Różnimy się. Na szczęście!

I mamy ze sobą tak wiele wspólnego

Braterstwo o, być może ktoś woli) to uczucie nieco zapomniane w społeczeństwie ambicji i rywalizacji. Chętnie oceniamy, stygmatyzujemy, dzielimy na swoich i obcych, mądrych i głupich, naszych i tych antynaszych. W ten sposób ucinamy podstawową nić możliwego porozumienia.

Nikt nie chce dialogu, w którym ma przypisaną rolę tego gorszego, każdy czuję się tym lepszym.

Niezwykle ciekawą rozmowę o braterstwie i humanitaryzmie odbyłam z zaangażowaną menedżerką kultury Katarzyną Martin, która swoje życie związała zarówno z Francją, jak i z Polską. Jest osobą o konserwatywnych poglądach. Z tym większą ciekawością wysłuchałam jej wywodu na temat tego, że

współczesny humanitaryzm powinien być oparty na braterstwie.

Nie jest to jednak braterstwo rodem z Rewolucji Francuskiej. Chodzi o braterstwo duchowe związane z godnością i szacunkiem, którym obdarowuje się każdego człowieka. Wolność w takiej relacji jest ściśle związana z odpowiedzialnością i perspektywą dobra drugiego człowieka. Najpierw trzeba wsłuchać się w sytuację bliźniego, dać mu dojść do głosu, spróbować zrozumieć, wytworzyć porozumienie i uczucie zaufania.

Każdy chciałby, aby go ktoś wysłuchał i spróbował zrozumieć właśnie bez tych niszczących ocen, bez prezentowania własnej wyższości i pouczania jak żyć. Trudno nam dzisiaj odstąpić od przekonywania do swoich racji, ale w gruncie rzeczy ta racja niczego by w naszym życiu nie zmieniła. To doświadczenie, przeżycia, emocje, kształtują nasz światopogląd. Wartości, edukacja, wychowanie rodzinne – jest tyle zmiennych powodujących, że widzimy świat tak a nie inaczej.

Jeśli przyjmiemy, że różni nas tak wiele, to zrozumiemy że różnorodność jest cudem społecznym. W tej ogromnej mnogości postaw, wyborów, podziałów, manifestowania swoich przekonań, łączy nas bardzo wiele.

Łączy nas potrzeba szczęścia, bliskości, doświadczania przyjaźni, prawdy.

Łączy nas uśmiech, czasem wspólne smutki, cierpienie, a nawet smutny fakt, że kiedyś doświadczymy śmierci.

Pozostaje więc w tej ciasno tkanej osnowie życia, związywać jasne sploty braterstwa i siostrzeństwa. Nawet jeśli różnią nas szczegóły to ostateczny wzór jest tym norwidowskim kształtem prawdy i miłości.



REO POLECA

Renata Dancewicz: Odgrodzeni

Agnieszka Borowska
Dziennikarska wolna dusza. Idealistka, która dobrze na tym wychodzi. Zniechęcona marniejącą kondycją zawodu zajęła się komunikacją społeczną. Jednak... czego nie robi się dla REO.