Renata Dancewicz: Odgrodzeni

Jak pogodzić wygodne życie z lewicowym światopoglądem?

Czytam właśnie o wzroście liczby niepublicznych szkół w Warszawie. Wielu moich znajomych posyła tam swoje dzieci. Lubię o sobie myśleć, że tu jestem zgodna sama ze sobą, czyli z przywiązaniem do idei powszechnej i bezpłatnej edukacji. Szkoła przecież nie służy do zdobywania wiedzy, raczej jest poligonem życia w społeczeństwie. A co to będzie za społeczeństwo wyłonione z tych prywatnych i społecznych szkół, gdzie dzieci stykają się z sobie podobnymi?

Nic dziwnego, że tak bardzo nie umiemy się kłócić  tzn. umiemy, tyle że prowadzi to do śmiertelnej i starannie hodowanej urazy.  A przecież różnica zdań rzecz ludzka, kłótnia też jak najbardziej  nie można tylko traktować tego dogmatycznie i osobiście.  Tworzenie dzieciom środowisk praktycznie homogenicznych nie jest z pewnością terenem nauki różnienia się i   mimo to kolegowania. I czy wtedy bliźni, np. w osobie przykładowego menela, zostanie zaliczony do tego samego gatunku?

Grodzenie osiedli, grodzenie ludzi i selekcja doprowadzą do końca świata.

Grodzenie osiedli, grodzenie ludzi i wszechogarniająca selekcja muszą doprowadzić do końca świata. Człowiek jest istotą stadną – fajnie jest się czasem wyróżniać, ale przetrwaliśmy głównie dzięki umiejętności współbycia. Wspólny interes, dobro publiczne wymagają umiejętnego zdiagnozowania, wyobraźni i myślenia perspektywicznego. Skoro są badania mówiące o ogólnym pożytku płynącym z funkcjonowania klas mieszanych, to czemu je ignorować? Ludzie, którzy są bogaci też na tym skorzystają, bo im przecież żyje się gorzej w społeczeństwie o dużym rozwarstwieniu ekonomicznym i nie mniejszej do nich nienawiści.

Nie stać nas na to, żeby opuścić tak ważne miejsce dla przyszłości, jakim jest szkoła. To mam jakoś ułożone i przemyślane. Gorzej jest, gdy najdzie mnie atak hipochondrii i natychmiast muszę się przebadać. Robię to jednak przeważnie w gabinetach prywatnych. Próbowałam tłumaczyć się chęcią odciążenia publicznej służby zdrowia, która nigdzie nie działa wystarczająco zadowalająco, ale nawet nie musiałam spoglądać sobie w oczy, żeby wiedzieć, że to ściema. Niełatwo mieć się za człowieka lewicy i nie mieć wyrzutów sumienia, że nie jest się Stasią Bozowską i korzysta się z pomocy pani do sprzątania.

P.S. Przyszło mi jeszcze do głowy, czemu właściwie nie być logicznym i konsekwentnym i nie sprywatyzować też wymiaru sprawiedliwości? Prywatne sądy dla ludzi mających czym zapłacić za szybsze i sprawniejsze procedowanie ich spraw.  Odciążmy przepracowaną Temidę.