📻 MEGA PORADA + szczegóły. Masz dość? Nagraj stukanie dzięcioła…

Lidia Piechota: Jak nie ma drzew, to nie ma ludzi

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito

 

Mamo, a z czego jest zbudowane drzewo? 

Yyy, drzewo ma w środku soki potrzebne do życia, włókienka takie ma…

Drzewo ma w środku drewno! 

No taaak, z drzewa robi się drewno… Drzewo ma tak zwane słoje, jak się je (to drzewo) zetnie – staram się błyszczeć wiedzą, bo przypomniałam sobie zabawę z liczeniem słojów – to można policzyć, ile miało lat… – mówiąc to, czuję, że nie jest mi dobrze z myślą o ścinaniu drzew. Ten obraz, bo zwykle od razu widzę to, o czym mówię, zwyczajnie wywołuje dyskomfort, z którym nie robię nic. Konwersacja z Zachariaszem, w tym momencie, jest wystarczająco zajmująca.

Prowadzę samochód. Na drodze jest dużo aut. Wszyscy jadą na święta… albo w związku ze świętami… Spieszą się, wyprzedzają… migają długimi (też tego nie znosisz?). Bardzo mocno pada deszcz. Żeby usłyszeć dociekliwe pytania Zachariasza, wytężam słuch.

Maaamo, a człowiek… ludzie… żyją… 

Taaak? 

Mamo, człowiek… liście… żyje …

Tak, drzewa żyją i mają liście. 

Nieee, chodzi o to, że… człowiek nie żyje, jak nie ma liści… 

Taaak? 

No, mamo… Jak nie ma drzew, to nie ma ludzi! 

Zachariasz ogląda filmy przyrodnicze, chodzi do fantastycznego przedszkola, ogląda książki m.in. o ptakach, o różnych roślinach, o drzewach także. Nie przypominam sobie, żebym rozmawiała z nim o roli drzew w ekosystemie. Zatem ten kawałek wiedzy na temat fotosyntezy nabył być może właśnie w przedszkolu. W momentach takich konwersacji z nim odejmuje mi mowę. Z jednej strony jestem zachwycona, jak łatwo przyswaja ważne informacje, z drugiej dociera do mnie, że ja o tym wszystkim zapominam. Z trzeciej jeszcze nie martwi mnie to, bo przecież skupiam się na pozytywach. Pozytywem jest to, że mały Zachariasz przypomina dużej mamie, o co chodzi i dlaczego tak naprawdę (ale tak naprawdę naprawdę) otaczająca nas przyroda jest tak istotna. Cudowne uczucie.

Nie jestem szalonym ekologiem, choć z przyrodą mam niewytłumaczalną więź. Moje bliskie spotkania z nią na przestrzeni lat odmieniały moje życie. Zawsze jednak pojęcie naukowe było mi dalsze, choć udawało się przyswajać informacje potrzebne do zaliczenia testów z biologii. Sfera czucia i literacka interpretacja zdarzeń zawsze przydawały wysokie noty na lekcjach języka polskiego.

Dziś najbliżej mi do… przytulania drzew. Nie przesadzam.

Idę do lasu… Sumiennego czytelnika tej rubryki nie zdziwi pierwsza rzecz, którą tam robię – oddycham. Oddycham tak, żeby być sam na sam z drzewami. Potem się opieram… O drzewo oczywiście. Co więcej, i tu wypraszam sobie na zapas pukanie się w czoło, kochani czytelnicy, wcześniej pytam o zgodę… drzewo. Tak, pytam drzewo, czy mogę się do niego przytulić. Brzmi absurdalnie, prawda? Jak raz spróbujesz, zobaczysz, jak ci to wejdzie w krew… W myśli. W serce. Świadomość, że wszystko, co nas otacza, ma znaczenie, że jesteśmy zależni od przyrody, że drzewa są ogromne, a my maleńcy, ma działanie cudownie oczyszczające. Na całość egzystencji. Także tej codziennej.

Możesz się opierać o drzewa, możesz się do nich przytulać, głaskać je, wsłuchiwać się w nie… Gama aktywności jest bogata. Nawet jeżeli na początku takie leśne zachowania sprawiają, że czujesz się niezręcznie wobec samego siebie, już pierwszy raz odmieni twoje życie na zawsze. Szacunek generuje szacunek. Docenianie wyzwala wdzięczność. A te powodują łagodność i spokój.

Zachariasz wie, że drzew nie wolno uderzać patykami ani kopać, że nie wolno łamać gałęzi ani odrywać od drzew kory. Pewnie, że ciekawi go struktura drzewa. Pewnie, że im bardziej coś zachwyca, tym bardziej chcemy to poznać i być blisko tego. Tak jest z drzewami. Częste wycieczki do lasu, obserwacja zmieniającej się aury, wyszukiwanie różnych gatunków i wreszcie możliwość zbadania materii mają działanie terapeutyczne. Tym bardziej że ja sama dawno wyparłam z pamięci fakty na temat drzew. Odkurzam zatem zasoby w głowie, wpisuję w Google zapytania, przeglądam książki…

Na początku miałam poczucie, że to trochę strata czasu, bo przecież mam tyle ważnych spraw do załatwienia. Szybko jednak ta myśl ustąpiła miejsca innej: cudownie, że mam pretekst, żeby zająć się czymś tak… bezinteresownym. Jest też taka idea: jak ja mu tego nie opowiem teraz, gdy on tego potrzebuje i chce, to kiedyś może już nie zapytać, bo pomyśli, że to jednak nieistotne. Z pełną satysfakcją zatem i sumiennie, sprawdzam informacje, opowiadam, daję się zadziwić. Oj tak, poziom tego ostatniego jest… zadziwiający.

Nawet gdy Zachariasz jest akurat w przedszkolu, bywam w pobliskim lesie. Gdy słyszę stukanie dzięcioła, nagrywam to, żeby móc potem puścić smykowi. Robię zdjęcia owadom i kroplom deszczu na gałęziach.

Dostrzegam w sobie autentyczne zaangażowanie i… wzruszenie ogromem wspaniałości obok mnie.

Za każdym razem, gdy w duszy jest ciężko, spacer po lesie niweluje ciężar. Nie czujesz tej lekkości? Spaceruj dalej. Oddychaj głębiej. Wsłuchuj się uważniej. Po co? Uczucia po trudno wyrazić słowami. Czasem towarzyszy im przyjemny dreszcz w górnej części karku. Któż tego nie lubi? Szybko okazuje się też, że głowa jest nam wdzięczna, gdy pozwolimy się jej w takich okolicznościach wyłączyć. Ponownie włączona zadziała bardziej wydajnie.

Bo wiesz, mamo, jak na planecie nie będzie liści ani drzew, to się udusimy. 



REO POLECA

📻 ABSOLUTNIE MAGICZNIE: Pando. Las nr 1 świata

Lidia Piechota
Znak firmowy EXTREMAMA. Kobieta, która rodzicielstwo traktuje z należytą starannością i uważnością. Blogerka. Zwierze społecznościowe. Spotkasz ją na Instagramie i na FB. A jak spotkasz, będziesz czytać regularnie i niecierpliwie czekać na kolejny wpis.