📻 A HITLER ŻYJE jeszcze w tej Argentynie? I KTO JEST PREMIEREM Rządu światowego?

Nauką frajerów tłuką - co sądzisz o takiej maksymie?

 

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

 



Nie ma dowodów na to, że globalne ocieplenie ma związek z działalnością człowieka. Szczepionki powodują autyzm, są tworzone z zamordowanych płodów i są nieskuteczne. Brak jednoznacznych dowodów potwierdzających ewolucję. Piramidy w Egipcie i Ameryce zbudowali przybysze z kosmosu. Surowa i pamiętliwa na dodatek woda (jedyne 127 zł za 10 litrów) to jedyna autentyczna woda, nieprzetworzona przez cywilizację i mająca w związku z tym cudowne właściwości (ale tylko przez jeden cykl Księżyca). Adolf Hitler przeżył II Wojnę Światową, Boże, czyli kilka dni temu obchodził 130 urodziny??? Chyba musiał zaprenumerować tę strukturyzowaną wodę od Zięby albo z Sante 

 

Dlaczego mainstreamowe media publikują artykuły poświęcone takim bzdurom, często nawet nie siląc się na krytyczny komentarz, a przynajmniej na zestawienie ich z naukowymi faktami?

Informacje na temat tych wszystkich naukawych rewelacji znajdziecie na łamach jak najbardziej poważnych periodyków. W tym wydaniu Struktur bzdury odpowiedź na stawiane przeze mnie, zasadnicze pytanie będzie od razu, choć obok dwóch mniej prawidłowych. Chcę abyś dobrze pomyślała, droga osobo czytająca i sama odpowiedziała sobie wnet.

a) szacunek dla różnych poglądów

b) kłopot z dotarciem do źródeł

c) sensacyjny, pies trącał, że nieprawdziwy styl artykułów zawsze sprowadzi więcej płacących za to odbiorców

Jako exemplum posłuży coś dawnego, ale z redakcji z wielkimi pretensjami co do swojego profesjonalizmu. W Newsweeku (fakt, że z 2013 roku – postanowiłem dać redakcji czas na sprostowanie, ale utraciłem właśnie w to wiarę) ukazał się obszerny artykuł prezentujący poglądy profesora Marka Zajączkowskiego z Instytutu Oceanologii PAN i profesora Leszka Marksa z Uniwersytetu Warszawskiego. Obaj naukowcy należą do mniejszości negującej decydujący wpływ człowieka na obecnie obserwowane zmiany klimatu. Konkretnie do 3-procentowej mniejszości, bo według amerykańskich statystyk 97% naukowców zajmujących się klimatem jest zgodnych, że to działalność człowieka jest najważniejszą przyczyną globalnego ocieplenia. Co ciekawe, najbardziej aktywnymi krytykami tej teorii są badacze, których specjalności nie są bezpośrednio związane z klimatem (obaj wymienieni wyżej są geologami, a nie klimatologami). Panowie przytaczają wielokrotnie powtarzane argumenty. Według nich zmiany klimatu mają charakter cykliczny, na Ziemi już wielokrotnie następowały ochłodzenia i ocieplenia, a na antropogeniczność tego procesu obecnie brak jednoznacznych dowodów.

Cóż, jest dokładnie na odwrót, ale o tym już Newsweek nie napisał. Wpływ człowieka na poziom dwutlenku węgla w atmosferze jest dobrze udokumentowany. Dowody pochodzą zarówno z badań rdzeni lodowcowych, jak i bezpośrednich obserwacji.

Zasadniczym problemem jest fakt, iż

autorKa i REDAKTORZY artykułu w Newsweeku nie zestawili wypowiedzi obu profesorów z wynikami badań naukowych.

Brak takiego przeciwstawienia sprawia wrażenie, że opowieści geologów mają taką samą wagę, jak krytykowane przez nich (a nieprzytoczone w artykule) wyniki badań klimatologów potwierdzających decydujący wpływ emitowanych przez działalność człowieka gazów cieplarnianych na ocieplenie klimatu.

——————————————————————

⬇️TU ZNAJDZIESZ:

Wszystkie wydania cyklu STRUKTURY BZDURY 

——————————————————————

To zresztą powszechna praktyka w mediach. Doświadczyliśmy jej ostatnio przy okazji dyskusji nad obywatelskim projektem ustawy o zniesieniu obowiązku szczepień. Proepidemiści królowali w mediach, głosząc swoje bzdurne poglądy, w najlepszym przypadku zestawieni jeden na jeden z osobami popierającymi konieczność szczepień. Tak jakby oba stanowiska były równoprawne i jednakowo dobrze udokumentowane. Zwróćcie uwagę, drodzy Czytelnicy, jak drastycznie się to zmieniło, kiedy w podwarszawskich miejscowościach pojawiły się ogniska odry. W mediach nastąpił zwrot o 180 stopni, a pogląd o konieczności szczepień był intensywnie lansowany. Szkoda tylko, że taka zmiana nie była związana ze ZDROWYM rozsądkiem i oparta na naukowych postawach, a była reakcją na CHOROBĘ – doraźne wydarzenia i wybuch strachu przed epidemią wygrały z tak solidnie pielęgnowanym światopoglądem. To dowodzi, że dla większości mediów schlebianie gustom publiczności jest najważniejsze. Bo z nim wiąże się potencjał sprzedaży egzemplarzy wydania. Newsweek nie jest wcale wyjątkiem i prawie żadna z redakcji nie jest tu bez grzechu.

Jedna z najlepiej sprzedających się gazet w historii prasy i jedynie to jest prawdą w jej przypadku.

Opinia publiczna chętnie przyjmuje nienaukowe wyjaśnienia, jeśli tylko są zgodne z jej odczuciami i oczekiwaniami.

Nakłada się to na brak zaufania do władzy i niechęć do rządzących światem korporacji. Dlaczego mam wydawać pieniądze na fotowoltaikę czy zastępować stary, dobry piec nowoczesnym, kosztującym całkiem sporo pieniędzy, skoro całe to globalne ocieplenie to mit, wykreowany przez koncerny, chcące pozbawić pracy górników, zniszczyć przemysł węglowy, a przy okazji wywindować ceny prądu? Poza tym miło słyszeć, że personalnie nie odpowiadamy za negatywne zjawiska klimatyczne, które zachodzą z przyczyn od nas niezależnych.

Podobne schematy argumentacji wszystkich idiotycznych teorii pseudonaukowych i spiskowych zawsze znajdują poklask. Wiara w tak zwaną medycynę alternatywną czy światowy spisek ciemnych mocy (dla niepoznaki każących nazywać się Iluminatami) mających nas zniewolić i drastycznie zredukować,przyjmuje się bardzo łatwo. Ludzie wolą słuchać prostych wyjaśnień i prostych recept na poważne problemy. Bezkrytycznie i bez żadnej analizy. Widzimy to na co dzień także w polityce.

Z przykrością trzeba stwierdzić, że będzie zapewne jeszcze gorzej wraz ze spadkiem poziomu ogólnej wiedzy społeczeństwa (nie mylić z czysto formalnym, udokumentowanym świadectwami i dyplomami poziomem wykształcenia). Programy szkolne są systematycznie odchudzane z wiedzy w zakresie nauk ścisłych na rzecz (tu będzie sarkazm) umiejętności przydatnych w życiu. Kuriozalnym dowodem na to jest porównanie liczby godzin fizyki, biologii, chemii czy nawet matematyki z liczbą godzin religii, jakie przerabia uczeń w toku edukacji na poziomie podstawowym i ponadpodstawowym.

Tym większa edukacyjna rola mediów. Niestety,

szefostwa redakcji i wydawcy wolą publikować teksty i programy przynoszące poklask zamiast tych propagujących wiedzę.

Faktem jest, że w ciągu sześciu lat, jakie minęły od opublikowania nieszczęsnego artykułu na łamach Newsweeka, tygodnik opublikował wiele tekstów, które pokazywały rzeczywisty i potwierdzony naukowo obraz globalnego ocieplenia, i możemy uznać, że się w ten sposób zrehabilitował. Obawiam się jednak, że jedna taka bzdurna publikacja, lansująca sprzeczne z nauką tezy, może zdziałać dużo więcej zła niż dziesiątki rzetelnych tekstów dobrego. Tylko czy jest sens apelować do różnych redakcji, żeby dobrze rozważyły, czy na pewno słupki czytelności i oglądalności warte są publikowania głupot?

 



 

                     REO POLECA

PO ŚWIĘTACH. Odchudzanie tak. Ale jednocześnie nie tucz oszustów…

 

Krzysztof Garwatowski
Rocznik 1967. Eksharcerz, eksnauczyciel, obecnie dyrektor programowy w wydawnictwie Pink Press. Aktywnie działa w społeczności lokalnej na warszawskiej Białołęce. Wyznawca nauki i wielbiciel science-fiction.