ARCHIWUM REO.pl (2016): Proszę wstać, smog idzie!

Z Oliwierem Palarzem rozmawia Paweł Sito

 

Trwa i nabiera rozgłosu jedna z najciekawszych spraw sądowych ostatnich lat. Oliwer Palarz – mieszkaniec Rybnika, pozwał do sądu Skarb Państwa. Żąda on sumy 50 000 zł, a swoje roszczenia ukierunkowuje na Ministerstwo Środowiska. W rozmowie z REO.pl wyjaśnia, dlaczego zdecydował się na tak radykalny krok.

Chodzi o naruszenie dóbr osobistych, spowodowane stanem powietrza w jego rodzinnym mieście. Kolejna rozprawa odbędzie się w sierpniu, ale jak nieoficjalnie dowiedział się serwis REO.pl, zakończyć się może najwcześniej pod koniec roku. Niezwykłość tej sprawy polega na jej bezprecedensowości: wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby sąd przyznał rybniczaninowi odszkodowanie? Tak, oczywiście domyślam się, że nasza wyobraźnia podsuwa nam ustawione przed sądami kolejki następców, a w nich być może nas samych, mnie jednak chodziło, o to że decyzja taka zmusiałaby państwo do koniecznych ruchów, aktów prawnych i poprawy funkcjonowania odpowiednich służb, w celu zapobieżeniu bankructwu, czyli poprawie stanu powietrza w Polsce.

REO.pl rozmawia z Oliwerem Palarzem, który wyrasta na lidera ruchów ekologicznych w Polsce.

REO.pl: Co Pana zmotywowało by pójść do sądu?
Oliwer Palarz: Fatalna jakość powietrza. W Rybniku, na Śląsku, w wielu miejscach Polski. Mamy najgorsze powietrze w całej Unii Europejskiej! To mnie skłoniło do tego, by coś przeciw temu zrobić. Od 5-6 lat monitorujemy, jako Rybnicki Alarm Smogowy, jakość powietrza w Rybniku, wyniki są – powiem to bez przesady – tragiczne.

REO.pl: Można powiedzieć, że korzysta Pan z przywileju dostępu do wiedzy, której inni nie mają…
O.P.: Wręcz przeciwnie, zachęcam wszystkich czytelników REO.pl do korzystania z aplikacji Smok Smog informującej na bieżąco o zanieczyszczeniu powietrza w poszczególnych miejscach Polski. Nie chciałbym straszyć, ale jest naprawdę źle, powszechnie przestrzegane na całym świecie normy u nas są przekraczane i to jest niestety naszą normą.

REO.pl: Co praktycznie jest powodem największego zanieczyszczenia?
O.P: Paradoksalnie także my sami, nie tylko wielki przemysł.  Zanieczyszczenie powietrza w Rybniku w latach 2010-2015 regularnie przekraczało normy dopuszczalne dla m.in. pyłów PM10, PM2,5 i benzo(a)pirenów. Związki te powstają przy spalaniu złej jakości paliw w domowych, bardzo często starych, zdezelowanych kotłowniach.

REO.pl: Czy istnieją jakieś ograniczenia dla ludzi ogrzewających w ten sposób domy, czy to w pełni wolna amerykanka jest?
O.P.: Jako Rybnicki Alarm Smogowy, wraz z Polskim Alarmem Smogowym, zabiegamy o to, by zostały wprowadzone normy jakościowe dla paliw stałych, a także dotyczące emisyjności kotłów stosowanych w domowych kotłowniach.

REO.pl: A co oni tam palą, że zapytam jak w filmie „Psy”?
O.P.: Oficjalnie węgiel, ale bardzo często jest to odpad poprodukcyjny węgla, w postaci mułów i miałów węglowych. Często widziałem, że palone są też po prostu śmieci. Osobiście jestem zaangażowany w walkę z tym procederem w Rybniku, mocno ten temat monitoruję i usiłuję zmusić do tej walki Straż Miejską, która ma uprawnienia by ścigać przestępców. Bo ktoś, kto spala śmieci w domu, jest najnormalniejszym przestępcą, narażonym na pójście do więzienia.

REO.pl: Jak praktycznie wygląda życie w smogu?
O.P.: Dla zobrazowania powiem o pyle PM10. Jego średnia dobowa norma w UE wynosi 50 mikrogramów/m3. Ta norma nie powinna być przekraczana więcej niż 35 dni w roku, tymczasem od początków naszych pomiarów w Rybniku, czyli od sześciu lat, norma ta jest przekraczana średnio 125-135 razy! I to ciągiem, w okresie od października do kwietnia. Czyli przez 1/3 roku nie mogę biegać, wychodzić na spacery z dziećmi, nie mogę przewietrzać mieszkania. Czuje się, jakbym mieszkał w komorze gazowo-pyłowej. Innym trucicielem jest benzoalfapiren. Jest to wysoko rakotwórczy związek, który występuje także w papierosach. Jego norma to 1 nanogram / m3, a u nas w Rybniku w okresie grzewczym jego wartość sięga często 20 nanogramom! Oznacza to, że każdy, kto przebywa w Rybniku w takim dniu i po prostu oddycha, przyswaja z „czystym” powietrzem taką dawkę tej trucizny, jakby palił pół paczki papierosów dziennie. Każdy! Staruszek, młodzieniec i niemowlak.

REO.pl: Czy dla skuteczności sprawy nie lepiej byłoby, gdyby pozywającą była osoba, która zachorowała przez przekroczenie norm trucizny w powietrzu?
O.P.: Przedmiotem tej sprawy nie jest wpływ zanieczyszczonego powietrza na moje zdrowie, tylko ograniczenie mojej swobody poruszania się, mieszkania, normalnego życia prywatnego w czystym środowisku i prawa do zdrowia. Chodzi o to, że jestem więźniem we własnym domu przez 1/3 roku, czyli w okresie grzewczym. Dlatego postanowiłem, że ja będę pozywającym, choć nie działam sam. Mam wsparcie Rybnickiego Alarmu Smogowego, Fundacji Frank Bold i Kancelarii Radców Prawnych Sanecki Kowalik Filipcová. I czuję coraz większe wsparcie mieszkańców różnych regionów Polski. Przede wszystkim współpracowników innych Alarmów Smogowych, ale nie tylko. Także zwykłych ludzi, do których dociera, jak bardzo trujemy się i jak bardzo dotychczas zgadzaliśmy się na to. I to się naprawdę zmienia, czuję, że także dzięki mojej, a właściwie naszej sprawie.

REO.pl: Dziękuję za rozmowę i życzmy sobie dobrej atmosfery wokół nas.