📻 REO KULISY: Arktyka topnieje ku radości Rosjan

Hubert Bułgajewski: Zwycięstwo imperializmu gospodarczego nad rozsądkiem może słono kosztować całą planetę

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 


 


Czapa polarna na biegunie północnym topnieje znacznie szybciej niż na początku tego wieku,
nie mówiąc już o XX wieku, kiedy zmiany zachodziły tam jeszcze dość powolnie. Pierwsze spektakularne topnienie miało miejsce w 2007 roku, kiedy czapa polarna skurczyła się do 4,2 mln kilometrów kwadratowych, następnie w 2012 – już do 3,4 mln kilometrów kwadratowych. Zarówno te wydarzenia, jak i to, co dzieje się w Arktyce od lat, stały się przyczyną wielkiego zainteresowania tym regionem już nie pod względem naukowym, ale gospodarczym.

Szczególnie Arktyką interesuje się Rosja. Oczywiście według Rosjan nie chodzi o imperializm, ale o badania naukowe.

Spektakularne roztopy w 2007 roku, które przeraziły świat nauki, a szczególnie snujących ponure wizje klimatologów, zupełnie inaczej zostały odebrane przez Rosjan. Już wtedy, w ramach niby badawczej ekspedycji przeprowadzonej przez Artura Czilingarowa, rosyjskiego badacza polarnego, została na dnie Oceanu Arktycznego zatknięta rosyjska flaga. Dokładnie tam, gdzie znajduje się geograficzny biegun północny. Na dnie, które w tym miejscu znajduje się na głębokości aż 4300 metrów. Bardzo szybko okazało się, że ten akt miał charakter bardziej polityczny, ekspansjonistyczny niż badawczy.

Czilingarow na konferencji prasowej przyznał, że Arktyka zawsze była rosyjska.

Postępujące zmiany w Arktyce otwierają nową drogę morską

złoża w Arktyce
Ilustracja 1. Zmiany zasięgu lodu morskiego w trakcie tak zwanego wrześniowego minimum w latach 2000-2018. Źródło: NSIDC

Od lat obserwujemy, jak pokrywa lodowa Arktyki dramatycznie się kurczy. Zasięg lodu regularnie spada we wrześniu poniżej 5 mln kilometrów kwadratowych. Powyższy wykres pokazuje, jak w ostatnich kilkunastu latach zmieniało się zlodzenie w trakcie tak zwanego wrześniowego minimum. Wtedy to czapa polarna w wyniku letniego topnienia osiąga najmniejsze rozmiary. W tym roku nie padł rekord, ale lód i tak skurczył się poniżej 5 mln kilometrów kwadratowych, mimo bardzo niesprzyjającym roztopom warunkom atmosferycznym. I jak na ironię, mimo braku rekordu, znaczne obszary lodu skurczyły się po stronie rosyjskiej.[->]

złoża w Arktyce
Ilustracja 2. Zasięg arktycznego lodu morskiego w czasie wrześniowego minimum 2018 roku. Źródło: Uniwersytet w Hamburgu

Na mapie można zauważyć, że po stronie rosyjskiej we wrześniu tego roku duże obszary wód były pozbawione lodu. Po stronie Rosji zawsze topiło się dużo lodu ze względu na ingerencje ciepłych wód Oceanu Atlantyckiego, ale w tym roku stopiło się niemal tyle samo lodu, co w rekordowych roztopach z 2012 roku. Już w lipcu na oścież otwarte było tak zwane Przejście Północno-Wschodnie, które łączy Europę z azjatyckimi tygrysami.

Te wielkie roztopy oznaczają dalszą zachętę Rosjan do eksploracji Arktyki, już nie w celach naukowych, tylko gospodarczych.

Sama zaś nauka coraz bardziej sprowadza się do badań pod kątem zasobów, jakie kryje dno Oceanu Arktycznego.

Rosjanie, jak widać, nie przejmują się faktem globalnego ocieplenia i dążą do swojego celu. Od kilku lat przestaje nas dziwić fakt, że Ocean Arktyczny zyskał taki sam status co Kanał Panamski czy Morze Czerwone wraz z Zatoką Adeńską i Cieśniną Ormuz – wielkiego petrochemicznego szlaku świata arabskiego. W związku z regularnym otwieraniem się polarnego szlaku morskiego światowa gospodarka zyskuje nowy handlowy trakt na miarę dawnego Jedwabnego Szlaku. Gazowce LNG regularnie już pływają po wodach Oceanu Arktycznego, przez cały rok, bo lodołamacze bez problemu kruszą w środku zimy cienki pak lodu na rosyjskich akwenach morskich Arktyki.

Pierwszy raz taka jednostka wypłynęła po roztopach wszech czasów, jesienią 2012 roku. Statek LNG w listopadzie opuścił Norwegię i popłynął wzdłuż brzegów Rosji w kierunku Japonii, gdzie przybył na początku grudnia, oszczędzając w ten sposób 20 dni drogi. Nie potrzebna też była asysta okrętów wojennych, bo na Oceanie Arktycznym nie grasują piraci, tak jak w Zatoce Adeńskiej.

Statek z międzynarodową załogą został wyczarterowany od swoich greckich właścicieli Dynagas przez rosyjski Gazprom.

Przygotowanie do podróży trwało rok.

– To niezwykle ciekawa przygoda – powiedział dla BBC News Tony Lauritzen, dyrektor handlowy Dynagas. – Przeanalizowaliśmy wiele danych dotyczących lodu arktycznego. Trend pokazujący poprawę warunków dla transportu morskiego jest bardzo wyraźny. Możemy wejść na bardzo dochodowy rynek, oszczędzając 40% morskiego dystansu, czyli zużywając znacznie mniej paliwa i czasu, niż płynąc standardową trasą – wyjaśnił Lauritzen.[->]

Alarmujące badania naukowców

Te wydarzenia stają w kontrze z tym, co mówią naukowcy obserwujący zmiany w Arktyce. Mimo braku rekordowych roztopów w tym roku zaobserwowano spektakularne zdarzenie. Akwen północnego wybrzeża Grenlandii, który do niedawna nazywano ostatnim obszarem lodu morskiego, doświadczył radykalnych przeobrażeń. Wzrost temperatury w lutym i na początku sierpnia sprawił, że czapa lodowa stała się podatna na działanie wiatru, który odepchnął lód od lądu na największą odległość w historii blisko 50-letnich obserwacji satelitarnych.

Walt Meier, starszy pracownik naukowy w Narodowym Centrum Śniegu i Lodu w USA, powiedział: – Tamtejszy lód ma średnio ponad 4 metry i może tworzyć grzbiety o grubości ponad 20 metrów. Jest on gęsty i ubity, dlatego niełatwo zmienia swe położenie. Stan ten uległ zmianie podczas minionej zimy i teraz. Przyczyną jest ocieplenie regionu, które przyspieszyło w ciągu ostatnich 15 lat. – Topnienie dotarło do najzimniejszej części Arktyki, gdzie zalega najgrubszy lód. Jesteśmy świadkami dramatycznego sygnału transformacji arktycznego lodu morskiego i klimatu – dodał uczony.[->]

Tymczasem inne badanie ukazało jeszcze gorsze zjawisko. Odkryto, że z powodu nadmiernych roztopów z ostatnich lat mocno ogrzane wody, które przebyły setki kilometrów na północ, zdążyły już przeniknąć głęboko do wnętrza Oceanu Arktycznego. To zgromadzone ciepło jest zdolne do stopienia całej morskiej pokrywy lodowej regionu, gdy tylko dotrze do warstw powierzchniowych. Dokumentujemy oszałamiające ocieplenie oceanu w Basenie Kanadyjskim – jednym z głównych basenów środkowego Oceanu Arktycznego – powiedziała Mary-Louise Timmermans, główna autorka badania, profesor geologii i geofizyki na Uniwersytecie Yale. Według naukowców wody w Basenie Kanadyjskim odnotowały w ostatnim 30-leciu dwukrotny wzrost zawartości ciepła. Źródło tego ocieplenia znajduje się setki kilometrów na południe, bo nadmierne roztopy, głównie na Morzu Czukockim, spowodowały wzrost temperatur. [->]

Cena ocieplającej się Arktyki

Obecnie, po wydawałoby się słabym topnieniu lodu morskiego Arktyki, notujemy jego powolny wzrost, ze względu na bardzo wysokie temperatury. Od trzech naukowcy obserwują, że sezon zamarzania zyskuje równie spektakularny charakter, co sezon topnienia. Lód przyrasta coraz wolniej, bo zima w Arktyce jest coraz bardziej wilgotna i ciepła. Pisałem o tym w połowie marca tego roku. Zanik lodu morskiego może doprowadzić do poważnych zmian nie tylko w lokalnym klimacie, ale w obszarach rozciągających się wokół Arktyki.

Już teraz obserwujemy zjawisko blokad cyrkulacji atmosferycznej, jak przedłużające się fale upałów czy ekstremalnie niskich temperatur, śnieżyc, wielodniowych deszczy lub susz. Przykładów można podawać mnóstwo, a w przyszłości wraz z kolejnymi rekordami w topnieniu ekstremalna pogoda tylko zyska na sile. Kiedy zniknie lód, zmiany w klimacie zyskają katastrofalny charakter, a już teraz pogoda przynosi ogromne straty w rolnictwie, transporcie i infrastrukturze. Symulacje pokazują, że po zaniknięciu lodu, kiedy globalne ocieplenie będzie przyspieszać, straty ekonomiczne mogą nawet przewyższyć globalny PKB.[->]

Globalne ocieplenie odsłania nowe El Dorado

Tymczasem Rosja, zresztą nie tylko ona, nic sobie z tego robi. Od symbolicznego aktu umieszczenia flagi przechodzi do czynów. Ten akt rozdrażnił Danię, Kanadę i USA, które też roszczą sobie prawo do regionu nieposiadającego takiego statusu jak Antarktyda.

Rosja i inne kraje coraz bardziej ostrzą sobie zęby, chcąc dobrać się do… paliw kopalnych.

Prezydent Rosji Władimir Putin w grudniu 2013 roku nakazał stałą obecność wojskową na wodach arktycznych. Jego zdaniem jest ona konieczna zarówno do ochrony rosnącego potencjału szlaku żeglugowego Europa-Azja (Przejście Północno-Wschodnie), jak i do utrzymania bezpieczeństwa militarnego Rosji od północy. W tym samym roku miał miejsce słynny protest ekologów z Greenpeace na Morzu Barentsa.

Rosja czerpie zyski z wydobycia ropy i gazu i jest kolejnym państwem, które niespecjalnie przejmuje się środowiskiem naturalnym i klimatem. Potrafi też bardzo szorstko obchodzić się ze wszystkimi, którzy chcieliby przeszkodzić jej w wydobyciu surowców spod dna Oceanu Arktycznego. Nie przeszkadza jej fakt, że wszystko odbywa się na wodach międzynarodowych. Protestujący pod platformą wiertniczą Prirazłomnaja ekolodzy zostali osadzeni w areszcie w Murmańsku. Postawiono im zarzut piractwa, zagrożony w Rosji długoletnim więzieniem. Ostatecznie 30 aktywistów zostało zwolnionych.[->]

Ze względu na duże zasoby ropy, oceniane na około 90 miliardów baryłek, Rosjanie wyraźnie zaznaczają militarnie swoją obecność w Arktyce.

Od kilku lat przygotowują swoje siły zbrojne do długotrwałych operacji militarnych na Dalekiej Północy, wprowadzając uzbrojenie, sprzęt i infrastrukturę odporne na wciąż jeszcze bardzo niskie temperatury i silne wichury, oraz odpowiednio szkoląc żołnierzy. Jesienią 2018 roku rozpoczęli budowę bazy wojskowej na brzegami Morza Łaptiewów. Baza położona w pobliżu niewielkiego miasteczka Tiksi na 71 stopniu szerokości północnej stanie się częścią Floty Północnej największego i najsilniejszego związku operacyjnego Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej. Jej trzon stanowią okręty podwodne o napędzie atomowym.

To nie pierwsze takie przedsięwzięcie. Powstały już obiekty na Ziemi Franciszka Józefa (wyspy oddzielające Morze Barentsa od Basenu Arktycznego) i na Wyspach Nowosyberyjskich leżących na Oceanie Arktycznym. Kolejna baza zwiększy możliwość kontroli strefy powietrznej nad arktycznymi wodami. Rosjanie mają zamiar budować i rozwijać bazy za kołem polarnym i na wyspach Oceanu Arktycznego. Powstaną nie tylko stacje radarowe, ale i różnego rodzaju instalacje rakietowe, a także lotniska.

 Rosjanie uzyskują coraz większą przewagę w tej dziedzinie i tym samym mobilizują państwa NATO do działań zapobiegających nowemu zagrożeniu. Nie należy wykluczyć, że Arktyka może stać się areną przyszłych konfliktów o kurczące się zasoby paliw kopalnych czy nawet o ławice ryb, kiedy to pozostałe oceany znacznie zubożeją.

Daleką Północą zaczyna interesować się coraz więcej państw. Jej badania zamierzają zintensyfikować Amerykanie. Chińczycy rozglądają się za nowymi szlakami morskimi, którymi mogliby importować z Europy i Rosji surowce oraz inne towary. Wszyscy widzą szansę w globalnym ociepleniu dotykającym Arktykę, ale nikt nie widzi negatywnych skutków, jakie już dziś obserwujemy.



REO POLECA


WSTYD

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.