Po nitce do kłębka, czyli jak politycy doprowadzili do zapaści OZE w Polsce

Dorota M. Zielińska: Noworoczna szopka energetyczna

  • Jak dotąd żaden polski rząd nie podchodził entuzjastycznie do rozwoju odnawialnych źródeł energii.
  • PiS doprowadził niemal do całkowitej stagnacji tego sektora. 
  • A przecież energia z OZE ma coraz atrakcyjniejszą cenę i wg prognoz będzie wciąż tanieć.


Na koniec 2018 roku rząd ustawowo zamroził ceny prądu. Brak podwyżek poparli również posłowie opozycji. Nikt nie chce ponieść politycznej odpowiedzialności w nadchodzących wyborach do europarlamentu i do sejmu za opóźnianie restrukturyzacji polskiej energetyki. Pieniądze ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 rząd Mateusza Morawieckiego postanowił przeznaczyć na dotowanie drożejącego prądu z węgla.

Zanim więc ruszy festiwal obietnic wyborczych prześledźmy dotychczasowe podejście rządzących do rozwoju odnawialnych źródeł energii (OZE). Sięgamy 5 lat wstecz, bo w energetyce nic się nie dzieje z dnia na dzień. Inwestycje w nowe źródła energii trwają kilka lat. Raz postawione elektrownie działają od 15 do 50 lat i więcej. Konsekwencje wczorajszych posunięć rządzących odczuwamy dziś, a konsekwencje dzisiejszych odczujemy w przyszłości.

OZE tyle, ile musimy. Nie więcej!

Deklarował Donald Tusk w 2013 roku podczas konwencji Platformy Obywatelskiej na Śląsku. Polska energetyka musi się opierać na węglu – perorował. Dzisiaj wiadomo już, że technologia zgazowywania węgla nie przyniosła związanych z nią nadziei (jest zbyt droga) a i gaz łupkowy okazał się tylko złudzeniem (jego pokłady w Polsce nie nadają się do eksploatacji). [->]

Załamanie systemu zielonych certyfikatów

W wyniku polityki rządu PO załamał się system wsparcia dla inwestorów, którzy zbudowali instalacje wiatrowe w systemie zielonych certyfikatów. Nadpodaż doprowadziła do spadku ich ceny. Średnia cena certyfikatów w roku 2017 spadła do 39 zł/MWh wobec 260-280 w pierwszej połowie 2012 roku. W konsekwencji tych zmian polscy i zagraniczni inwestorzy, także pionierzy rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce, stanęli przed widmem bankructwa. Banki przestały udzielać kredytów na nowe inwestycje w odnawialne źródła energii. [->]

Ustawa antywiatrakowa

Tak więc rząd PO energetyki odnawialnej nie wspierał, doprowadził wręcz do załamania systemu zielonych certyfikatów. Ale rząd PiS poszedł o krok dalej – obiecał wyborcom zlikwidować wiatraki w Polsce. I pierwsze co zrobił to zablokował budowanie nowych. Uchwalona w czerwcu 2016 roku ustawa wprowadziła zakaz budowania wiatraków w odległości 10 razy mniejszej niż wysokość instalacji wraz ze skrzydłami od zabudowań, co w praktyce oznacza, że nigdzie w Polsce nie można postawić wiatraka. Do tego opodatkowanie wiatraków jako nieruchomości wzrosło kilkukrotnie. Zlikwidowała też możliwość sprzedaży nadwyżki prądu do sieci dla prosumentów. [->]

fot. pixabay.com
Lex Energa, czyli państwo przeciwko OZE

W 2017 roku tzw. Lex Energa, czyli nowelizacja ustawy o OZE, wprowadziła powiązanie wysokości jednostkowej opłaty zastępczej z rynkowymi cenami zielonych certyfikatów. Opłata zastępcza stanowi alternatywną możliwość wywiązania się z obowiązku udziału energii z OZE w całkowitym zużyciu energii elektrycznej przez przedsiębiorstwa.
Co więcej, Minister Energii mając odpowiednią delegację w ustawie o OZE, obniżył poziomy obowiązku udziału zużywanej energii ze źródeł odnawialnych w 2017 i w 2018 roku.
Tym sposobem rozwiązania systemowe nie tylko zahamowały rozwój nowych źródeł OZE, ale doprowadziły do upadłości istniejących instalacji. [->]

Obajtek Lex

We wrześniu 2017 roku Energa uznała za nieważne wieloletnie umowy z firmami, które zainwestowały w budowę farm wiatrowych. 150 takich umów zawartych w latach 2007-2013 uznała za nieważne i przestała płacić za zakup zielonej energii produkowanej przez farmy wiatrowe. 15-letnie kontrakty z dużym państwowym koncernem były dla banków gwarancją udzielonych kredytów. Jednym ruchem odebrano spółkom wiatrowym podstawę ich egzystencji. Sprawy toczą się do dzisiaj. Zapadają kolejne rozstrzygnięcia na niekorzyść Energi. Czy były prezes tej firmy Daniel Obajtek, dziś prezes Orlenu, a wcześniej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, poniesie konsekwencje za swoje decyzje? [->]

Zahamowanie rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce

Wszystko to łącznie doprowadziło do braku przyrostu mocy wiatrowych, które stanowią w Polsce aż mocy wszystkich źródeł OZE. W latach 2010-16 moc elektrowni wiatrowych wzrosła 5-krotnie. Od tego czasu zatrzymała się na poziomie 5,8 GW. Wg danych Urzędu Regulacji Energetyki w ciągu 2018 i 2017 roku potencjał polskich mocy wiatrowych nie zmienił się. Tymczasem tylko w 2017 roku moc elektrowni wiatrowych (głównie lądowych) w całej Unii Europejskiej wzrosła o 15,6 GW i powiększyła się w stosunku do 2016 roku o 25%. [->]

Zagrożenie celu 15% OZE

Już w czerwcu 2015 roku Komisja Europejska ostrzegła dwa kraje: Polskę i Węgry, że mogą nie zrealizować swoich celów dotyczących OZE na 2020. A przecież już wtedy przekroczenie 10-procentowego udziału OZE w krajowym miksie energetycznym umożliwiały głównie wiatraki. [->] Rząd PiS całkowicie zlekceważył te ostrzeżenia, o czym można przeczytać w wypowiedziach zebranych przez Roberta Kojera. Teraz ostrzega NIK. Ostrzega przed kosztami transferu prądu z państw członkowskich, które mają nadwyżkę zielonej energii w wysokości nawet 8 miliardów zł. [->]

fot. pixabay.com
Wzrost cen hurtowych prądu na giełdzie

W reakcji na wzrost cen węgla oraz wzrost cen uprawnień do emisji CO2 cena prądu na Towarowej Giełdzie Energii wzrosła rok do roku o 70%.  Unia Europejska od kilku lat zapowiadała konieczność podniesienia opłat za emisję CO2. W 2018 roku ich cena przekroczyła 20 euro za toną. Wiadomo, że dalszy wzrost jest poważnym zagrożeniem dla energetyki opartej na węglu, a dalszy wzrost nastąpi. Z tym większą pewnością, im szybciej państwa UE będą odchodzić od paliw kopalnych.

W sierpniu 2018 roku bazowa cena hurtowa energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii przekroczyła 270 zł/MWh. Pierwsi zaczęli domagać się rekompensat przedstawiciele energochłonnego przemysłu. Po chwili dołączyły do nich samorządy, które musiały odwoływać przetargi ze względu na wzrost cen ofert, na które nie były przygotowane. [->]

Wprowadzenie obliga giełdowego

Rząd próbuje ratować sytuację za pomocą obowiązkowego handlu energią na Towarowej Giełdzie Energii. Od 2018 roku wytwórcy energii musieli sprzedawać za pośrednictwem giełdy 30% wygenerowanego prądu. 13 grudnia Prezydent podpisał ustawę zwiększającą obligo do 100%. Jednak w toku prac sejmowych usunięto z projektu paragraf, który miał spowodować, że przyniesie ona oczekiwane efekty już w 2019 roku. Chodziło o ustawowe unieważnienie umów wieloletnich, którego jednak nie wprowadzono. [->]

Rekompensaty za prąd

Ceny prądu dla odbiorców indywidualnych, czyli gospodarstw domowych ustala Prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Robi to w drodze rozpatrywania wniosków składanych przez firmy energetyczne. Te zawnioskowały w tym roku o podniesienie taryf z grupy G (G jak gospodarstwo domowe) o 30%. Co gorsza, jest to podwyżka uzasadniona. Tym gorzej dla rządu, gdyby miała być wprowadzona w roku wyborczym. Dlatego już od września Ministerstwo Energii pracowało nad projektem rekompensat dla odbiorców energii. [->]

Złomowanie wiatraków

Mimo tych wszystkich zagrożeń na koniec listopada, tuż przed rozpoczęciem Szczytu Klimatycznego w Katowicach, rząd ogłosił projekt Polityki Energetycznej Państwa, w którym przewidziano m.in. rozwój morskiej energetyki wiatrowej przy jednoczesnym braku przyrostu mocy lądowych elektrowni wiatrowych, a także braku zastępowania istniejących instalacji nowymi. W efekcie miałoby to doprowadzić do likwidacji lądowych elektrowni wiatrowych w Polsce do 2040 roku. Dokument rządowy zdaje się zupełnie ignorować fakt, że energia z wiatru ma najatrakcyjniejszą cenę, a wszelkie prognozy mówią o tym, że będzie wciąż tanieć. [->]

Wotum ufności

Uprzedzając wniosek opozycji, Premier Mateusz Morawiecki złożył 12 grudnia w Sejmie wniosek o wotum ufności dla swojego rządu. Morawiecki stwierdził, że podwyżek cen energii nie będzie. 28 grudnia poparli go niemal wszyscy posłowie. Sejm niemal jednogłośnie przyjął ustawę o dopłatach i rekompensatach. Spółki energetyczne dostaną w 2019 roku ponad 9 mld złotych byle tylko nie podnosiły cen prądu, które zgodnie z warunkami rynkowymi podnieść powinny. Czy 9 miliardów zł to dużo? Cały rynek energii elektrycznej w Polsce szacuje się na 30 mld zł…

Wpis na tt redaktora portalu Wysokie Napięcie

A jeśli ceny uprawnień do emisji CO2 wzrosną z 90 zł do 180 zł za tonę? Czy wówczas dopłacimy węglarzom kolejne 9 mld zł? I tak co roku? Dla rządu taki rozwój wypadków niespodzianką nie będzie. A dla posłów, którzy poparli ustawę prądową?

Od 2013 roku minęło tylko pięć lat. Globalne trendy nie zmieniły się i coraz silniej przemawiają za rozwojem odnawialnych źródeł energii. Nie ma dziś tańszych źródeł prądu niż słońce i wiatr. Świat podjął już decyzję o odchodzeniu od paliw kopalnych. W tych warunkach im dłużej stawiamy na węgiel, tym drożej będzie nas to kosztować. Nas, bo wiadomo kto za to zapłaci: pan zapłaci, pani zapłaci, społeczeństwo zapłaci.



REO POLECA

📻 WSTYD

Dorota M. Zielińska
Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem. REO to dla mnie nowe wspaniałe miejsce na Ziemi. Odpowiadam tu głównie za działkę oze-energetyczną. Uwielbiam zagadki słowne, kalambury i skrablowe pojedynki na słowa. Masz ciekawy temat? Napisz do mnie: dorota.zielinska@reo.pl