📻 REO KSIĄŻKI: Nieśmiertelność, brak chorób czy bezrobocie i powszechna inwigilacja? Jaka przyszłość czeka ludzkość

Weronika Kostrzanowska o książce "Ludzkość poprawiona"

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 


Ludzkość poprawiona

Wydawnictwo OtwarteLudzkość poprawiona (Wydawnictwo Otwarte) – tytuł zarówno dosyć ogólny, jak i tajemniczy. Zachęca do przewertowania przynajmniej pierwszych kilku stron jeszcze w księgarni. A gdy już zaczniemy czytać… To możecie być pewni, że to jedna z tych książek, którą połyka się w jeden wieczór, bo ogromnym bólem byłoby przerwanie wątku w trakcie lektury.

O czym ta książka właściwie jest? O przyszłości. Tej bliższej, którą jesteśmy sobie w stanie jeszcze wyobrazić, i tej nieco dalszej, która teoretycznie jest poza naszym zasięgiem. Autor książki, Grzegorz Lindenberg, w sposób niezwykle prosty i zrozumiały dla każdego wyjaśnił technologie, które zmienią naszą codzienność. Ale co ważniejsze, uczynił to w sposób niezwykle obiektywny, przedstawiając równoważnie korzyści wynikające z postępu oraz realne zagrożenia, zostawiając czytelnika w labiryncie rozmyślań i refleksji.

W pierwszej części, W roli półbogów autor pokazał, jakie perspektywy otwierają najnowsze zdobycze genetyki. Wyjaśnił możliwie najprościej, w jaki sposób są kodowane informacje o funkcjonowaniu organizmu, czym jest DNA i RNA. Przed czytelnikami zostają odkryte tajniki technologii CRISPR-Cas (ta, obok sztucznej inteligencji, jest według Lindenberga podstawową technologią dyktującą tempo rozwoju ludzkości). [Pisałam już o niej tu]. Nie jest tajemnicą, że

modyfikacja genomu w prosty i tani sposób może zrewolucjonizować świat, ale niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak blisko nas te zmiany będą się dziać.

Możemy przeczytać o tak wspaniałych możliwościach jak potencjalne wyeliminowanie malarii, która nawet w dzisiejszych czasach stanowi ogromne zagrożenie dla zdrowia i życia milionów ludzi. Prosta modyfikacja genu FREP1 i moglibyśmy się pozbyć jednej z największych bolączek tego świata. Prace nad tą modyfikacją trwają i zapewne już niedługo usłyszymy z przekazów medialnych o tym, że problem malarii nie jest już problemem ludzkości.

Jednak malaria  nie jest jedyną bolączką, którą możemy wyeliminować za pomocą CRISPR-Cas. Zespoły badawcze na całym świecie prowadzą prace nad wykorzystaniem jej w celu zwalczania chorób genetycznych. Na te, jak wiadomo, do tej pory skutecznego leku nie znaleziono. Jedyne leczenie to leczenie objawowe, które jest w stanie tylko i wyłącznie ulżyć choremu, nie eliminując niestety bezpośredniej przyczyny.

Jedną z takich chorób jest pląsawica Huntingtona. Najczęściej występującymi objawami tej śmiertelnej choroby są: drżenie rąk, niekontrolowane ruchy (tiki), postępujące otępienie, a także obniżony nastrój lub też objawy psychotyczne. Pląsawica Huntingtona pojawia się w 30-40. roku życia, czyli zazwyczaj wtedy, gdy już przekażemy potomstwu wadliwy gen. A jest to choroba dziedziczna, autosomalna, dominująca – prowadzi do stopniowego niszczenia ośrodkowego układu nerwowego. Badania nad tym schorzeniem prowadzi zespół Marty Olejniczak. Udało im się osiągnąć pierwsze sukcesy w celu wyeliminowania wadliwych genów determinujących pojawienie się pląsawicy Huntingtona właśnie dzięki metodzie CRISPR-Cas.

Technologia ta może stać się bardzo uniwersalnym narzędziem naprawczym tego, z czym natura sobie nie poradziła. Ponadto

eliminacja chorób, poprzez wycięcie wadliwych sekwencji DNA, może nas przybliżyć do nieśmiertelności.

Ale czymże jest nieśmiertelność, jeśli nie moglibyśmy się cieszyć wiecznym zdrowiem? I na ten problem inżynieria genetyczna może znaleźć rozwiązanie. Modyfikując odpowiednio genom, eliminując choroby, wspomagając procesy naprawcze organizmu, moglibyśmy się stać nieśmiertelni, ciesząc się przy tym zdrowiem i sprawnością fizyczną. O nienagannym wyglądzie nie wspominając.

A przecież moglibyśmy zareagować zawczasu i ochronić nasze potomstwo przed chorobami jeszcze przed narodzinami, modyfikując zarodek… Owszem. Pojawiają się dalej idące propozycje: w ramach wyrównywania szans, oprócz darmowej wyprawki szkolnej, nasze dzieci mogłyby dostać ekstra punkty IQ, tak by nie odstawać od reszty rówieśników, bo przecież inteligencja też jest zakodowana w genach. Równie dobrze moglibyśmy dziecku wybrać kolor włosów lub oczu. Ale czy to nie są zbyt daleko idące zmiany? Przekonamy się w 2030, bowiem do tego roku ma ponoć się urodzić pierwsze dziecko, którego genom zostanie zmodyfikowany.

Drugi, równoległy aspekt, nad którym zastanawia się autor Ludzkości poprawionej, to rozwój sztucznej inteligencji (AI), już teraz obecnej w naszych komputerach i smartfonach. Ale to tylko zalążek tego, czego możemy niebawem doczekać. Grzegorz Lindenberg przytoczył przykład tego, jak sztuczna inteligencja wygrała turniej szachowy ze słynnym szachistą Garrim Kasparowem. Jednak szachy to jeszcze nic. Najbardziej zawiłą grą na świecie jest azjatycka gra w go, w której możliwości kombinacji jest tak wiele, że to wprost nieobjęte ludzki umysłem. Mistrz świata w tej grze, Lee Sedol, starł się z programem komputerowym AlphaGo. Wynik porażający – 4:1 dla AlphaGo. Sam mistrz podczas ostatniej rundy stwierdził, że czuł się już bezsilny wobec AI. Po AlphaGo stworzono AlphaGoZero, którego możliwości były rzędy wielkości większe. Nie trzeba chyba wspominać o tym, że w pokera sztuczna inteligencja też jest najlepsza…

AI ma zrewolucjonizować światową gospodarkę. Stopniowo wyręczać ludzi z coraz trudniejszych zadań.

Ponoć jako pierwsi w kolejce po wypowiedzenie mogą ustawiać się zawodowi kierowcy,

bowiem w sektorze transportu obecnie prace nad sztuczną inteligencją są prowadzone szczególnie intensywnie. Tradycyjne tiry miałyby zostać zastąpione pojazdami autonomicznymi, w dodatku zasilanymi elektrycznie. Ale tak naprawdę niewiele zawodów może się uchować. Wśród tego elitarnego grona znaleźliby się naukowcy, artyści, nauczyciele, opiekunowie i… hydraulicy. Praca tych osób wymaga niezwykle twórczego myślenia – na takim poziomie, którego AI w najbliższej perspektywie nie mogłaby osiągnąć. Ale z powodzeniem mogłaby zastąpić nawet lekarzy i prawników.

Jeśli to wszystko się spełni, czekać nas będzie poważny problem bezrobocia. Autor oprócz świetlanej wizji rozwoju technologii przedstawił też smutny obraz znacznej części ludzkości pozbawionej pracy. Otrzymywalibyśmy coś w rodzaju zasiłku, co pozwoliłoby na relatywnie dostatnią egzystencję, ale nie mielibyśmy co robić z wolnym czasem, a tego byłoby pod dostatkiem. Elitarne grono zatrudnionych byłoby dużo lepiej sytuowane, co spowodowałoby powstanie znacznych podziałów społecznych. W połączeniu z długowiecznością problem dodatkowo przybiera na sile.

Autor przedstawia też sytuację, która obecnie zaczyna mieć miejsce w Chinach. System kamer sprzęgniętych z AI, która dodatkowo zbiera informacje ze smartfonów obywateli, obserwuje każdy ruch pojedynczego człowieka. Sztuczna inteligencja analizuje otrzymane dane z kamer i smartfonów pod kątem tego, czy obywatel X jest przykładem dla innych, czy postępuje właściwie, czy nie przechodzi na czerwonym świetle, czy zatrzymuje swój pojazd przed przejściem dla pieszych. Brzmi kuriozalnie, ale tak właśnie jest.

Po takiej analizie obywatel otrzymuje punkty dodatnie, jeśli algorytmy uznają, że zachowuje się on poprawnie. W ramach tych punktów może on liczyć na pewne udogodnienia, ulgi itd. Sytuacja ma się inaczej, jeśli kamery zarejestrują obywatela Y nietrzeźwego bądź w innej niekorzystnej dla niego sytuacji. Wtedy algorytmy przyznają punkty ujemne i pan (lub pani) Y może mieć problem z dostaniem kredytu lub wylotem z kraju.

Czy jesteśmy w stanie wziąć odpowiedzialność za konsekwencje wynikające z równoległego rozwoju dwóch kluczowych technik – CRISPR-Cas i AI? Czy czeka nas świetlana przyszłość: długowieczność i znaczna poprawa komfortu życia? Czy raczej rysuje się ona w szarych barwach (podziały społeczne, powszechna inwigilacja, a wręcz czysty Matrix)? Czy AI przewyższy nas i będzie nas kontrolować?

Na te pytania odpowiedzi w książce Grzegorza Lindenberga nie znajdziecie, ale na pewno będziecie po jej lekturze usatysfakcjonowani intelektualnie. Zasieje w was ziarno filozoficznej wręcz niepewności o jutro. Jutro, które dzieje się już dziś. Po przeczytaniu Ludzkości poprawionej zrozumiecie, że te wszystkie zmiany nie są wirtualne czy fikcyjne. Poczujecie chłód, który już w tej chwili od tych zmian wieje. To też książka, którą powinien przeczytać każdy, kto uważa, że rozważania na temat tego, co wydarzy się za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, są bez sensu. Znajdzie i poczuje ten sens już po pierwszym rozdziale. A po kolejnych otworzą mu się oczy na tyle szeroko, że sam będzie wypatrywał i dostrzegał zmiany, które z każdym dniem są coraz bliżej naszego domu, naszych okien i nas samych.



REO POLECA

Michał Michałowski: Rewolucyjne roboty