📻 RENATA DANCEWICZ PONOĆ SKOŃCZYŁA W PIĄTEK 50 LAT. „Gdyż albowiem” – felieton jubilatki dla REO

Inspirujące wydawanie nieistniejącego.

AUDIO REO. Posłuchaj na podcaście. Czyta Danuta Stachyra. 4’47”



Planowanie budżetu nie jest moją mocną stroną. W chwilach autokrytycznej refleksji szukam przyczyn moich niepowodzeń w braku kieszonkowego w dzieciństwie. A może to skutek niefrasobliwej natury i zanadto optymistycznej filozofii życiowej? Tak czy owak, brak pieniędzy nigdy nie stał mi na drodze do szczęścia.

Od zawsze wiem od mądrych ludzi, że nie sztuka wydawać, jak się ma. Dużo bardziej inspirujące i z dreszczykiem emocji jest wydawanie nieistniejącego. Stosunek człowieka do własności przybiera różne formy – jesteśmy z nią związani bardziej lub mniej. Jedną z ciekawszych takich relacji jest ceremonia potlaczu u Indian zamieszkujących północno-zachodnie wybrzeże Ameryki. Na przykład Kwakiutlowie na tego typu imprezach ostentacyjnie niszczyli lub oddawali gromadzone w tym celu cenne przedmioty. Im więcej, tym większa była imponacja i status. My ewidentnie wolimy mieć i imponować tym, co mamy. Chociaż czy wywalanie sterty pieniędzy na absurdalnie drogie samochody, torebki i cały ten obrzydliwy i pożądany luksus nie jest naszą odmianą potlaczu? Albo branie kredytu na wystawne wesele? Nasze zastaw się, a postaw się. Uff, nie mamy się czego wstydzić.

pożyczanie pieniędzy – bardzo ważna forma relacji międzyludzkiej.

Doskonałym remedium na wydawanie bez posiadania jest pożyczanie pieniędzy, bardzo ważna forma relacji międzyludzkiej. Instynktownie zawsze wiedziałam, że długi to nie jest coś, czego należy się bać i co może nam psuć radość życia. Ekonomia światowych potęg tylko mnie w tym utwierdza – nie wiem, czy istnieją państwa bez długu publicznego (nie mówię o naftopaństwach). Widocznie zaciąganie wobec siebie zobowiązań jest właściwe naturze ludzkiej. Nie jesteśmy samowystarczalnymi wyspami i potrzebujemy siebie i od siebie różnych rzeczy. Wiedząc, jak trudno jest ogarniać finanse w dosyć jednak mizernej i ciągle niewystarczającej skali, jak można nie współczuć rządzącym nami, którzy muszą wyrabiać się w dużo większej i dłuższej perspektywie? Podobno robienie polityki jest jak robienie kiełbasy, ale chciałabym czasami zajrzeć za te kulisy. Czy na przykład odbywa się wspólne ustalanie hierarchii celów i wartości, czy może to tylko szybkie reagowanie i gaszenie pożarów? Co jest pierwsze – idea, która szuka wykonawcy, czy wykonawca, któremu się dorabia ideologię? Jakie to dziwne, jakie to ciekawe….

PS. A może by tak stworzyć specjalny fundusz na badania genetyczne w naszym kraju? Każdy obywatel musiałby ustalić swoje składniki i pochodzenie. No bo, że od afrykańskiej pramatki Lucy to z grubsza wiadomo. I że od arystokracji, a już najmarniej od szlachty, też. Ale to, co pomiędzy, musi dawać do myślenia. Bo nie tylko szczero-Polacy, bo Ukraińcy, Białorusini, Tatarzy, Żydzi, Czesi, Wikingowie itd. Czy taki certyfikat o nieczystym polskim pochodzeniu by nas zniszczył i jeszcze bardziej zakompleksił? Przyjrzyjmy się naszym nazwiskom, jakie one są wymowne. Polubmy nas i wszystkich w sobie, zgódźmy się na nasze kundelstwo, a będzie nam lżej i szczęśliwiej, gdyż albowiem nie samym PKB żyje człowiek.

 

REO POLECA TAKŻE INNE TEKSTY JUBILATKI

Renata Dancewicz: Odgrodzeni

📻 RENATA DANCEWICZ DLA REO: Ciuch duch

 

Renata Dancewicz: Dla kogo czy dla czego dobrostan

📻 RENATA DANCEWICZ: To one są dla mnie źródłem wiedzy o seksie