📻 Czego dorobił się Jacek Walkiewicz. I co się stało potem?

Dokąd tak pedzimy?

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu artykułu na podcaście:


Jacek Walkiewicz – psycholog i autor kilku ciekawych książek – w jednej z nich opowiedział o realizacji jednego ze swoich marzeń.

Jeżdżąc za granicę, mógł co najwyżej rozbić sobie mały namiot na kempingu, kiedy obok Niemcy rozbijali się w nowoczesnych kamperach.

Przez dwadzieścia lat marzył więc o takim domu na kołach. Po dwudziestu latach marzeń dorobił się na tyle, że kupił sobie kilkuletniego kampera.

Kiedy zatrzymali się na jednym z zagranicznych kempingów, jego żona poszła na spacer. Po powrocie wróciła i mówi – Jacek, nasz jest najstarszy. Niemcy mają nowsze.

Co dzień miliony ludzi dają się ponieść fali wyścigu donikąd. Spalają się w utopijnej wizji bycia najlepszym.

Nawet jeśli osiągnie się szczyt możliwości w danej dziedzinie, to za chwilę pojawi się ktoś, kto będzie jeszcze lepszy.

Możesz wejść na Mount Everest i co najwyżej ktoś może ci dorównać. Bo wyżej już nikt nie wejdzie.

Jednak w życiu zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie zrobić coś lepiej i wejść wyżej.

Potem znajdzie się kolejny, który będzie biegł jeszcze szybciej i wejdzie jeszcze wyżej.

Jeśli dzisiaj kupisz sobie najnowszego smartfona, to w tej samej chwili jest on już przestarzały, bo do sprzedaży wchodzi właśnie nowy model. Może jeszcze zdążysz go kupić, zanim pojawi się kolejny, który właśnie wchodzi do produkcji.

Tylko po co?

Najbardziej nieszczęśliwi są ci, którzy przez większość życia wchodzili na wielką górę po to, żeby przekonać się, że na jej szczycie nic nie ma.

Dążenie do doskonałości nie musi oznaczać ścigania się z całym światem, bo świat i tak tego nie zauważy.

Czy warto marnować życie po to, żeby być gwiazdą jednego sezonu? Potem świat znajdzie sobie inną gwiazdę. Bo taki jest los gwiazd.

Ile czasu zostaje zmarnowane w czasie dochodzenia do siebie po zrozumieniu, że przez połowę życia szło się drogą donikąd?

Można osiągnąć każdy cel, idąc spokojnym krokiem i nie oglądając się na biegaczy, którzy nas wyprzedzają, bo w rzeczywistości oni biegną w przeciwnym kierunku, tylko jeszcze o tym nie wiedzą.

Ale dotyczy to tylko ludzi, którzy traktują swoje życie jak smartfon – próbują nieustannie wymyślać w nim nowe funkcje.

Niedługo i tak wylądują na śmietniku, bo ich życie jest zależne od kaprysów innych użytkowników.


Ryszard Tutkowłaściciel Pactum Kancelaria Finansowa, przedsiębiorca, społecznik.