływa na temperatury w zachodniej części Europy i całym obszarze okalającym Arktykę. Do tego dochodzą coraz wyższe temperatury wód Morza Śródziemnego, które potem ciepło to oddaje jesienią i zimą. I jeszcze wiele innych czynników.

Polska nie jest pępkiem świata
Śnieg w maju czy listopadowa szaruga w kwietniu nie znaczy, że wszędzie jest tak samo. Weźmy chociażby niedawne mrozy pod koniec lutego i tzw. bestię ze wschodu, czyli silny napływ mroźnego powietrza z Syberii nad większą część europejskiego kontynentu. Poza samą Arktyką, gdzie na biegunie północnym temperatury wzrosły do zawrotnych wartości, ciepło było w wielu innych częściach świata. Na przykład we wschodniej części Stanów Zjednoczonych. Kiedy do Europy zaczęły się wdzierać syberyjskie mrozy, to w wielu miastach wschodniej części USA zapanowały nie tyle wiosenne, co letnie temperatury. 21 lutego w Nowym Jorku temperatura osiągnęła rekordowe 26 stopni Celsjusza.

Oceany to gigantyczne wanny z wodą, które ogrzewają się stopniowo.

Świat to nie tylko Polska i Europa. Pamiętajmy, że na Ziemi są oceany i morza, które zajmują większy obszar niż lądy. Tam też jest jakaś pogoda i tam także występują określone temperatury. Klimatolodzy obserwujący zmiany klimatu biorą pod uwagę nie tylko lądy i miejsca, w których mieszkają ludzie, ale i ogromne przestrzenie oceanów.

Ocieplenie nie tylko na powierzchni
Oceany to gigantyczne wanny z wodą, które ogrzewają się stopniowo. Od wielu lat obserwuje się, jak oceany chłoną ciepło. Dziesiątki boi pomiarowych sieci Argo mierzy temperatury w oceanicznych głębinach. Kiedy w Polsce czy w Niemczech dany rok nie jest zbyt ciepły, ba! – kiedy dany rok na całym świecie nie jest ciepły, to ciepło kryje się gdzie indziej. Pod powierzchnią oceanów. Zbiera się tam powoli, ale z czasem trafi do atmosfery – w wyniku cyklów wymiany energii ocean-atmosfera.

Dane NOAA/NCEI

Na tym wykresie możemy zobaczyć, że oceany nieustannie akumulują ciepło, które potem trafia do atmosfery. Dlatego powinniśmy zdawać sobie sprawę, że ocieplenie klimatu dzieje się non stop, a nie tylko wtedy, kiedy w lany poniedziałek jest 20 stopni Celsjusza, a na majówkę 25. Klimatem rządzi cyrkulacja, wiele cyklicznych procesów wymiany ciepła, często dyktowanych właśnie przez oceany.

 

Pamiętaj więc, że kapryśna i deszczowo-śnieżna wiosna nie jest oznaką epoki lodowcowej. Należy ją raczej wiązać z ociepleniem w Arktyce. Śnieżna majówka w 2017 roku była właśnie wywołana silną anomalią prądu strumieniowego, spowodowaną kurczeniem się pokrywy lodowej w Arktyce pod wpływem wzrostu temperatury w tymże regionie.

 

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.