📻 Prędki język giętki, czyli bzdura w ustach

pojedynek na bzdury na olimpijskim poziomie.

AUDIO REO. Posłuchaj na podcaście. Czyta Danuta Stachyra. 9’48”


Pojedynek na szczytach politycznych trwa. Główni rywale w walce o stołki w sejmie wytaczają najcięższe działa i najpoważniejsze argumenty, a do walki wystawili najlepsze zawodniczki. Zaczął PiS, który ustami Beaty Mazurek stwierdził, że: Zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i Jarosław Kaczyński od lat walczą z uczciwością w życiu publicznym. 
Platforma dłużna nie mogła zostać i ustami premier Ewy Kopacz odwołała się do prehistorii: – Przypomnę strasznie dawne czasy. To wtedy, kiedy jeszcze dinozaury były, a ludzie nie mieli żadnych strzelb, nie mieli żadnej broni nowoczesnej, która pozwoliłaby je zabić. Wie pani, co robili? – zwróciła się do dziennikarki. – Rzucali kamieniami w tego dinozaura. Jednym słowem pojedynek na bzdury na olimpijskim poziomie.


Chodzi mi o to, aby język giętki, Powiedział wszystko, co pomyśli głowa. Ten cytat z Beniowskiego Juliusza Słowackiego znają wszyscy, chociaż w dzisiejszych czasach tych, którzy poemat przeczytali można szukać ze świecą. Problem pojawia się,

gdy giętkość języka przewyższa sprawność głowy,

a słowa z ust ulatują znacznie szybciej, niż przeskakują impulsy między komórkami nerwowymi płatów kory mózgowej, odpowiedzialnymi za logiczne myślenie. Niestety, prawie nikt nie pamięta, a na pewno nie wyciąga wniosków z całości tego ustępu Beniowskiego:

Chodzi mi o to, aby język giętki
Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
A czasem był jak piorun jasny, prędki,
A czasem smutny jako pieśń stepowa,
A czasem jako skarga nimfy miętki,
A czasem piękny jak aniołów mowa…
Aby przeleciał wszystka ducha skrzydłem.
Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.

U polityków, celebrytów, komentatorów, ale i u zwykłych ludzi, język zbyt często przypomina piorun. Oczywiste jest, że Beata Mazurek chciała powiedzieć coś innego, niż wyleciało jej z ust. Podobnie Ewa Kopacz, wykształcony lekarz, nie chciała stwierdzić, że ludzie i dinozaury żyli kiedykolwiek obok siebie (no chyba że wyznaje kreacjonizm, ale o to nie śmiem jej podejrzewać). Media oczywiście z rozkoszą zawsze podchwytują wpadki polityków, Internet wypełnia się memami, a media społecznościowe mają niezłą bekę przez kilka dni. Obie polityczki są jedynie kolejnymi ofiarami zbytniej giętkości własnych języków. W długiej historii językowych pomyłek zdarzały się sytuacje szczególnie zapadające w pamięć.

Okładka albumu King Crimson. fot. flickr.com
Klasyki wciąż żywe

Zacznijmy od polskiego podwórka. Jarosław Kaczyński i jego nic nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, Leszek Miller, który mężczyznę poznaje nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy, czy Marek Belka, który podobno znał się z Jennifer Lopez – trzech byłych premierów, którzy nie uniknęli potknięcia. W poczcie ofiar giętkiego języka kroczy również, a może przede wszystkim, prezydent Lech Wałęsa, którego plusy dodatnie i plusy ujemne czy nie chcem, ale muszem do dzisiaj są jednymi z najchętniej powtarzanych bon motów.

Wyjdźmy z krajowego podwórka. Generał Charles de Gaulle opowiadał, że Chiny to duży kraj, zamieszkany przez wielu Chińczyków. Myślę, że wojna to niebezpieczne miejsce to z kolei efekt przemyśleń prezydenta George’a W. Busha. Kto jak kto, ale akurat ten prezydent uwielbiał wojowanie. Rhaul Ghandi, indyjski polityk, kolejny przedstawiciel klanu Ghandich, zasłynął w swoim kraju stwierdzeniem, że: Polityka jest wszędzie. Pod twoją koszulą, w twoich spodniach, wszędzie. Bill Clinton z pewnością by się z nim zgodził.
Zebry nie zmieniają swoich cętek to uroczy cytat, którego autorem jest były wiceprezydent USA Al Gore i laureat pokojowej nagrody Nobla za działalność (nomen omen) na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Teraz już nie możemy mieć wątpliwości, że ta nagroda mu się po prostu należała.

Słuchanie też sztuka

Wśród posłów wszelkich kadencji takich błyskotliwych wypowiedzi nie brakuje. Posłanka Błochowiak zajmowała się pionowymi korytarzami, poseł Niesiołowski jadł szczaw i mirabelki, a stwierdzenie posła Biedronia o chwytach poniżej pasa, wywołało rechot sali sejmowej. Chociaż to ostatnie to nie tyle lapsus językowy, co

świadectwo poziomu intelektualnego wielu posłanek i posłów, którym wszystko się kojarzy.

Przemyślenia z pierwszych stron

Politykom konkurencję na tym polu robią celebryci. Paris Hilton otwarcie przyznała: z reguły nic nie myślę, tylko sobie idę i ładnie wyglądam. No cóż, stać ją na to. Honorata Skarbek na pytanie, czy w Polsce jest sejm, czy senat, odpowiedziała Kubie Wojewódzkiemu: nie no, proszę cię, z WOS-u miałam trójkę. Piosenkarka Mariah Carey wyznała kiedyś: wiem, że będzie ze mnie najlepsza mama. Moje dziecko musiałoby szybko nauczyć się samodzielnie gotować, prać, prasować i sprzątać. I to i za siebie, i za mnie! Cudowne dzieciństwo zapewnione. Z kolei Christina Aguilera na konferencji prasowej pytała:

to gdzie w tym roku odbywa się festiwal w Cannes?

a hiszpańskich fanów powitała słowami: Barcelona to najpiękniejsza europejska stolica! Chociaż akurat z tym stwierdzeniem spora część mieszkańców Katalonii mogłaby się zgodzić, nie podejrzewam piosenkarki o zaangażowanie w konflikt wokół niepodległości tego regionu. Problemy z geografią miała też amerykanka Britney Spears, która na konferencji w Los Angeles zwierzyła się: chciałabym pojechać na koncerty za ocean, na przykład do Kanady! Idol nastolatek Justin Bieber błysnął kiedyś taką myślą: Anna Frank była super dziewczyną. Myślę, że byłaby moją fanką. David Beckham ogłosił: zdecydowanie chcę, żeby Brooklyn był ochrzczony, tylko jeszcze nie wiem, w jakiej religii. Amerykańska aktorka Brooke Shields włączając się w skądinąd chwalebną walkę z paleniem, rzuciła: palenie zabija, a kiedy zostajesz zabity, tracisz ważną część swego życia – i w sumie trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.

Co jest prawdą, a co nie

Wiem, to wszystko stare i dawno już obśmiane mądrości. Jednak zdolność osób ze świecznika do wypowiadania takich nieprzemyślanych bzdur sprawia, że

Internet bez trudu łyka wszelkie fałszywki.

Jak kultowy wręcz cytat, fałszywie przypisywany Mariah Carey: – Ilekroć oglądam telewizję i widzę te biedne, głodne dzieciaki na całym świecie, nie mogę powstrzymać się od płaczu. Chodzi mi o to, że chciałabym być taka chuda, ale nie z wszystkimi muchami, śmiercią i tym podobnymi. Piosenkarka nigdy tego nie powiedziała.

Mariah Carey fot. wikimedia.org

Wypowiedź znalazła się w tekście satyrycznym, napisanym w formie wyśmiewającego ją wywiadu na stronie Cupcake, a potem została powielona i rozpowszechniona przez miliony internautów, którzy nie zadali sobie trudu, by zweryfikować kolportowane wiadomości. Stąd i drobne przejęzyczenia mniej lub bardziej ważnych osób urastają błyskawicznie do rangi

NAJWAŻNIEJSZYCH SPRAW NA ŚWIECIE,

a media żyją każdym z nich przez kilka dni, aż do czasu kolejnej wpadki, która ucieszy lub zbulwersuje miliony.

Ważyć każde słowo

W przypadku celebrytów takie złote myśli wywołują co najwyżej pobłażliwy uśmiech albo pełne oburzenia komentarze. Wpadki polityków stają się bezwzględnie wykorzystywanym narzędziem walki. Zwolennicy zwykle je bagatelizują (no bo cóż mają zrobić – wypowiedziane słowo odlatuje w przestrzeń i nie wraca), przeciwnicy wyolbrzymiają, dorabiają ideologię i otoczkę, przeinaczają intencje. Czy da się uniknąć takich wpadek? Tak, ale wymaga to doskonałego kontrolowania tego, co się mówi,

ważenia słów i panowania nad językiem.

A to niełatwe, wymaga przygotowania i treningu. I opanowania emocji, żeby nie dać się podpuścić dziennikarzom lub przeciwnikom politycznym i nie popłynąć. To sztuka, której opanowanie udaje się tylko nielicznym.

Bzdura tygodnia

Bzdurą tygodnia jest wielki sukces polskiej firmy Nano Carbon w komercyjnej produkcji grafenu oraz skuteczność polityków i instytucji państwowych we wspomaganiu tych działań. Dzięki temu z pozycji jednego z liderów światowych technologii grafenowej wypadliśmy poza stawkę i w zasadzie nie liczymy się już w tym wyścigu. 🙁

REO POLECA

THE BRITISH FART, czyli narobili…

Krzysztof Garwatowski
Rocznik 1967. Eksharcerz, eksnauczyciel, obecnie dyrektor programowy w wydawnictwie Pink Press. Aktywnie działa w społeczności lokalnej na warszawskiej Białołęce. Wyznawca nauki i wielbiciel science-fiction.