📻 BLISKI WSCHÓD. Ciągle strzelają do… naszych bocianów!

Chora rozrywka Arabów likwiduje 20% populacji boćków

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Danuta Stachyra. 6’19”

Bociany już lecą. Większość na początku kwietnia wyląduje w Polsce i zasiedli gniazda. Niestety po drodze muszą przebić się przez niebezpieczne ziemie Bliskiego Wschodu. Wiele z nich nie doleci.

W drodze

Już niedługo bociany do nas wrócą. Lecą teraz z Afryki, w której spędziły kilka ostatnich  miesięcy. Są w drodze, wciąż jeszcze gdzieś daleko nad Czarnym Lądem. Próbują jak zwykle ominąć nieprzyjazną Saharę, której piaski z każdym dniem stają się coraz gorętsze. Lecą nad Nilem, niektóre grupy ptaków pewnie już z góry widzą wzniesione tysiące lat temu piramidy, inne podziwiają wielkie świątynie w Luksorze. Lecz czas nagli, ptaki pokonując dziennie 150-200 kilometrów, a czasem nawet więcej, tylko na chwilę robią postój, by się posilić i odpocząć.

fot. Bamse, wikimedia.org

Trasa jest długa. Część bocianów zimuje gdzieś na Sahelu, inne nad Jeziorem Wiktorii, a  prawdziwi długodystansowcy mogą dolecieć nawet do Republiki Południowej Afryki. To wielki wyczyn, ponad 10 tysięcy kilometrów. Lecąc znad Sahelu, potrzebują około miesiąca by wrócić do Polski. Te z RPA czeka nawet dwa miesiące wędrówki.

Trasa wcale nie jest łatwa. Gdy bocian szybuje wysoko jest bezpieczny, bo wykorzystując wiatr wzbija się na kilometr, a nawet dwa. Nie widać go więc z powierzchni ziemi. Ale musi obniżyć lot, gdy chce odpocząć, kiedy musi gdzieś wylądować.

Rzeź dla sportu

I tu pojawia się problem dla naszego bociana. To duży i zwinny ptak, który nie ma naturalnych wrogów. Poza człowiekiem. My, Polacy uwielbiamy je, dbamy o nie, chronimy z pomocą prawa i z sympatii. Bocian jest przeciwieństwem kruka – zwiastuna śmierci. Zwiastuje życie, szczęście. Uważana się go nawet za jeden z symboli zmartwychwstania. Niestety, zupełnie innego zdania są mieszkańcy Bliskiego Wschodu.

Pomnik bociana na Placu Niepodległości w Taszkencie. fot. pixabay.com

Mimo podobnej budowy, bocian to nie albatros, nie ma więc szans, by przelecieć nad otwartymi wodami Morza Śródziemnego. Musi trzymać się lądu. Lecąc nad Sudanem i Egiptem trzyma się Nilu. Potem kieruje się nad kraje Bliskiego Wschodu. Najgorsza jest właśnie Syria oraz Liban, bo tamtejsze społeczeństwo lubuje się w polowaniu na nasze boćki. Szacunki mówią, że w ciągu ostatnich kilku lat populacja bociana spadła nawet o 20%. I to właśnie z powodu strzelania dla sportu.

W Syrii czy w Libanie strzelanie do bocianów to wręcz sport narodowy. Dla zabawy do przelatujących nad miastami i polami ptaków strzelają całe rodziny, nawet dzieci. To w tamtejszej, dość oryginalnej kulturze standard. A dodajmy jeszcze fakt toczącej się wojny domowej, która trwa w Syrii od lat. Wiele ptaków ginie przez przypadek, ginie od zabłąkanej kuli wystrzelonej przez żołnierza Assada czy terrorystę z ISIS.

Co gorsze, nie poluje się na nie dla pożywienia. Można byłoby to jeszcze jakoś zrozumieć, gdyby Syryjczycy czy mający problem z migracją Libańczycy polowali na bociany właśnie dla pożywienia. Szczególnie w kontekście trudnej sytuacji Syryjczyków, widma nędzy, głodu, braku perspektyw. Ale niestety tak nie jest. Strzelają dla zabawy, a ciała ptaków są pozostawiane na miejscu lub wyrzucane.

Pomnik bociana na osiedlu Retkinia w Łodzi. fot. flickr.com
Jesteśmy bezradni

Zakazy wprowadzane przez miejscowe władze, edukacja, interwencje – także polskich -ekologów. Nic to nie daje. Nie pomogło nawet wyświetlanie bajki o Reksiu, która pokazywała, że o bociany trzeba dbać. Od lat jest to samo, tysiące bocianów nie mogą dolecieć do nas. Kto wie, czy bocian z mojej wioski nie padł ofiarą tych barbarzyńskich praktyk. Od kilku lat nie widziałem pary, która miała gniazdo na słupie elektrycznym.

Co możemy jeszcze zrobić? Użyć ostrzejszych środków w dyplomacji? Problem jest poważny, szczególnie że tak naprawdę bociany nie mają się czego bać, gdy są w granicach Polski czy Niemiec. Ale nawet w Europie nie są wcale takie bezpieczne. W zeszłym roku mogliśmy dowiedzieć się od tragedii bocianów w Bułgarii nad Morzem Czarnym. Tam dziesiątki ptaków zginęło rażonych prądem z linii wysokiego napięcia przebiegającej nad wysypiskiem śmieci. Problemem dla tych ptaków jest więc także niebezpieczna infrastruktura. Ale też zmiany w klimacie stanowią problem. Z jednej strony wydłuża się sezon wegetacyjny, zimy są coraz krótsze a lata coraz dłuższe, ale jednocześnie nasilają się coraz groźniejsze są burze. Towarzyszące im pioruny i porywisty wiatr mogą oznaczać śmierć dla bociana, szczególnie dla młodego nielota.

Na szczęście my potrafimy zadbać o nasze kochane boćki. Niestety, nie umiemy zarazić innych miłością do tych pięknych ptaków.

fot. pxhere.com

REO POLECA

Kto ma ratować ziemski klimat i dlaczego akurat właśnie MY

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.