📻 AUDIO REO: Prawo kontra plastikowe słomki

Michał Michałowski: Jeden sok czy drink, słomka trafia na śmietnik i... do oceanu.

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 



Oceany toną w plastiku. Butelki, kubki, opakowania czy słomki – każdego roku, w trudnej do wyobrażenia ilości, zwiększają objętość odpadów w wodach świata. Jest to poważne zagrożenie dla morskiego środowiska, a także ludzi. Kalifornijscy politycy podjęli się walki z nadmiernym zużyciem plastikowych słomek. Jej efekty zobaczymy niedługo.

Odpad numer jeden
Plastik towarzyszy nam na każdym kroku. Uniwersalne, elastyczne i tanie tworzywo sztuczne znalazło zastosowanie w produkcji wszystkiego — od zabawek dla dzieci po części do samolotów. Pierwotne dzieje ludzkości historycy nazwali epoką surowca, który odgrywał wtedy główną rolę w procesie wytwarzania narzędzi. Kiedyś był to kamień, brąz i żelazo, a obecnie jest nim plastik. Jego powszechność zaczyna odczuwać środowisko – 91% dotychczas wytworzonego tworzywa zostało spalone lub stało się odpadami, a jedynie ułamek zyskał szansę na drugie życie.

Chociaż plastik ma pewne zalety, to nie jest wolny od wad. Podczas trwającego kilkaset lat rozkładu, który przyśpiesza na przykład tarcie odpadów o piaszczyste dno oceaniczne, powstaje toksyczny dla organizmów granulat, nazywany przez niektórych oceanicznym smogiem. Mylony jest z pożywieniem, szczególnie przez żółwie, a sam wydziela ponadto specyficzny zapach przyciągający zwierzęta. Ryby i morskie ssaki pochłaniają go w dużych ilościach, a następnie, z żołądka do żołądka, rozprzestrzenia się on po całym łańcuchu pokarmowym. Na samym końcu jesteśmy oczywiście my.

W Stanach Zjednoczonych zużywa się 500 milionów sztuk słomek na dzień.

W 2017 roku opublikowano dwa ważne badania ujawniających skalę plastikowego problemu. Na łamach magazynu naukowego Environmental Pollution naukowcy przedstawili wyniki prowadzonych od ponad dwóch dekad sekcji. W każdym przebadanym truchle znaleziono nagromadzenie plastikowego granulatu[->]. To samo wykryto również w wodzie z kranu, która każdego dnia trafia do szklanek milionów ludzi na całym świecie — o tym dowiadujemy się dzięki publikacji organizacji Orb Media. Największe zanieczyszczenie wykryto w Stanach Zjednoczonych, aż 94,4% próbek[->].

Wojna na słomki
Jednorazowe słomki to wizytówka i stały element lokali szybkiej obsługi, popularnych sieciówek jak McDonalds oraz kinowych barów. W Stanach Zjednoczonych zużywa się je w tempie 500 milionów sztuk na dzień. Wraz z rosnącą świadomością szkodliwości plastiku konsumenci z całego świata przestają z nich korzystać, a także domagają się ich zniknięcia lub zastąpienia przez wykonane z materiału mniej szkodliwego dla środowiska.

Jednym z takich działań jest międzynarodowy projekt Straw Wars, który polega na zachęcaniu właścicieli punktów gastronomicznych do rezygnacji z plastikowych słomek. W kampanię włączyło się już ponad 100 lokali, a pod koniec 2017 r. podobną decyzję ogłosił brytyjski Wetherspoon – sieć 900 barów[->]. Aktywność na rzecz ograniczenia zużycia plastiku wykazują również politycy, a jeden z nich trafił ostatnio na czołówki amerykańskich mediów.

Słomka na życzenie
Ian Calderon, demokrata i poseł stanowego parlamentu Kalifornii (California State Assembly), zgłosił projekt ustawy wymuszającej na obsłudze lokali gastronomicznych nieoferowanie plastikowych słomek, o ile klient sam o takową wyraźnie nie poprosi. Połowiczność tego zakazu to ukłon w stronę tych polityków i mieszkańców, którzy są przeciwnikami nadmiernych regulacji w biznesie. Słomki dalej mają być przecież dostępne, o ile ktoś o nie poprosi, czyż nie? Calderon ma nadzieję na to, że przyjęcie tej ustawy pozwoli na uświadomienie o szkodliwości plastikowych jednorazówek, a w efekcie także zmianę nawyków mieszkańców Kalifornii.

W kampanię włączyło się już ponad 100 lokali, a pod koniec 2017 roku podobną decyzję ogłosił brytyjski Wetherspoon – sieć 900 barów.

Niestety, z powodów iście biurokratycznych, propozycja ustawy spotkała się ze sporym dystansem komentatorów oraz rozbawieniem politycznej opozycji. Ze względu na sposób, w jaki Calderon zgłosił projekt, automatycznie dopisane zostały do niego potencjalne kary dla typowego przewinienia, czyli sześć miesięcy więzienia oraz grzywnę w wysokości 1000 dolarów. Nieporozumienie, jak tłumaczy poseł, oczywiście nikt nie pójdzie do więzienia za wydanie słomki. Calderon pracuje teraz nad tym, aby kary te zostały znacznie zredukowane i pełniły raczej rolę wychowawczą.

Propozycja doceniona została przez organizacje zajmujące się środowiskiem. Matt Davis, dyrektor ds. komunikacji kalifornijskiego oddziału organizacji Clean Water Action uważa, że ustawa słomka na życzenie ma duży sens i, jak jemu podobni, wspiera Calderona. W rozmowie z telewizją ABC News aktywista wskazuje na potwierdzone, pozytywne efekty ograniczenia plastikowych odpadów, osiągane właśnie dzięki wprowadzaniu tego typu prawnych regulacji. W Stanach Zjednoczonych znajdzie się kilka miast, jak Alameda czy New Jersey, gdzie podobne inicjatywy odniosły zamierzony efekt.

Czy propozycja Calderona zostanie zaakceptowana, a słomki dostępne będą wyłącznie na wyraźną prośbę klienta? O tym przekonamy się w zapewne w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Sukces tej inicjatywy może być zachętą dla innych władz lokalnych do wprowadzenia podobnych, a może nawet i bardziej ambitnych rozwiązań. Im mniej plastikowych jednorazówek tym lepiej dla planety oraz nas samych.


Źródła: www.usatoday.comabcnews.go.comadvances.sciencemag.org