📻 POGOTOWIE ENERGETYCZNE w sejmie i w senacie

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak



Perspektywa wzrostu cen prądu o 30% wystraszyła polityków. Za mechanizmami chroniącymi odbiorców energii przed wyższymi rachunkami zagłosowali niemal wszyscy posłowie. Cóż się dziwić – nikt nie ma odwagi podejmować niepopularnych decyzji tuż przed wyborami.

W biznesie funkcjonuje takie powiedzenie, że firma, w której co chwila trzeba gasić pożar, wkrótce sama spłonie. Patrząc na sposób stanowienia prawa w Polsce, trudno oprzeć się wrażeniu, że rząd to ekipa dzielnych strażaków a nie doświadczonych polityków przygotowanych do rządzenia państwem.

Sejm od kilku już lat stał się wozem strażackim. Nie ma czasu nawet na porządny przegląd, bo ciągle gdzieś się pali. Sami strażacy, jadąc do kolejnego pożaru, szukają w popłochu sikawki. Uff – w ostatniej chwili, tuż przed posiedzeniem, projekt ustawy ląduje w poselskich skrzynkach mejlowych. Ile ma stron? 12? Uff, może da się nadążyć, czytając w trakcie posiedzenia. Materia energetyczna nie jest łatwa, ale perspektywa groźniejszego pożaru – wyborczego – wydaje się dostatecznie przekonująca.

Młoda polska demokracja ma się nie najlepiej. Odpolitycznienie urzędów i spółek skarbu państwa nie jest jej najmocniejszą stroną. A jednak przez 25 lat udało się wypracować całkiem przyzwoity model zarządzania rynkiem energii elektrycznej. Kluczową rolę pełnił w nim Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, mający do dyspozycji pokaźny zespół kompetentnych urzędników. Tak – to też jest element bezpieczeństwa energetycznego państwa. Dzisiaj ten element został zniszczony. W miejsce kompetencji Prezesa URE wkroczyli posłowie, a właściwie rząd. I w ustawie zapisano paragraf o zamrożeniu cen energii elektrycznej.

Minister Energii najpierw próbował wymusić na prezesach firm energetycznych wycofanie wniosków o podniesienie cen prądu, które – jak co roku – złożyli do URE. Okazali się oni odporni na propozycje nie do odrzucenia, za które mieliby odpowiadać karnie przed sądem – niezawnioskowanie o wyższe taryfy oznaczałoby wprost narażenie firm, którymi kierują na straty. Przewinął się motyw wymiany zarządzających, ale chyba nie było chętnych, aby się znaleźć na ich miejscu. A może było zbyt mało czasu i wszystko przed nami?

Wobec tego na prędce sklecono inny pomysł – oto sejm zdecyduje, że podwyżek nie będzie, a firmom da się dopłaty.

To nic, że pieniądze ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 powinny pójść na przekształcanie gospodarki, że powinny trafić na projekty rozwojowe, które przyczynią się do redukcji emisji. To nic, że stanowią niedozwoloną pomoc publiczną. Jakoś się tam przed Unią wytłumaczymy, a poza tym wszyscy tak robią. Za rok wybory i władza wie lepiej, że naród wyższych cen prądu nie chce.

Obniżenie akcyzy na prąd – dlaczego nie do zera nie wiadomo, pewnie dlatego, że nie było czasu, żeby się nad tym zastanowić – to chyba jedyny pozytywny efekt. A jak by co, to zawsze można ją podnieść albo zlikwidować. Kto nam zabroni, skoro naród nas wybrał w demokratycznych wyborach? Dwa lata temu podnieśliśmy opłatę przejściową, to teraz możemy ją obniżyć.

Wykosiło się wiatraki, zapisało w Polityce Energetycznej Polski 2040, że te na lądzie się ze złomuje. Ale to nic. W razie czego się to zmieni. Jakie znaczenie ma ten dokument? Ano właśnie taki.

Wiatr z prądu kosztuje 200 zł, ale rząd i tak zbuduje blok węglowy w Ostrołęce po 500 zł za jedną megawatogodzinę. A jak prąd będzie za drogi? Wyda się nowy dekret. O tym, że już żadnych pożarów nie będzie. Dlaczego miało by nie być? Bo nie. Taką ustawę się uchwali i już.

Tak to ustawa prądowa w ekspresowym tempie przeszła przez sejm i przez senat. Można by się obruszać, że kolejny raz rząd PiS działa ad hoc, nie szanuje demokracji, nie szanuje opozycji, projekt przedstawia niemalże w trakcie obrad i w zasadzie stawia wszystkich pod ścianą. Można by, gdyby nie to, że opozycja zagłosowała za tym dekretem rządowym. Niemal w całości.

No, dobrze. Ale ktoś mógłby zapytać, co jest właściwie złego w tym, że nie będzie wyższych cen prądu. Czym tu się martwić? Niestety, wysokie ceny prądu w hurcie są efektem wieloletniej polityki energetycznej. Blokowania rozwoju OZE i gloryfikowania węgla. Te problemy nie zniknęły. Będą rosły pod dywanem. Aż góra węgla przerośnie dywan.



REO POLECA

📻 WSTYD

Dorota M. Zielińska
Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem. REO to dla mnie nowe wspaniałe miejsce na Ziemi. Odpowiadam tu głównie za działkę oze-energetyczną. Uwielbiam zagadki słowne, kalambury i skrablowe pojedynki na słowa. Masz ciekawy temat? Napisz do mnie: dorota.zielinska@reo.pl