REO RAPORT: Martwisz się o słonie i lwy, a co z naszymi fokami?

Sprawdza Hubert Bułgajewski

Jeszcze sto lat temu w Morzu Bałtyckim żyło 100 tysięcy fok szarych (szarytek morskich), dziś tylko 30 tysięcy. Nastąpił więc ogromny spadek – aż o 70%. Główna przyczyna? Rybołówstwo. Niegdyś licznie występujące foki traktowano jak szkodniki niszczące sieci i konkurujące o ryby z miejscowymi rybakami. Był to jeden z powodów, dla których polowania na te zwierzęta stały się powszechne. Ostatnio do spadku liczebności szarytek morskich przyczyniła się także malejąca populacja ryb. Problemem stała się również turystyka – nadmierny ruch na polskim wybrzeżu. Foki to zwierzęta, które potrzebują spokoju, a nie parawaningu.  

Badaniem, a co nie mniej ważne ważne projektami mającymi na celu ochronę tego gatunku zajmuje Stacja Morska Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego, która w ramach prac naukowych prowadzi fokarium w Helu. Mimo wciąż trudnej sytuacji bałtyckich fok (od trzech lat nie obserwuje się wzrostu ich populacji) naukowcy odnoszą sukcesy. Niedawno pracownicy fokarium z radością poinformowali, że wszystkie trzy przebywające w nim dorosłe foki są w ciąży. Ojcem jest najprawdopodobniej Bubas – najstarszy samiec w stadzie. Pracownicy Stacji Morskiej już od jakiegoś czasu podejrzewali, że Ewa, Ania i Unda Marina spodziewają się potomstwa, ale nie mieli pewności. – Zauważyliśmy zwiększony apetyt, zaokrąglenie się trochę kształtów. Badania USG potwierdziły nasze przypuszczenia – powiedział w wywiadzie dla telewizji TVN Michał Bała, pracownik fokarium.

Takie wieści dają nadzieję, szczególnie po tym jak w mijającym roku w naturze zginęło wiele foczych dzieci.

Na polskim wybrzeżu znaleziono ponad 250 martwych fok.

Bardzo głośna i bulwersująca była sprawa tajemniczych zabójstw dorosłych fok, których ciała znajdowano na plaży. Prawdopodobnie za śmierć zwierząt odpowiedzialni są rybacy, od lat mający coraz większy problem z połowami ryb – tych w morzu od lat ubywa.

Przywracanie foczej populacji 
  • W odpowiedzi na trudną sytuację szarytek morskich Stacja Morska Instytutu Oceanografii prowadzi projekt odnowy populacji tych zwierząt w wodach południowej części Morza Bałtyckiego. Foki są hodowane w basenach z naturalną wodą morską. Zakłada się utrzymywanie dwóch stad liczących od siedmiu do dziewięciu osobników. Cały przychówek, po odkarmieniu przez matki i po opanowaniu umiejętności polowania na żywe ryby, będzie uwalniany do środowiska naturalnego w miejscach zapewniających tym zwierzętom spokój i bezpieczeństwo.
  • Celem helskiego projektu jest odtworzenie historycznych siedlisk fok szarych. Jednym z nich jest śródzatokowa piaszczysta łacha zwana Ryfem Mew lub Rybitwią Mielizną. Było to miejsce najliczniejszego przebywania fok w poprzednim stuleciu. Stworzenie w czasie II wojny światowej na tym terenie poligonu lotniczego i prowadzenie na nim działań wojskowych aż do końca lat 80. XX wieku skutecznie odstraszało zwierzęta od ponownej kolonizacji. Miejscem ostoi może być także tak zwana Mewia Łacha w rejonie ujścia Wisły, Cypel Helski lub plaże nadmorskich jednostek wojskowych i parków narodowych: Słowińskiego i Wolińskiego.
  • Ze względu na ciężkie czasy, w jakim przyszło żyć fokom, zwierzęta te często też potrzebują pomocy medycznej i rehabilitacji. Najczęściej zabiegom medycznym poddawane są młode foki. Główną przyczyną rehabilitacji tych ssaków jest utrata przez nie kontaktu z karmiącą matką. Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy matka zostaje odstraszona od miejsca porodu, zostawiając osamotnione młode foczę. Zabiegi rehabilitacyjne polegają głównie na regularnym podawaniu rybiej papki z witaminami, nauce jedzenia i łowienia żywych ryb. Z kolei dorosłe foki leczy się zabiegami odpowiednimi do stwierdzonej choroby (przede wszystkim to odpasożycenie i odtrucie).

Konieczne też bywa leczenie zranień i kontuzji odniesionych przez fokę na przykład na skutek spotkania ze zrobioną z tworzyw sztucznych siecią rybacką.

Na straży bezpieczeństwa

Realizacja projektu ratowania fok szarych w rejonie polskiego wybrzeża zakłada wiele innych działań. To nie tylko sama ochrona zwierząt, lecz także edukacja nas, szczególnie młodych ludzi. Do tej akcji przyłącza się także WWF Polska – World Wide Fund for Nature (Światowy Fundusz na rzecz Przyrody). Wolontariusze Błękitnego Patrolu WWF propagują wiedzę na temat ssaków i ptaków bałtyckich poprzez prowadzenie akcji edukacyjnych w szkołach, bibliotekach, urzędach, a także w czasie pikników i innych wydarzeń organizowanych na całym wybrzeżu. Dzięki tym akcjom turyści i mieszkańcy nadmorskich miejscowości mogą dowiedzieć się o biologii, zwyczajach i ochronie fok szarych, skrajnie zagrożonych wyginięciem morświnów oraz ptaków zakładających lęgi na plażach (to m.in. sieweczki obrożne, ostrygojady i rybitwy; te unikatowe gatunki wymagają szczególnej troski).

zabójstwa fok
fot. Mateusz Włodarczyk, wikimedia commons

Aby efekty restytucji były widoczne i trwałe, potrzebna jest kontrola. Głównym zadaniem Stacji Morskiej jest śledzenie migracji fok wypuszczanych na wolność. Zanim ssaki trafią do środowiska naturalnego, zostają oznakowane trzema rodzajami znaczków. Każda foka otrzymuje plastikowy znaczek z numerem identyfikacyjnym przyczepiony do tylnej płetwy. Dodatkowo pod skórę, zwykle u nasady ogona, wszczepia się mikrochip – miniaturową płytkę magnetyczną z zakodowanym numerem. Niektóre foki zostają dodatkowo wyposażone w transmitery. Dzięki satelitom i technologii GPS transmitery pozwalają na określenie położenia geograficznego zwierzęcia. Drogę migracji uwalnianych fok obserwuje się na monitorze, co pozwala ocenić ich kondycję, oznaczyć miejsca odpoczynku oraz preferencje terenowe. Dzięki temu łatwo ustanowić ewentualne miejsca ostoi ochronnych.

Dodatkowym wsparciem jest wspomniany WWF. W ramach działań Błękitnego Patrolu od 2010 roku monitoruje się polskie wybrzeże pod kątem miejsc przebywania fok.

Linia brzegowa obserwowana jest przez cały rok,

a badaniu podlegają także morświny, ptaki morskie i inne zwierzęta. Wśród członków Błękitnego Patrolu znajdziemy osoby z różnych grup zawodowych i społecznych. Wolontariusze interweniują w razie dostrzeżonego zagrożenia i pomagają dzikim szczeniętom foczym, które po rehabilitacji w Stacji Morskiej w Helu są wypuszczane na wolność.

Ochrona to za mało

Na koniec warto zwrócić uwagę na kwestię stanu całego bałtyckiego ekosystemu. Foki są zagrożone głównie z powodu połowów ryb. Tych zaczyna brakować nie tylko dlatego, że połowy są za duże. WWF i innej instytucje działające na rzecz ochrony gatunków podkreślają problem stanu dzikiej przyrody wynikający z działalności człowieka. Ludzka cywilizacja, wpuszczająca do Bałtyku tysiące litrów zanieczyszczeń, w tym nawozów, powoduje zjawisko tak zwanej eutrofizacji, prowadzące do powstawania martwych stref – obszarów, w których brakuje tlenu, przez co zanika w nich życie, między innymi właśnie ryby. Ryby, które łowi człowiek i które są też pokarmem fok.

Dlatego też sama działalność fokarium helskiej Stacji Morskiej i WWF-u na dłuższą metę może okazać się niewystarczająca. Potrzebne są rozwiązania, dzięki którym znacznie ograniczone zostanie zanieczyszczanie wód Bałtyku. A także walka z globalnym ociepleniem, bo zjawisko to także źle wpływa na morskie życie. Ludzkość musi szybko zmniejszyć, a najlepiej wyeliminować spalanie paliw kopalnych. Jeśli tego nie zrobi, pomoc zwierzętom kiedyś przestanie mieć sens, bo zmiany w klimacie staną się zbyt trudne do akceptacji przez przyrodę. A już teraz wiele gatunków cierpi z powodu globalnego ocieplenia.


Źródła:

www.wwf.pl

www.fokarium.pl

www.tvn24.pl



REO POLECA

📻 Zdrowa dla człowieka, niezdrowa dla ludzi

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.