REO ENERGIA: Ściągawka dla rządu. Czy węgiel? Odpowiedź musi brzmieć: Nie!

Tomasz Podgajniak: Polityka energetyczna Polski w punktach czterech

Rząd zapowiada przyjęcie polityki energetycznej jeszcze w tym roku. Czy powinna się ona opierać na węglu? Nie mam wątpliwości, że rzetelna odpowiedź, uwzględniająca realia ekonomiczne, wewnętrzne i zewnętrzne oraz globalne megatrendy musi brzmieć: Nie!


Pomysły tworzenia polityk różnego rodzaju pochodzą z czasów, gdy świat zmieniał się znacznie wolniej niż teraz. Był przecież taki okres w naszym państwie, zwłaszcza w okresie akcesji do Unii Europejskiej, kiedy niemalże co miesiąc powstawała jakaś polityka: polityka środowiskowa, energetyczna, transportowa czy strategia zrównoważonego rozwoju.

Dziś o aktualnie tworzonych politykach można w zasadzie powiedzieć jedno –stracą aktualność niemalże następnego dnia po ich opublikowaniu. Dlatego przestałem wierzyć w sens opracowywania takich dokumentów i ich siłę sprawczą.

Zamiast tego polecam otwartą strategię energetyczną opartą na czterech trudnych do podważenia przesłankach.

1

Po pierwsze – era węgla się kończy. W perspektywie dwudziestu, trzydziestu, najpóźniej czterdziestu lat węgiel przestanie być paliwem decydującym o bezpieczeństwie energetycznym świata, a jeszcze wcześniej Polski.

2

Po drugie – zasoby naturalne się kurczą i dostęp do nich będzie coraz trudniejszy. Dlatego opieranie rozwoju polskiego sektora energetycznego na zasobach zewnętrznych, na imporcie nośników energii jest co najmniej ryzykowne. Nie mamy takiej siły ekonomicznej ani politycznej, abyśmy mogli wymusić na naszych partnerach, czy choćby zachęcić ich do tego, żeby oni nam te kurczące się zasoby dostarczali w oczekiwanej ilości i to po cenie, która by satysfakcjonowała nas, a nie ich.

3

Po trzecie – musimy w tej sytuacji stawiać na własne źródła i w dłuższym horyzoncie nie mogą to być źródła węglowe, ponieważ krajowego węgla będzie coraz mniej, a koszty jego wydobycia będą coraz wyższe. Zasobów eksploatacyjnych węgla mamy obecnie dość na pokrycie zapotrzebowania na jakieś 30 lat, a zapewne, kosztem ogromnych inwestycji w nowe kopalnie i udostępnianie pokładów, moglibyśmy ten horyzont odsunąć do jakichś 100 lat.

Tylko jeżeli będzie on coraz droższy, także generujący coraz większe koszty społeczne, pojawia się wątpliwość, czy gospodarka te koszty udźwignie, nie tracąc przy tym konkurencyjności i potencjału rozwojowego?

Trzeba sobie zatem odpowiedzieć uczciwie na to pytanie: Czy węgiel zapewni nam realizację celów gospodarczych i społecznych? Nie mam wątpliwości, że rzetelna odpowiedź, uwzględniająca realia ekonomiczne, wewnętrzne i zewnętrzne oraz globalne megatrendy musi brzmieć: Nie!

Musimy jak najszybciej budować energetykę rozproszoną, wykorzystującą zasoby lokalne. Węgiel należy traktować jako pomost do stanu docelowego.

Uporczywe opieranie strategii energetycznej na zasobach polskiego węgla nic nam nie załatwi, nie rozwiąże żadnego z rysujących się problemów. Spowoduje natomiast, że później niż inne kraje wejdziemy, o ile w ogóle będziemy wtedy jeszcze w stanie to zrobić, w okres nieuniknionej transformacji energetycznej.

4

Po czwarte – już w niedalekiej przyszłości czekają nas wielkie transfery energetyczne, wymuszane przez szybko rozwijającą się elektromobilność i upowszechnianie ogrzewania elektrycznego w budynkach mieszkalnych i użyteczności publicznej.

Oznacza to konieczność zasadniczego zwiększenia produkcji energii elektrycznej, przy jednoczesnej redukcji zużycia tradycyjnych paliw ciekłych i gazowych oraz głębokiej poprawie efektywności energetycznej.

Nawiasem mówiąc, jeden milion samochodów elektrycznych zaplanowany w rządowej „Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju” już dziś z nawiązką mógłby być zaopatrywany w energię generowaną przez zbudowane w Polsce elektrownie wiatrowe.

WNIOSEK

Jeżeli powyższa diagnoza jest trafna, to musimy jak najszybciej zacząć budować energetykę rozproszoną, wykorzystującą w maksymalnym stopniu zasoby lokalne. Węgiel, energetykę węglową należy traktować jako pomost do stanu docelowego, wykorzystując ten zasób racjonalniej i oszczędnej niż do tej pory.

Elektrownia w Bełchatowie – największy emitent CO2 w Europie. fot. flickr.com

Oznacza to konieczność modernizacji konwencjonalnego potencjału wytwórczego, który już mamy. W taki sposób, by przy tej samej ilości spalanego węgla, produkować o 30% więcej energii (to jest możliwe) i emitować o 20% mniej dwutlenku węgla (to również jest możliwe). To pozwoli przejść płynnie do momentu, w którym zaopatrzenie w energię zapewnią źródła rozproszone – głównie odnawialne, a w szczególności fotowoltaika.

Strategie z ostatnich 30 lat nie zdały egzaminu

Analiza dokumentów strategicznych, które powstały w Polsce na przestrzeni ostatnich lat, prowadzi do wniosku, że nie tylko cele i postanowienia żadnego z nich nie zostały w całości zrealizowane, ale co gorsza, żadna z prognoz, które służyły formułowaniu tych celów i zadań, nie sprawdziła się.

1
2
Tomasz Podgajniak
Prezes firmy Enerco, członek zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej, minister środowiska w rządzie Marka Belki.