Prof. Jerzy Buzek: „Świadomość, że najtańsza energia to ta, której nie trzeba produkować, jest coraz powszechniejsza”


reo.pl: Jak ocenia Pan rozwój OZE w Polsce na tle innych krajów europejskich? Czy są jakieś dobre praktyki, związane z rozwojem energii odnawialnej lub zwiększaniem efektywności energetycznej, które przeniósłby Pan z innych krajów europejskich na rodzimy grunt?

Prof. Jerzy Buzek: Oczywiście, że są. Myślę o systemie promowania energo-efektywnego sprzętu AGD w Hiszpanii czy o świetnie działającym systemie Białych Certyfikatów we Włoszech. Jako dobry przykład przytoczyłbym również wsparcie dla energetyki prosumenckiej, jakie istnieje w Wielkiej Brytanii. To szczególnie warte podkreślenia, bo pokazuje, iż nawet w ojczyźnie liberalizmu “niewidzialna ręka rynku” nie wszędzie dosięga i potrzebuje swoistego przedłużenia. Generalnie zresztą, w Unii Europejskiej wydaje się dużo większe środki – także publiczne – na poprawę i promocję efektywności energetycznej. Świadomość, że najtańsza energia to ta, której nie trzeba produkować, jest coraz powszechniejsza. Co do pierwszej części Pani pytania – Polska jest dopiero w połowie drogi; to zupełnie zrozumiałe. Najważniejsze jednak, że wciąż posuwamy się do przodu. Mamy nową ustawę o efektywności energetycznej i projekt nowej ustawy o odnawialnych źródłach energii.

reo.pl: W Pana opinii pakiet klimatyczno-energetyczny to zagrożenie dla dużych przedsiębiorstw europejskich czy wyzwanie mobilizujące do innowacyjności i rozwoju?
J.B.: Duże przedsiębiorstwa europejskie raczej się pakietu nie boją, bo zawsze mogą przenieść produkcję poza Unię. Bardziej obawiają się go te małe. Ale nie w strachu metoda, lecz w postawieniu na nowe technologie. Bo przetrwają tylko innowacyjni. Unijna polityka energetyczno-klimatyczna wspiera transformację gospodarki europejskiej do fazy postindustrialnej. Abstrahuję od słuszności tej strategii, którą krytyce poddaje nawet komisarz ds. energii, Günther Oettinger. Trudno jednak nie zauważyć, że nie wszystkie państwa członkowskie są na nią przygotowane, a tym samym – nie wszystkie mogą na niej skorzystać. A rozwarstwienie Unii – powiedzmy to jasno – na pewno jest złym pomysłem. Weźmy się więc do roboty, zamiast jałowo atakować pakiet. Ma on i dobre strony, a polską energetykę, czy jest pakiet czy go nie będzie, trzeba i tak gruntownie przebudować.

reo.pl: Czy zgodzi się Pan, że wśród polskich przedsiębiorców panuje niska kultura użytkowania energii?
J.B.: Niestety, sporo w tym prawdy. Ale – na szczęście – mamy coraz więcej pozytywnych przykładów. Zarówno w przedsiębiorstwach (polskie cementownie należą do najwydajniejszych w Europie), jak i w samorządach – które są często lokomotywą postępu – pojawiają się mądre inicjatywy, mające na celu oszczędzanie energii bez strat dla jakości końcowego efektu. Nie nawołuję do gaszenia świateł w ogóle; namawiam do gaszenia świateł w pustych windach czy przygaszania świateł na nieuczęszczanych ulicach.

reo.pl: W rozwój jakich źródeł energii warto Pana zdaniem inwestować w Europie w najbliższej przyszłości?
J.B.:
 Mówiąc krótko – w takie, które dadzą nam energię niezawodną, bezpieczną, czystą i w przystępnej cenie. Sądzę, że w najbliższym czasie mocno na znaczeniu nabierze energia słoneczna, wiatrowa i pozyskiwana w procesie kogeneracji gazowej. Cieszę się, że Pakiet Pawlaka robi pierwszy krok w tę stronę, promując tzw. mikroinstalacje prosumenckie. Koniecznie należałoby uwzględnić też w tym domowe elektrociepłownie, których możemy mieć ok. 3 mln! Powinniśmy stopniowo przechodzić na zgazowanie węgla, z równoczesną produkcją prądu, ciepła i gazu. Jednocześnie nie wolno zapominać o pirolitycznej i biologicznej gazyfikacji węgla w złożu. To prawdziwa przyszłość – gdy zabraknie nawet najtrudniej dostępnych złóż ropy i gazu, wciąż jeszcze będziemy mieć mnóstwo węgla pod ziemią. Leży on tak głęboko, że nie można tam wysłać górników. Ale energię tę można pozyskać. Musimy w to zainwestować – to swoisty obowiązek wobec następnych pokoleń, od których pożyczyliśmy tyle pieniędzy.

reo.pl: Czy interesuje Pana wykorzystanie we własnym domu alternatywnych źródeł energii? Jeżeli tak, to jakie rozwiązania by Pan preferował?
J.B.: 
Najciekawszym rozwiązaniem jest układ hybrydowy i akumulatory. Godna rozważenia byłaby także pompa ciepła. Oczywiście, wcześniej dom należałoby solidnie ocieplić. Trzeba jednak pamiętać, że nakłady na alternatywne źródła energii są nadal spore i zwracają się dopiero po wielu latach. Stąd najważniejsze decyzje polityczne w energetyce powinny iść także w kierunku finansowania nowych wysokosprawnych technologii energetyki odnawialnej.

fot. Prof. Jerzy Buzek, (fot. materiały prasowe Parlamentu Europejskiego)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here