📻 REO KONTRA: A fakty przemawiają za bawełną GMO… Polemika

Adam Błażowski: Zachowujmy czujność, postprawda czai się na każdym kroku!

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

 


Po przeczytaniu tekstu Kacpra Popkowicza pt. Bawełna, czyli wszystko. Bez owijania pomyślałem, że mógłby być on idealną ilustracją do opisywanych przypadków niebezpiecznej naturopatozy opisanej w ostatnim moim tekście.



TEKST KACPRA POPKOWICZA

REO FASHION: Bawełna, czyli wszystko. Bez owijania




Moją uwagę przykuł fragment w którym autor, niestety bez podania źródeł,
informuje o rzekomej ekologiczności upraw bawełny bez GMO. Jest to dobry przykład na to, jak fake newsy prześlizgują się niezauważone do naszej świadomości. Właściwie bez żadnego poparcia w faktach, bez źródeł i racjonalnych przesłanek.

Oczywistym jest, że uprawy bawełny organicznej nie są bardziej przyjazne dla środowiska, a bywa wręcz, że jest dokładnie odwrotnie. Bawełna GMO to roślina zmodyfikowana genetycznie w taki sposób, że jest niejadalna dla wielu jej szkodników, zawiera bowiem toksynę Bt pobraną z bakterii naturalnie żyjącej w glebie. Takie rośliny uprawia się już na milionach hektarów. Stanowią one 95% wszystkich upraw bawełny w USA i w Indiach.

bawełna GMO
fot. pxhere.com

Autor z lekkością godną bogatego, dobrze ubranego mieszkańca Europy, stwierdza:

Bawełnę organiczną zbiera się ręcznie i barwi wyłącznie za pomocą naturalnych barwników. Jej jedynym minusem są małe plony, jednak jest to wada stosunkowo niewielka w porównaniu z korzyściami, jakie niesie naturalne pozyskiwanie włókien.

Taka wizja może wydawać się atrakcyjna dla nas w Europie. Jednak bliższe przyjrzenie się sprawie pokazuje, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Publikacja w prestiżowym Biological Farming Systems dowodzi, że wszystkie formy uprawiania bawełny (zarówno te organiczne jak i GMO) wiąża się często z niezrównoważonym zużyciem wody, a certyfikaty „organic”, które nie wszędzie są możliwe do wdrożenia, pozostawiają wiele do życzenia.

mat. prom. ShopAlike

Badania opublikowane przez prestiżowy Uniwersytet Cambrdige dowodzą, że organiczne uprawy bawełny wiążą się ze zwiększoną ilością ręcznej pracy, co wpływa negatywnie na rolników, a w szczególności na pracujące w ciężkich warunkach kobiety.

Jeszcze inna renomowana publikacja wskazuje, że drobni rolnicy uprawiający bawełnę GMO mają o 9% wyższe zbiory, używają 21% mniej pestycydów, co przekłada się na ich zyski.

Liczne publikacje opisują wzrost zysków ubogich (i często niedożywionych) rolników uprawiających odmiany GMO. Jedna z prac opublikowanych w PLOS ONE dowodzi wprost o znaczących i pozywytnych zmianach w diecie osób decydujących się na uprawę GMO. Jest to wg autorów efekt poprawy ich sytuacji finansowej. 

Nie dziwi więc, że 99% rolników w trakcie badania zrezygnowało z niewydajnych odmian bez GMO. Wcale też nie popełniają z tego powodu masowych samobójstw, jak chciałaby nam wmówić Vandana Shiva, eko-celebrytka, indyjska wersja Jerzego Zięby w dziedzinie biotechnologii i agrotechniki.

Duża różnica wydajności między roślinami „organic” i GMO ma duży wpływ na zrównoważenie całego procesu upraw. Za Forbes: “The Lower Productivity Of Organic Farming: A New Analysis And Its Big Implications”

Równie ciekawe informacje dochodzą z Cornell University: wykorzystanie bawełny Bt w Chinach skutkowało dramatycznych obniżeniem zużycia pestycydów w czasie ostatnich 25 lat. Oczywiście chińskie GMO, jak na zdobycz socjalizmu przystało, jest pozbawione patentów złego Monsanto.

Potężna metaanaliza z Uniwersytetu w Getyndze, wykazała ponad wszelką wątpliwość że uprawy GMO wiążą się średnio ze spadkiem zużycia chemicznych pestycydów o 37%, zwiększeniem plonów o 22% a zysków rolników o 68%.

Oby nie okazało się, że wybierając droższe produkty eko bez GMO tak naprawdę kupujemy nie wiedzę, ale swój własny spokój sumienia. Jednocześnie petryfikując patologiczny i systemowy wyzysk kobiet, mieszkających w gospodarstwa borykających się z biedą i niedożywieniem, narażonych na zwiększony kontakt ze szkodliwymi pestycdami.

Czy nasze bawełniane majtki z organicznej bawełny bez GMO sa warte takiego dysonansu poznawczego? Wątpię.

PS
Autorowi gratuluję pozostałej części artykułu. Jest naprawdę zgrabnie napisany.

 



DROGGI CZYTELNIKU PŁCI DOWOLNEJ: AUTOR KONTROWANEGO TEKSTU, KACPER POPKOWICZ NADESŁAŁ ODPOWIEDŹ ADAMOWI BŁAŻOWSKIEMU POD ARTYKUŁEM. I JESZCZE POD TYM MODUŁEM Z NOWYMI TEKSTAMI REO. POLECAMY!

Adam Błażowski
Absolwent Politechniki Wrocławskiej. Tworzy rozwiązania informatyczne dla Internetu Rzeczy w branży efektywności energetycznej budynków. Jest certyfikowanym profesjonalistą unijnego stowarzyszenia Climate KIC.