Polska zimniejsza niż Arktyka

Wir polarny rozpadł się, a w dodatku odsunął się znad Arktyki. Jego główna część znajduje się teraz nad północną częścią Ameryki Północnej, a druga, mniejsza, leży w Eurazji i sięga Polski.

fot. unspalsh.com Rodion Kutsaev

Zmiany klimatyczne w regionie Arktyki zachodzą szybciej niż na reszcie globu. Co gorsza, doświadczamy już ich skutków. Jaki jest związek pomiędzy pogodą a klimatem? Pomiędzy syberyjską bestią ze wschodu a topnieniem arktycznych lodów? Wyjaśnia Hubert Bułgajewski.

Pod koniec lutego na biegunie północnym było cieplej niż w Warszawie, a nawet niż we Wrocławiu. Arktyka doświadczyła wyjątkowej fali ciepła, my zaś mocno zmarzliśmy. Zjawisko to powstało w wyniku potężnych zmian w atmosferze, wywołanych topnieniem lodu i wzrostem temperatur w Arktyce.

Arktyka cieplejsza od Polski?
Tak. To niesłychane, ale tak właśnie się stało pod koniec lutego. Temperatury w rejonie bieguna północnego wzrosły, przekraczając zero stopni Celsjusza. Za to do Polski zawitała zima z prawdziwego zdarzenia. Nocne temperatury pod sam koniec lutego spadały do minus 20 stopni Celsjusza , a miejscami mróz był jeszcze silniejszy. Odzwyczailiśmy się od takich mrozów, bo ostatnie zimy były łagodne. Ta w sumie też była łagodna, mocną miała tylko końcówkę.

Źródło: Climate Reanalyzer

Dolna część rysunku pokazuje wielkość odchylenia temperatury dziennej dla 25 lutego 2018 roku (widocznej w części górnej) od średniej z lat 1979-2000.

Nawet we Wrocławiu, uważanym za najcieplejsze duże miasto w Polsce, było zdecydowanie zimniej niż na biegunie północnym! Od Svalbardu i Cieśniny Frama po biegun północny temperatury były znacznie wyższe od tych, jakie zanotowano w Polsce. 25 lutego pomiary satelitarne wykazały na biegunie wartości przekraczające zero stopni Celsjusza, a nawet 1,5 stopnia Celsjusza. Taka temperatura nie padła w żadnym miejscu Polski, nawet w najcieplejszym momencie dnia.

Dlaczego do tego doszło?
Postępujące od dekad globalne ocieplenie sprawia, że pokrywa lodowa w Arktyce topnieje, a najbardziej topnieje latem. Co ciekawe, naukowcy zaobserwowali, że zmiany klimatyczne w tym regionie zachodzą intensywniej niż na całej planecie. Lód się kurczy, zmniejsza się jego zasięg, więc Arktyka się ociepla i to co najmniej dwukrotnie szybciej niż reszta świata. Zachodzi zjawisko tzw. arktycznego wzmocnienia, które już w XIX wieku przewidział szwedzki uczony Svante Arrhenius. Generalnie chodzi o to, że cieplejsza Arktyka przekłada się na zmiany regionalne i globalne.

Efekt regionalny i globalny
Regionalnie wzrost temperatury wód Oceanu Arktycznego zakłóca działanie tzw. wiru polarnego – obszaru niskiego ciśnienia znajdującego się w górnych warstwach atmosfery nad Arktyką (drugi taki znajduje się nad Antarktydą). Obszar wiru zamyka w sobie bardzo zimne powietrze, a jego granice wyznacza prąd strumieniowy. Prąd strumieniowy to wiejący na dużej wysokości silny wiatr, który kształtuje pogodę na umiarkowanych szerokościach geograficznych.

A co się stanie, kiedy w wyniku wzrostu temperatur w Arktyce ogrzeje się położona 15-50 km ponad nią stratosfera? Tego właśnie doświadczyliśmy pod koniec lutego. (Na marginesie – jeśli chcesz zobaczyć stratosferę, to przypomnij sobie skok Feliksa Baumgartnera.)

Kolor niebieski i fioletowy to obszar wiru polarnego. Źródło: Tropical Tidbits

Kolor niebieski i fioletowy to obszar wiru polarnego, który pod wpływem rosnącej temperatury wód Oceanu Arktycznego skurczył się. Natomiast w wyniku wzrostu temperatury w samej stratosferze doszło do jego dezintegracji. Na mapie widzimy, że wir polarny rozpadł się, a w dodatku odsunął się znad Arktyki. Jego główna część znajduje się teraz nad północną częścią Ameryki Północnej, a druga, mniejsza, leży w Eurazji i sięga Polski.

Dodatkowo, w warunkach znacznego wzrostu temperatury w Arktyce, maleje (szczególnie zimą) różnica temperatur między nią, a średnimi szerokościami geograficznymi. Spadek tej różnicy temperatur również wpływa na wir i na prąd strumieniowy, który słabnie i meandruje, a to ostatecznie otwiera drogę dla mroźnego powietrza z Syberii. W rezultacie mamy siarczyste mrozy w Polsce, skute lodem kanały w Amsterdamie i metr śniegu w Irlandii. Z kolei w Arktyce sytuacja jest odwrotna.

Oczywiście znów powiedzą, że globalne ocieplenie to bzdura
A to niestety nieprawda. Wystarczy spojrzeć na spadek objętości lodu morskiego Arktyki.

Źródło: Polar Science Center, PIOMAS

Od lat obserwuje się, jak pokrywa lodowa w Arktyce staje się coraz mniejsza. Średnia objętość lodu we wrześniu 2017 roku wyniosła niespełna 4700 km3. Dwie trzecie mniej niż w latach 80. XX wieku. Zmiany postępują bardzo szybko i są wyraźnym dowodem na to, że globalne ocieplenie jest faktem.

Poza tym warto zwrócić uwagę na to, że podobne ataki zimy u progu wiosny, zdarzały się już wcześniej. Pamiętanie białe święta? Ale nie te grudniowe tylko… marzec 2013 i Wielkanoc. Wtedy też doszło do podobnego zjawiska jak w tym roku. A co się działo kilka tygodni później. Temperatury na południu Polski wzrosły do 30 stopni Celsjusza! Chociaż jeszcze miesiąc wcześniej była zima.

Zapowiedź nowych wzorców pogodowych
Sam fakt ostrej zimy nie powinien nas martwić. Zdarza się i zdarzało się dawniej, że: W marcu jak w garncu, a nawet: Kwiecień plecień, bo przeplata: trochę zimy, trochę lata. Co więcej – dawniej zimy były znacznie surowsze niż dziś. Jednak nie pogoda powinna nas martwić, a klimat.

To, co się teraz dzieje w Arktyce, będzie miało wpływ na stan lodu w przyszłych latach. Będzie wyznaczało nowe wzorce pogodowe w Arktyce i na obszarach leżących wokół niej. Zwłaszcza, że do Arktyki docierają ogromne ilości wilgoci, a para wodna to także gaz cieplarniany… A wiemy przecież, że energia w przyrodzie nie ginie.

Zapowiedź nowych wzorców pogodowych mieliśmy już w tym roku. Załamaniu prądu strumieniowego i napływowi ciepła pod koniec lutego towarzyszył silny wiatr, który przez Cieśninę Frama wpychał ciepłą wodę z Atlantyku pod czapę polarną. To utrudni zamarzanie wody i pogrubianie się pokrywy lodowej. Na domiar złego, ta morska słona woda już za kilka tygodni będzie ułatwiać topnienie lodu. Bez względu na to, czy w Arktyce będzie pochmurno, czy nie, lód będzie jeszcze mocniej topił się od spodu, a to oznacza coraz poważniejsze konsekwencje dla nas.

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here