REO BRAWO! Są i przykładne sposoby obchodzenia 100-lecia niepodległości, pisze politolog Paweł Krulikowski

Nie, to nie Polska. Redakcja REO przeprasza czytelników za, być może, niespełnienie nadzieji

Można inaczej? Można. Obchody Stulecia Niepodległości to doskonała okazja, żeby odcisnąć trwałe piętno na dorobku kulturowym swojego państwa i zostawić coś po sobie. Okazuje się, że naprawdę się da.

Nie, nie mam na myśli Polski. Proszę się uspokoić. Rozedrganie i kalejdoskop panujący dookoła obchodów Stulecia Niepodległości wchodzą właśnie na wyższy poziom groteski i absurdu.

Rządzący Polską i Warszawą mają okazję przejść do historii, pisząc nową wersję wielkiej improwizacji.

Rozwiązany marsz we Wrocławiu, a następnie crème de la crème czyli prewencyjne rozwiązanie Marszu Niepodległości w stolicy, to zwieńczenie wszystkich niejasnych i mglistych ruchów, jakie w kontekście nadchodzącego święta 11 listopada wykonała nasza klasa polityczna.

Szybka reakcja władz centralnych w postaci powołania inicjatywy Marszu Biało-Czerwonego, nawet jeżeli z samej istoty wydaje się słuszna, to najpoważniejsze pytanie brzmi: dlaczego dopiero teraz?

Dlaczego to prowokacja ze strony Hanny Gronkiewicz-Waltz doprowadziła do tego, że polskie władze podniosły głowę i wzięły na siebie odpowiedzialność zorganizowania wydarzenia, na którym biało-czerwona flaga będzie główną bohaterką, a wszelkie chuligańskie (niezależnie od tego czy będą dotyczyły symboliki, demolowania czy blokowania maszerujących) wybryki będą ze stanowczością zwalczane przez służby państwowe.

Problem również w tym, że słynne powiedzenie lepiej późno, niż wcale może zupełnie nie mieć zastosowania do obecnej sytuacji. Na trasę prezydenckiego marszu wybierają się bowiem również zdelegalizowani organizatorzy Marszu Niepodległości, którzy z pewnością wykorzystają okazję do tego, aby przypomnieć o sobie opinii publicznej.

Ogromnym wyzwaniem będzie zatem opanowanie tego organizacyjnego chaosu. Warto jednak zauważyć, że mobilizacja i protest, jakie wywołała decyzja Hanny Gronkiewicz-Waltz mogą wpłynąć zaskakująco na frekwencję tego wydarzenia. Dość powiedzieć, że przeciwko decyzji zaprotestowali nie tylko komentatorzy związani z prawicą, ale na przykład Marcin Celiński z Liberte!, Paweł Wroński z Gazety Wyborczej czy stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Do udziału w oficjalnym marszu zaprosił również redaktor naczelny REO Paweł Sito, zwracając się do przedstawicieli opozycji i środowisk KOD i Obywateli RP. Paradoksalne porozumienie ponad podziałami.

Nie zmienia to jednak faktu, że efemeryczność tych sojuszy jest oczywista. W tle natomiast wciąż trudno zapomnieć o dwustu milionach złotych, które władza na te obchody postanowiła przeznaczyć. A których, poprzez prowizoryczne reagowanie na bieżącą sytuację, zupełnie nie widać.

I tu właśnie czas wykonać szybki skok. Do ojczyzny Świętego Mikołaja. Tak się bowiem przypadkiem składa, że

Finowie w tym roku również obchodzą stulecie odzyskania swojej niezależności. Z tej okazji… wybudowali sobie Centralną Bibliotekę w Helsinkach. Nazwaną Oodi.

Zaprojektowana ze smakiem i rozmachem ma pełnić nie tylko funkcję czytelniczą. W środku będzie kino. Studio nagraniowe. Punkty usługowe. A także, a może przede wszystkim –

przestrzeń do prowadzenia konsultacji publicznych między politykami a społeczeństwem.

Biblioteka powstaje bowiem bezpośrednio przy budynku fińskiego Parlamentu.

Nawet jeżeli to wszystko brzmi zbyt idealistycznie, to może na kilka dni przed polskimi uroczystościami warto zadać sobie pytanie: czy Polsce potrzebny jest kolejny marsz, pięć pomników i polityczna awantura. Jeżeli odpowiedź brzmi nie, to przypomnę również, że o swojej bibliotece na stulecie Finowie pomyśleli w… 2015 roku.

Najwidoczniej nikt im nie powiedział, że dzisiaj już nikt książek nie czyta…

Niezmiennie życzę udanego świętowania.



REO POLECA

📻 Witold Jurasz: Klasę się ma, a nie miewa

Paweł Krulikowski
Politolog, komentator i analityk. Absolwent UW oraz SGH. Główny obszar zainteresowań: wizerunek polityczny. Jako konsultant brał czynny udział w trzech ostatnich kampaniach wyborczych. Po różnych stronach. Obecnie w sektorze prywatnym. Sceptyk. Symetrysta. Po godzinach basista zespołów Popkultura oraz Kapitan Nemo.