📻 ODEJŚCIE OD WĘGLA jest konieczne. Schetyna też jest za

Andrzej Kassenberg: Do 2035 roku należy zamknąć kopalnie

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra. 12’28”



OD REDAKCJI: Należy określić termin zaprzestania wydobycia węgla kamiennego, a następnie, poprzez sprawiedliwą transformację, zrealizować ten plan. Rokiem docelowym mógłby być 2035. Napisał dr Andrzej Kassenberg w opinii do projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku, przygotowanej dla Stowarzyszenia ekologicznego EKO-UNIA.
Takich głosów pojawia się w debacie publicznej coraz więcej. Ostatnio Grzegorz Schetyna stwierdził, że w ciągu 10 lat Polska może wyeliminować węgiel jako paliwo do ogrzewania mieszkań. Wcześniej Robert Biedroń stwierdził, że do 2035 roku da się zamknąć wszystkie kopalnie. Czy takie plany są realne – zdania ekspertów są podzielone. Najważniejsze jednak, że debata o odejściu od węgla rozpoczęła się. Poniżej przedstawiamy tylko kilka argumentów przemawiających za zmianą myślenia o polskiej energetyce.


Wydobycie węgla jest i będzie nierentowne

Węgiel kamienny przez dziesiątki lat stanowił podstawę polskiego systemu energetycznego. Obecnie jego udział w miksie elektroenergetycznym wynosi 78,4%. W projekcie Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku (PEP 2040) stwierdza się, że: Sektor górnictwa przeszedł znaczącą restrukturyzację, co wpłynęło na rentowność wydobycia paliwa, choć optymalne wykorzystanie zasobów wymaga dalszych działań.

Trudno nazwać sektor rentownym, skoro ciągle się do niego dopłaca. Przykładowo, czas obowiązywania tzw. ustawy górniczej wydłużono o pięć lat, do końca 2023 roku. Oznacza to, że nadal możliwa będzie pomoc publiczna na restrukturyzację górnictwa – jej górny limit pozostał na niezmienionym poziomie 7 mld zł. A trzeba pamiętać, że wydajność polskiego górnictwa, w porównaniu choćby ze Stanami Zjednoczonymi, jest drastycznie niska.

Górnik amerykański jest 8 razy wydajniejszy niż polski.

Bez wielomiliardowych inwestycji odtworzeniowych i budowy nowych ścian eksploatacyjnych, szybów i wreszcie kopalń utrzymanie dzisiejszego poziomu wydobycia nie będzie możliwe.

W projekcie PEP 2040 planuje się utrzymanie wydobycia na dzisiejszym poziomie, co oznacza wysokie koszty inwestycyjne i eksploatacyjne. To z kolei prowadzi do bardzo wysokich cen węgla i – następnie – wysokich kosztów energii (wraz z wysokimi kosztami uprawnień do emisji). Będzie to miało poważne konsekwencje dla konkurencyjności polskiej gospodarki, będzie wpływało na koszty energii w gospodarstwach domowych, a także na wzrost ubóstwa energetycznego.

Twierdzenie, że następować będzie rozbudowa kopalń i poziomów wydobywczych – uzasadnionych ekonomicznie, wyraźnie mija się z oceną wielu niezależnych ekspertów. Przeciwdziałać temu będzie import tańszego i wysokiej jakości węgla, lecz oznacza on jednoczesne obniżenie wskaźnika niezależności kraju od importu paliw pierwotnych (pogorszenie bezpieczeństwa energetycznego).

W dalszej perspektywie spodziewać się należy postępującego ograniczania wydobycia węgla kamiennego na świecie i spadku jego ceny. Rentowność polskich kopalń będzie się dalej pogarszać. W konsekwencji może to oznaczać kolejne duże subsydia, choć prawdopodobnie spotkają się one z istotnym oporem UE.

Tym samym został pobity roczny rekord importu tego surowca z 2011 roku, który wynosił 15 mln ton. Wzrostowi importu towarzyszył spadek o 3% wydobycia węgla w kraju. W przyszłości grozi nam zwiększenie tego importu, co podważa tezę o węglu jako ważnym elemencie bezpieczeństwa energetycznego Polski. Jednocześnie zwraca uwagę fakt, że część węgla pochodzi z anektowanego przez Rosję Donbasu. Polska tym samym uczestniczy w okradaniu Ukrainy i pośrednio subsydiuje wojnę Rosji z tym krajem.

Jednak zapis w projekcie PEP 2040 ignoruje obecną sytuację, stwierdzając: Koszty wydobycia węgla w Polsce powinny być konkurencyjne w stosunku do surowca z importu, tak aby możliwe było wykorzystanie krajowego potencjału bez obniżania efektywności gospodarki.

W latach 1990–2016 dotacje dla górnictwa węgla i energetyki węglowej wyniosły 230 miliardów zł. Utrzymanie obecnego oligopolistycznego modelu energetyki opartej na paliwach kopalnych i dużych elektrowniach to wsparcie wynoszące 155 mld zł w latach 2017–2030 (bez kosztów zewnętrznych), przy czym subsydia na zamykanie zakładów wydobywczych zaakceptowane przez Komisję Europejską stanowią jedynie kilka procent tej kwoty.

Łączne potencjalne koszty wsparcia górnictwa oraz elektroenergetyki węglowej do 2030 w mld zł (wartość z 2016) Źródło: U. Siedlecka, A. Śniegocki, Z. Wetmańska, Ukryty rachunek za węgiel 2017. Wsparcie górnictwa i energetyki węglowej w Polsce – wczoraj, dziś i jutro, WISE Europa, 2017

Na tę kwotę składają się przede wszystkim koszt rynku mocy oraz obciążenia spółek Skarbu Państwa, wynikające z kontynuacji wspierania nierentownego górnictwa węgla kamiennego. Liczyć się należy także z wysokimi cenami uprawnień w europejskim systemie handlu uprawnieniami do emisji (tzw. EU ETS). [->]

Warto podkreślić, że tendencja odchodzenia od węgla się nasila. Spośród 28 członków UE 26 państw oświadczyło, że po 2020 roku nie będzie inwestować w energetykę węglową. Chodzi tu nie tylko o budowę nowych zakładów, ale wszelkie inwestycje. Tylko Grecja i Polska nie złożyły takich deklaracji.

Podobne decyzje podejmują instytucje finansowe. Do połowy 2018 roku 19 dużych banków zaprzestało pożyczania pieniędzy na nowe kopalnie, a 16 nie finansuje już nowych elektrowni węglowych. Wśród nich są m.in. ING, Deutsche Bank, Commerzbank, Société Générale, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju czy HSBC.

Zjawisko dotyczy również dużych funduszy emerytalnych, np. państwowego Norges Bank Investment Management, największego funduszu emerytalnego w Norwegii. Ponadto 40 organizacji i podmiotów związanych z kościołem katolickim zadeklarowało, że nie będzie już inwestować w paliwa kopalne, w tym węgiel.

Przyjęcie takiego założenia wymaga odpowiedzi na kilka istotnych pytań. Jakie byłyby koszty wygaszania wydobycia? Co zrobić z blokami energetycznymi na węgiel kamienny, które można by eksploatować do 2060 roku? Czy od 2030–2035 mają pracować na węglu importowanym, a może zamknięte stałyby pomnikami nietrafionych decyzji? Ale w takim wypadu – kto zwracałby zaciągnięte kredyty?

W obronie utrzymania węglowej struktury energetyki projekt PEP 2040 zasłania się tym, że: Górnictwo i energetyka węglowa ma również istotne znaczenie społeczno-gospodarcze – zapewnia liczne miejsca pracy, wpływy do budżetu państwa (także pośrednio przez podmioty świadczące usługi dla górnictwa i energetyki), a ponadto często stanowi główne źródło dochodów w danym regionie.

Znaczenie społeczno-gospodarcze przegrywa jednak z kosztami zewnętrznymi powodowanymi przez górnictwo węgla, spalanie go w dużych, średnich i małych paleniskach, głównie w sektorze komunalnym (efekt smogu), oraz subsydiami. Z pełnego rachunku ekonomiczno-społecznego wynika, że do górnictwa i energetyki węglowej wszyscy obywatele RP dopłacają zdrowiem i środkami z budżetu państwa.

Co zamiast węgla?

W lutym 2018 roku Komisja Europejska przedstawiła zrewidowany scenariusz miksu energetycznego Polski na rok 2030, opracowany przez Międzynarodową Agencję ds. Energetyki Odnawialnej (tzw. IRENA). Według tego opracowania głównym motorem zmian nie będzie polityka klimatyczna, ale znaczny spadek kosztów energetyki odnawialnej. Przewiduje się w tym scenariuszu, że w Polsce w roku 2030 udział OZE w produkcji energii będzie wynosił 25% a w wytwarzaniu energii elektrycznej 33%.

W 2030 roku energetyka odnawialna miałaby odpowiadać za 45% produkcji. Opcja tzw. zdecydowanych wysiłków proponowana przez Bank Światowy wymaga znacznej zmiany obecnej polityki w celu przyspieszenia rozwoju odnawialnych źródeł energii tak, aby energetyka odnawialna osiągnęła 47% do 2030 roku. Udział węgla spadłby wtedy do 38%. Ograniczyłoby to w znaczący sposób lokalne zanieczyszczenia powietrza i emisje CO2­.
Utrzymywanie dominacji węgla (monokultura) jest bardzo szkodliwe. Niezbędna jest dywersyfikacja źródeł energii i rozwój tych odnawialnych.

Profesor Popczyk uważa, że jest to miks racjonalny z punktu widzenia technicznego, ekonomicznego i środowiskowego, przy jednoczesnym dostosowaniu wytwarzania energii do potrzeb.

Społeczeństwo polskie oczekuje od państwa dokonania transformacji energetycznej, gdyż w coraz większym stopniu dostrzega zagrożenia wynikające z niskiej jakości powietrza, rosnących kosztów energii, a także ze zmiany klimatu. Preferowany społecznie kierunek rozwoju energetyki w Polsce to nie węgiel ani nie paliwa kopalne, ale odnawialne źródła energii.

Całe opracowanie: Opinia do projektu PEP2040 dla Stowarzyszenia ekologicznego EKO-UNIA



REO POLECA

ENERGETYKA 3D. Ta wizja jest realna