KTOŚ MUSI. Najmłodsi biorą się za walkę z globalnym ociepleniem

AUSTRALIA: The Next Generation

Skoro władze Australii nie robią nic, by odseparować gospodarkę od węgla, skoro nie ma nikogo silnego w parlamencie, działań podjęli się inni. Dzieci i młodzież.

Słońce Australii. W którymś momencie może przestać być rozkoszną atrskcją turystyczną

Australia może nam się jawić jako państwo postępowe. Kraj mający silną gospodarkę jak USA, ale ze stylem życia bardziej zbliżonym do europejskiego. Rzeczywistość jest jednak inna. Owszem, to bogaty, nowoczesny, szanujący prawa człowieka kraj, ale ma jedną wadę. To polityka energetyczna. Australia jest coraz bardziej daleka od realizacji postanowień z Paryskiego Porozumienia Klimatycznego z 2015. Fakt, w latach 2006-2015 australijskie emisje dwutlenku węgla spadały, ale później nastąpił zwrot akcji.

Węgiel to wciąż podstawa miksu energetycznego tego kraju. Surowiec ten stanowi 63% produkowanej energii elektrycznej. Podobnie jak w Polsce odnawialne źródła energii obejmują tam tylko niewielki procent w wytwarzaniu energii. Jak na ironię – bo nie dość, że Australia to nowoczesny kraj, to jeszcze mający wręcz wymarzone warunki do instalacji zwłaszcza farm słonecznych: duży, zwarty kontynent, którego wnętrze jest praktycznie bezludne.

Skoro władze Australii nie robią nic, by odseparować gospodarkę od węgla, skoro nie ma nikogo silnego w parlamencie, działań podjęli się inni. Dzieci i młodzież.

Zaczęło się od Grety Thunberg

Przykład dała im kilka miesięcy temu 15-letnia Greta Thunberg ze Szwecji. Dziewczynka, widząc skutki ocieplającego się klimatu w swoim kraju (pożary), podjęła akcję protestacyjną. Codziennie przez kilka tygodni siadała na schodach przed parlamentem w Sztokholmie i rozdawała ulotki z wyjaśnieniem: Robię to, bo wy, dorośli, sracie na moją przyszłość. Co prawda Szwecja jest bardzo dobrym przykładem, jeśli chodzi o transformację energetyczną, ale tak samo jak każdy inny kraj ma wiele do zrobienia. Chodzi nie tylko o samą energetykę, ale między innymi o adaptację do nowych warunków klimatycznych. Greta wciąż protestuje, opuszczając szkołę w każdy piątek. Domaga się tego, by władze i obywatele wzięli odpowiedzialność za zmiany w klimacie.

GOŚĆ COP 24. Greta nie czuje się bezpieczna

Szkoła to nie parlament

W piątek, 30 listopada, tysiące australijskich uczniów ze szkół podstawowych i średnich zainspirowanych akcją Grety zorganizowało własny protest. Najmłodsi obywatele w ramach akcji Strike 4 Climate Action nie poszli do szkoły, by wyrazić sprzeciw wobec polityki energetycznej władz. Ponad tysiąc uczniów ze szkół podstawowych i średnich wypełniło Sydney’s Martin Place, a dzieci z Melbourne ruszyły ulicami tego miasta.

O akcji było wiadomo już kilka dni wcześniej, co najwyraźniej rozdrażniło premiera Scotta Morrisona. Wezwał on planujących ją uczniów do pójścia do szkoły, a nie wychodzenia na ulice. – Każdego dnia wysyłam moje dzieci do szkoły i wiem, że pozostałe dzieci również powinny chodzić do szkoły. Nie wspieramy przekształcania naszych szkół w parlamenty – powiedział. Podkreślił też, że władze Australii dokonują starań, by zmniejszyć emisje CO2 do atmosfery. W dniu protestu Matt Canavan, pełniący urząd ministra zasobów, powiedział zaś, że młodzież powinna uczyć się między innymi górniczego fachu, bo to czyni australijski naród silnym.

To dopiero początek

Najmłodsi mieszkańcy Antypodów nie posłuchali tych wskazówek i wyszli na ulice, by wyrazić sprzeciw wobec polityki rządu i obawy co do skutków zmian w klimacie. Strike 4 Climate Action to nie jednostkowa akcja. – Protestów ma być więcej – powiedziała 14-letnia Jean Hinchliffe. – To jest nasz pierwszy strajk. Nasza pierwsza akcja. A to dopiero początek. Uczniowie zadeklarowali, że będą podejmować działania tak długo, aż władze zareagują. 11-letnia Lucie Atkin-Bolton stwierdziła, że politycy ją zawiedli. – Szkoda, nie musiałam tu dzisiaj być. Jestem kapitanem w mojej szkole podstawowej. Nauczono nas, co to znaczy być liderem. Musisz myśleć o innych ludziach. Kiedy dzieci robią bałagan w domu, to dorośli każą go posprzątać, i tak powinno być.

Ale kiedy politycy robią bałagan, to zostawiają go nam do posprzątania.

Każda wzmianka o premierze na protestach wywoływała buczenie. – Jeśli Scott Morrison chce, żeby dzieci przestały zachowywać się jak parlament, to może parlament powinien przestać zachowywać się jak dzieci – powiedział 17-letni Manjot Kaur.

Uczniowie wierzą, że osiągną sukces. – Myślę, że źle ocenili, kim jesteśmy – podsumowała 13-letnia Freya z jednego z dziewczęcych liceów w Sydney. – Nie doceniają nas. Zobaczcie, ile tu jest ludzi – 14-letnia Elly przyszła z młodszą siostrą. Była mile zaskoczona, bo nie spodziewała się, że akcja zbierze tak liczne grono. Ucieszyła ją i skala, i atmosfera przedsięwzięcia, bo protest był dość żywiołowy. Wszędzie widać było kolorowe banery i transparenty, a uczestnicy intonowali piosenkę Bena E. Kinga Stand By Me z 1962 roku.

Na protest swoich rówieśników z Australii zareagowali także uczniowie z innych państw. Przekazywali wsparcie za pomocą mediów społecznościowych, nawet jeszcze przed rozpoczęciem ulicznych wystąpień.

Greta wciąż walczy

Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem 24. szczytu klimatycznego Konferencji Stron – COP 24 w Katowicach Greta spotkała się z sekretarzem generalnym ONZ Antonio Guterresem. Jak przyznała, rozmawiała z nim o sprawiedliwości klimatycznej. Mówiła, że przez 25 lat na konferencjach poświęconych globalnemu ociepleniu przemawiały rzesze ludzi, które błagały przywódców państw o powstrzymanie emisji. Nic to jednak nie dało – emisje gazów cieplarnianych nadal rosną.

Już na rozpoczętym szczycie 3 grudnia Greta Thunberg opowiadała dziennikarzom między innymi o tym, co zainspirowało ją do walki z globalnym ociepleniem. – Kiedy miałam może osiem lub dziewięć lat, nauczyciele powiedzieli mi, żebym gasiła światło, oszczędzała papier i nie wyrzucała jedzenia. Zapytałam dlaczego. Dowiedziałam się, że jest to związane ze zmianą klimatu i globalnym ociepleniem, które powodują ludzie. Wydawało jej się to dziwne w tamtym czasie. Dziś według niej mówi się o tym za mało. Greta uważa, że wiedza o tym, do czego doprowadzamy, powodowałaby, że nie mówilibyśmy o niczym innym, a walka o poprawę klimatu powinna być naszym priorytetem.

Wygląda na to, że jeśli mamy odnieść jakikolwiek sukces w polityce klimatycznej, to musimy liczyć na wsparcie ze strony tych, których sami powinniśmy wspierać. Dla polityków to powód do wstydu. Dla rodziców protestujących dzieci – do dumy. A same dzieci powinny zyskać poczucie, że ich działanie nie jest bezskuteczne.


Źródła:

www.energy.gov.au

www.theguardian.com

www.theguardian.com



REO POLECA

📻 TYPOWA PSYCHOLOGIA UCIECZKI: Czy was pogięło? Znowu o zmianie klimatu?