REO KASA: Czy sejm uspokoił w piątek ceny energii elektrycznej?

  • Hurtowe ceny energii wzrosły w 2018 roku o ca 70%, nawet do 260 zł/kWh.
  • Rząd chce przeciwdziałać zwyżkom, kierując cały obrót na Towarową Giełdę Energii.
  • Diabeł tkwi w szczegółach wystarczyło wykreślić jeden punkt z projektu.


Prawo energetyczne to obszerna ustawa, która reguluje rynek paliw i energii, z uwzględnieniem polityki energetycznej państwa. Benzyna, gaz i prąd – wszystko w jednym miejscu. Także regulacje dotyczące odnawialnych źródeł energii. Oraz uprawnienia Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki – najważniejszego organu administracji państwowej na tym silnie regulowanym rynku.

Nie dziwi więc, że wolny rynek energii nie istnieje. W zasadzie w każdym kraju należy on do najbardziej zależnych od państwowej regulacji. A to ze względu na bezpieczeństwo nas wszystkich, w tym podmiotów, które na nim działają, czyli: produkują, importują, zajmują się dystrybucją i sprzedażą. Każdy z nich musi uzyskać koncesje od Prezesa URE właśnie.

Ustawa ta nie jest niestety wyjątkiem i podlega ciągłym nowelizacjom. Ta uchwalona 9 listopada przez Sejm jest odpowiedzią na skokowy wzrost hurtowych cen prądu na Towarowej Giełdzie Energii. Za ten wzrost obwinia się głównie wysokie ceny węgla oraz skokowy wzrost cen uprawnień do emisji CO2. [->]

Ale jest i trzeci powód: brak obliga giełdowego, co wyeliminowałoby umowy zawierane z pominięciem giełdy. Jak dotąd producenci energii elektrycznej musieli sprzedawać na wolnym rynku, czyli na Towarowej Giełdzie Energii, tylko 15% tego, co wytworzyli. Od przyszłego roku miałoby być 100%. Przynajmniej taka była intencja inicjatorów zmiany. Ale że branża energetyczna ma silny wpływ na polityków, najprawdopodobniej zakończy się na deklaracjach.

Już po pierwszym czytaniu w Sejmie usunięto bowiem z projektu punkt, który mówił, że jeżeli umowa na sprzedaż prądu zawarta przed wejściem w życie nowelizacji zawarta była pomiędzy spółkami z jednej grupy energetycznej, to z końcem 2018 roku traci ona ważność. Profesor Konrad Świrski szacuje, że w wyniku usunięcia tego punktu, czyli pozostawieniu w mocy umowy pomiędzy przykładowo Energą-wytwórcą a Energą-sprzedawcą, obligo giełdowe pozostanie w 2019 roku na poziomie 30-40%, a nie 100%, jak wcześniej deklarował, że chce rząd. [->]

Wątpliwe więc, że nowelizacja przyniesie zamierzony skutek. Raczej nie należy spodziewać się go w przyszłym roku. Na razie wzrost cen dotknął przemysł oraz samorządy. A czy odczujemy to wszyscy jako odbiorcy indywidualni? Nie czy, tylko kiedy. Może jeszcze nie w roku wyborczym.



REO POLECA

Leszek Kadej: Prąd drożeje. Ale czy podrożeje?

Dorota M. Zielińska
Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem. REO to dla mnie nowe wspaniałe miejsce na Ziemi. Odpowiadam tu głównie za działkę oze-energetyczną. Uwielbiam zagadki słowne, kalambury i skrablowe pojedynki na słowa. Masz ciekawy temat? Napisz do mnie: dorota.zielinska@reo.pl