Problem niestabilności OZE to mit?


System energetyczny jest w stanie bez większego problemuznieść 70-proc., a nawet wyższy udział źródeł odnawialnych – twierdzi prezesniemieckiego operatora przesyłowego 50Hertz, Boris Schucht. Tymczasem polskirząd w czasie debat nad ustawą antywiatrakową i nowelizacją ustawy o OZE jakojeden z głównych argumentów podnosił małą przydatność źródeł odnawialnych zewzględu na ich nieprzewidywalność.

 

50Hertz działa na obszarze północno-wschodnich Niemiec i jużdziś udział OZE w zarządzanej przez firmę sieci wynosi około 50 proc. Schucht,w rozmowie z niemiecką gazetą „Tagesspiegel”, podkreślił, że dodatkowaelastyczność systemu, wymieniana jako konieczny warunek do integracji większejilości OZE, to w dużej mierze mit. Już dziś mamy taką elastyczność, jakiej potrzebujemy– ocenił. Wskazał m.in. na coraz lepsze prognozy produkcji wiatraków i PV, wprzypadku energii z wiatru nieodbiegające więcej niż o 2 punkty procentowe odrealnej produkcji.

 

O tym, jak ważne są dobre prognozy, Niemcy przekonali siękilka lat temu, gdy w pewien zimowy, ale słoneczny dzień wpadli w poważnekłopoty. Prognozowana wysoka produkcja fotowoltaiki okazała się bliska zeru, bo…w nocy spadł śnieg, który przykrył panele. Tego efektu wtedy nie przewidziano.Wnioski najwyraźniej zostały jednak wyciągnięte, bo sytuacja już się niepowtórzyła.

 

Prognozowanie idzie na tyle dobrze, że w lutym tego roku50Hertz po raz pierwszy włączył wybrane farmy wiatrowe do pracy na potrzebyrynku bilansującego. Źródła pracujące dla tego rynku „domykają” równowagęsystemu, zatem muszą mieć bardzo wysoką dyspozycyjność – mają albo dostarczyćenergii, albo też zmniejszyć jej produkcję na polecenie operatora niemal wczasie rzeczywistym, w zależności od potrzeby chwili.

 

Na te potrzeby niemieccy operatorzy rezerwują w sumiemaksymalnie 4 tys. MW. Włączone do tego rynku wiatraki natomiast miałyby wrazie potrzeby tylko zmniejszać moc i to jedynie o maksymalnie 60 MW, ale samodołączenie OZE do rynku bilansującego jest znaczącym krokiem.

 

Prezes 50Hertz ocenił również, że nawet na dynamicznej ścieżcerozwoju OZE w Niemczech rozproszone magazynowanie energii na znaczącą skalę niebędzie potrzebne przed 2030 rokiem, a znacznie ważniejsze są rezerwy sezonowe,trzymane np. w wodnych elektrowniach szczytowo-pompowych w Alpach, ale także wSzwecji.

 

Oczywiste jest, że efektywna integracja OZE wymagaskoordynowanej rozbudowy systemu przesyłowego. Tymczasem w tej kwestii Niemcymaja wieloletnie opóźnienia, głównie z powodu sprzeciwów społecznych.

 

Społeczeństwo popiera transformację energetyczną, ale liniewysokiego napięcia za płotem już niekoniecznie. Stąd decyzja o budowie na osipółnoc-południe wielokrotnie droższych kabli zamiast klasycznych liniinapowietrznych. W przypadku 50Hertz skargi sądowe zablokowały na razierozbudowę jednego z interkonektorów z Polską.

 

Jednak decentralizacja produkcji i innowacyjne metodyzarządzania daje systemowi wystarczającą elastyczność.

 

To, co za Odrą jest po prostu kolejnym wyzwaniem dopokonania, w Polsce przedstawione zostało jako bariera nie do przeskoczenia.Wiatraki i panele PV są mało przydatne, bo „niedyspozycyjne” inieprzewidywalne, systemowi przysparzają tylko kłopotów, zatem należy jemarginalizować w stopniu maksymalnym, na jaki zezwalają regulacje unijne – do tegomożna by sprowadzić argumentację rządu i PiS w czasie debat nad ustawą odległościowąi nowelizacją ustawy o OZE. Weryfikacja tych twierdzeń przyszła bardzo szybko.Wystarczyło kilka upalnych dni, by polski system zaczął się zbliżać do granicybezpieczeństwa, a w wysokości cen energii w krytycznych momentach zostaliśmymistrzami Europy. A to dopiero początek lata. Owszem, w upały wiatrakizazwyczaj zawodzą, ale fotowoltaika pracuje pełną parą na zasilanieklimatyzatorów. „Parę” gigawatów mocy w panelach rozwiązałoby problem niemalbezboleśnie.

 

 

Wojciech Krzyczkowski

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here