📻 KARTKA Z KALENDARZA: Czy naprawdę życie musi stracić 12 tysięcy osób, by władze zadziałały?

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito

 



7 lat po II Wojnie Światowej Londyn doświadczył smogu, który dziś jest codziennością Chin i Indii. Miasto sobie z tym poradziło. Londyn jest bezpieczny, a my?

Wielka mgła 

Wszystko zaczęło się wieczorem 4 grudnia 1952 roku. W Londynie było bardzo zimno (nie była to typowa angielska pogoda, kiedy to wieje, pada i jest po prostu nieprzyjemnie), ludzie więc ogrzewali się przy rozpalonych kominkach. Ciepło i prąd mieszkańcom dawały też trzy elektrownie opalane węglem, pracujące pełną parą. Do tego węgiel, którym palili londyńczycy, był niskiej jakości, więc emitował dużo pyłów. Jednak to nie tylko same spalanie węgla doprowadziło do powstania najgorszego w historii miasta smogu, który doprowadził do śmierci 12 tysięcy osób. Przyczyną była pogoda. Masy ciepłego powietrza, które zawędrowały nad miasto, uniemożliwiły zimnemu, nasyconemu smogiem powietrzu ucieczkę w wyższe warstwy atmosfery. Nie było też wiatru, który mógłby przewietrzyć miasto.

W Londynie zrobiło się wręcz strasznie i niebezpiecznie. Smog był tak gęsty, że konduktorzy z latarkami zmuszeni byli iść przed autobusami.

Ludzie nie chcieli przechodzić przez ulice w obawie, że zostaną potrąceni przez samochody.

Było gorzej niż dziś Pekinie czy Delhi. Ruch uliczny został niemal sparaliżowany, funkcjonowało jedynie metro. Stężenie pyłów, a szczególnie dwutlenku siarki, było na tyle duże, że ludzie cierpiący na problemy układu oddechowego zaczęli się dusić. W szpitalach zaczęło brakować miejsc. Smog był wszędzie, wdzierał się do mieszkań, restauracji i budynków użyteczności publicznej. Z tego powodu odwołano wiele imprez kulturalnych. Smog miał też swój urok… Stał się dobrą scenografią do filmów, w których pokazywano migoczące we mgle latarnie i mleczną Tamizę. Skomponowano też na ten temat piosenki.

Rozwiązać problem

Ten cały niezamawiany przez nikogo spektakl trwał pięć długich dni. Bezpośrednio od smogu zmarło 4 tysiące londyńczyków, potem były kolejne ofiary, w sumie 12 tysięcy osób. Nie mogło to pozostać bez reakcji.

Cztery lata po wydarzeniu w Izbie Gmin uchwalono ustawę o czystym powietrzu. Wprowadzono zakaz spalania węgla w obrębie aglomeracji miejskiej. Władze przeznaczyły dotacje dla mieszkańców Londynu, by ci mogli wymienić stare piece na nowe opalane gazem oraz zamontować grzejniki elektryczne. Dzięki temu jakość powietrza w mieście znacznie się poprawiła. Oczywiście był to proces, ale każdy kolejny rok przynosił efekty. 10 lat po wielkim smogu sytuacja się powtórzyła – zmarło jedynie 750 osób.

Zupełnie inne miasto

Wielka Brytania wyglądała wtedy zupełnie inaczej niż dziś. Miasta przypominały o nie tak odległej Rewolucji Przemysłowej, kiedy to węgiel napędzał wiek pary i rozwój technologiczny. Za smog odpowiedzialne były też liczne fabryki i stale rosnący ruch samochodowy. W tamtych czasach nie myślano o ekologii, zresztą niedawno skończyła się II wojna światowa. Nie tylko Polska się odgruzowywała.

Dziś Londyn to ogromna metropolia – pięć razy większa od Krakowa, mająca 10 milionów mieszkańców. Tam gdzie podnosi się wskaźnik zanieczyszczeń, bardziej restrykcyjny niż u nas, władze wprowadzają obostrzenia, jak zakaz palenia drewnem w tradycyjnych kominkach.

Do poprawy jakości powietrza przysłużyła się opłata za poruszanie się po centrum miasta samochodem

(ponad 11 funtów). Pobierana jest za jazdę w godzinach od 7:00 do 18:00, od poniedziałku do piątku, z wyjątkiem świąt państwowych i od 25 grudnia do 1 stycznia włącznie. Dodatkowo pojazdy z silnikami Diesla obciążone są wysokim podatkiem, a do 2040 roku mają zniknąć z londyńskich ulic.

Na usta aż ciśnie się pytanie, a gdyby tak Kraków lub Zakopane miały powierzchnię i liczbę mieszkańców odpowiadającą Londynowi, to jakie byłoby w nich powietrze? Hmm, pewnie byłoby naprawdę jak Pekinie albo Delhi.



REO POLECA

KTOŚ MUSI. Najmłodsi biorą się za walkę z globalnym ociepleniem

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.