NAJWIĘKSZE BADANIE naukowe w historii. Czy autyzm bierze się ze szczepień?

Kiedy bzdura zabija

 


AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

 

Kolorowe manipulacje pro-epidemików.

 

Wielkie media postawiły na właściwego konia.
Mimo olbrzymiej aktywności równie groźnych, choć działających w oparciu o różna intencje szarlatanów i przygłupów wielkie serwisy You Tube i facebook postanowiły przed kilkoma tygodniami o nieemitowaniu treści nawołujących do powstrzymywania szczepień dzieci. Głównie chodzi o szczepionkę MMR (przeciw śwince, odrze i różyczce), która według kontestatorów nie chroni przed chorobami, a wręcz przeciwnie jest ich powodem. Co i raz słyszymy o kolejnych ofiarach wśród najmłodszych na całym świecie. Kreatywność pro-epidemików to nie tylko produkcja fake newsów, kalumnie i potwarze rzucane na naukowców, aktywność w pożałowania godnych serwisach internetowych (wiele z nich to rosyjska agentura) ale także makabryczne eventy pod nazwą Ospa Party gdzie rodzice świadomie kontaktują na kinder wieczorkach dzieci zdrowe (swoje) z innymi – chorymi na ospę, by zachorowały i miały potem spokój. Lecz świat to nie jest matematyka, w której ZAWSZE 2+2=4. Zdarza się więc, że rodzice prowadząc malca na tego typu melanż doprowadzają go do śmierci. A skoro jesteśmy przy liczbach. To chcąc ostatecznego wyjaśnienia i przekreślenia tych bredni Skandynawowie postanowili zrobić badanie z wiele ponad półmilionową grupą badanych by raz na zawsze zamknąć otwory gębowe szkodników w tej sprawie.
Początek 2019 roku. Justyna Socha wychodzi, niczym gwiazda filmowa, z sali sądowej, gdzie skazana została za pomówienia i kłamstwa. Łącznie zapłacić musi 15 000 zł. Pozwana nie umiała przytoczyć ani jednego (sic!) dowodu na głoszone przez siebie wykwity.

Pytanie: czy taka np. Justyna Socha, współpracowniczka obrzydliwawego periodyku Gazeta Warszawska przemyśli te najnowsze informacje naukowe i wycofa się ze swej kary godnej i pożałowania, działalności? Obawiamy się, że ten typ tak nie ma. O słowach: przepraszam, czyli to tak?, zmieniam front możemy bankowo zapomnieć.

Przypomnijmy: 17 stycznia 2019 sąd w Poznaniu skazał Justynę Sochę z antyszczepionkowego stowarzyszenia Stop NOP za pomówienie znanego epidemiologa dr. Pawła Grzesiowskiego. Po wyroku oszustka nie wycofała się ze swych słów w dalszym ciągu szkalując znanego na całym świecie epidemiologa, jedynie obawiając się spisku, który pozbawiłby jej pracy agentki ubezpieczeniowej. Może gdyby Grzesiowski i inni naukowcy wynaleźli środek na głupotę skończyłby się problem jej podobnych. Chyba że potrzeba jeszcze takiegoż przeciw złej woli. Nie jesteśmy lekarzami by stawiać zbyt szczegółowe diagnozy, coś wszak z podobnymi do niej osobami jest nie tak – obserwujemy.

 

Twarde i wielkie liczby mówią.
Nie ma związku pomiędzy szczepieniem na odrę, świnkę i różyczkę a występowaniem autyzmu. Potwierdziły to badania duńskich naukowców na dzieciach i młodzieży urodzonych w latach 1999-2010.

Przeciwnicy szczepień zapewne dalej będą impregnowani na tę wiedzę. Problem tylko w tym, że ich wnioski bazują na jednym czy kilku osobach, zaś ta analiza dotyczy zbadanych ponad 650 000 chłopców i dziewczynek. Zarówno szczepionych jak i nie. Liczba dzieci, które autyzm miały oscyluje w okolicach błędu metodologicznego (od 1 do kilku procent). To klasyczna statystyczna nieistotność.

Naukowcy są skorumpowani?

Przeciwnicy szczepień uważają, że stosowane obecnie szczepionki są niebezpieczne dla dzieci, powodują wiele groźnych powikłań, w tym autyzm. Niespecjalnie przejmują się faktem, że nie tylko Duńczycy, ale w ogóle mniej więcej 99% naukowców odrzuca wszelkie zarzuty w stosunku do szczepień.

Antyszczepionkowcy, a więc jak nazywa ich nasz kolega redakcyjny Adam Błażowski – proepidemicy uparcie twierdzą, że środowisko naukowe jest skorumpowane przez koncerny farmaceutyczne, które zarabiają na produkowanych szczepionkach. W ogóle fakt, że ktoś na nich zarabia, jest koronnym argumentem potwierdzającym, że szczepienia to zło.

Ciekawe, że ten sam argument nie pada w odniesieniu do aspiryny czy witaminy C, na produkcji których firmy farmaceutyczne również zarabiają. Antyszczepionkowcy zdają się nie dostrzegać, że od zarania ludzkości leczenie było nader intratnym interesem. Nic się tu nagle nie zmieniło. I nie zmieni.

Związki bez związku

Oskarżenia o związek między szczepieniami a autyzmem bazują na stwierdzeniach, że zdecydowana większość osób, które zachorowały na autyzm, została zaszczepiona. I co z tego, że dużo więcej zaszczepionych osób na autyzm nie zachorowało? To nie jest zdaniem przeciwników szczepień żaden argument. Mamy tu do czynienia z typowym dla teorii spiskowych łączeniem faktów, między którymi brak korelacji (jak wykazują rzetelne badania naukowe). Bo równie dobrze można by stwierdzić, że autyzm jest wywoływany przez… chrzest! Przecież zdecydowana większość osób autystycznych w społeczeństwach europejskich i amerykańskich była wcześniej ochrzczona!

Mechanizmy są typowe

Nie jesteśmy specjalistami od szczepień, podobnie jak zapewne zdecydowana większość Czytelników. Publikacji obalających antyszczepionkowe argumenty jest tysiące. Również takich, które w przystępny sposób, punkt po punkcie je dezawuują. Skupię się zatem na mechanizmach działania antyszczepionkowców. A są one typowe dla wszelkich teorii spiskowych.

Korzenie ruchu antyszczepionkowego sięgają początków szczepień. Na przestrzeni ponad 220 lat zmieniały się tylko argumenty używane przez antyszczepionkowców. Niektórzy historycy nauki przypuszczają, że pierwsze szczepienia stosowali już w starożytności Chińczycy. Chociaż brak jednak jednoznacznych dowodów, które by to potwierdzały.

Historia wakcynologii (nauki o szczepieniach) rozpoczyna się w 1721 roku podczas wielkiej epidemii ospy prawdziwej w Bostonie. Wówczas lekarz Zabdiel Boylston zastosował technikę zapobiegania rozprzestrzenianiu się choroby metodą zakażenia materiałem zawierającym wirusy ospy. Oczywiście spotkał się z gwałtowną krytyką, oskarżeniami o czary i zaprzedanie duszy diabłu.

1
2