📻 PO CO REKLAMÓWKI, które niczego nie reklamowały? Żegnaj i nie wracaj morzem

Powiedzieć „no problem” to skłamać

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Danuta Stachyra. 10’20”


Plastikowa Torba: Dzień dobry. Pozwolicie Państwo, że się przedstawię…hmmm..Tak może bardziej w kilku językach, żebyście Państwo zrozumieli wszyscy. Otóż Mesdames et Messieurs, Ladies and Gentelmen , Salamat Datang, Damy I Gospadary , Damas y Caballeros ; soy una Bolsa de plasticco , here I am – a plastic bag, Je m’appelle Sac an plastique, mienia zawut Sumka z plastiku..

Znacie mnie. Przecież jestem gwiazdą waszego cywilizacyjnego syfu, brudu i samouniocestwienia. Drodzy Państwo – nazywam się Plastikowa Torba!!!
Dzisiaj postanowiłam porozmawiać z dziennikarzem z Polski – z Jackiem Kaczyńskim. Tu na Bali.

Tak się składa, że obecnie zamieszkuje on w kraju, w którym jestem pierwszym podmiotem, z którym człowiek zapoznaje się w sklepie, na lotnisku i na ulicy. Pamiętam doskonale jak się z Jackiem poznaliśmy, najpierw wyrwał mnie z pudła stojącego przy kasie w sklepie, potem wrzucił do mnie mleko i dwa mango, wsadził na skuter i popędziliśmy w siną dal…

Ach, jak ja cudownie powiewałam i tak szeleściłam jeszcze na wietrze, w tym pędzie, w hałasie i w smrodzie spalin. Potem gdzieś dojechaliśmy, wyjął ze mnie mango i zgniótł mnie, zmiął i wcisnął do kieszeni, po to, żeby za chwilę dać mi wolność… żebym mogła urwać się z wysypiska śmieci i frunąć przez świat, echhh, zasyfiając go i trując…

STOP. Tak się jednak nie stało, zanim wywalił mnie do kosza z innymi torbami wziął mnie na stronę i powiedział coś okrutnego. Powiedział, że musimy się, kurwa, rozstać. Rozumiecie to!? Rzucił mnie po 30 latach związku, cham jeden… A ja z nim od pierwszego sklepu Aldi z Berlina Zachodniego byłam. Przez tyle krajów z nim przejechałam, on ze mnie zupę w Indiach pił, drewniane figurki z Zanzibaru przywoził we mnie, skarpetki suszył w Bieszczadach. A teraz, kurwa, zostawia mnie, wyrzuca? Zresztą zapytajcie go sami. Niech powie.

Jacek Kaczyński: Torbę plastikową znam od dawna. Nie od zawsze, ale od dawna, bo jak byłem mały to nie było takich toreb plastikowych jak teraz. Były takie materiałowe, co się składały jak portmonetka skórkowa, a plastikowe to się pojawiły dopiero jakoś tak w latach 80. późnych. Pamiętam jak na schodach przy przejściu podziemnym obok Rotundy (jest jeszcze Rotunda?) (Jest nowa w budowie – przyp.red.) stała pani, od której można było kupić prześliczne reklamówki; w kwiaty, z napisem Marlboro albo Kent, z półnagą kobieta w spodniach stojącą tyłem na tle morza… no, różne były. Wtedy to był taki powiew luksusu, lepszego życia i namiastka światowości…

Torba plastikowa pojawiła się w ogóle na świecie trochę wcześniej i jako tak zwana reklamówka dodawana była ZA DARMO do zakupów w krajach zgniłego zachodu i Ameryki Północnej. A u nas ? U nas pani na bazarku pakowała jaja do ekologicznej torby z szarego papieru przetworzonej w ramach utylizacji makulatury, czyli wyprzedziliśmy świat. Ale przyszedł w końcu i w Polsce czas torby plastikowej.

Bo ja, moi drodzy Państwo, jestem globtroterem. Władam wszystkimi językami, podróżuję za darmo i w zasadzie jestem niezniszczalna. Chociaż teraz cały glob uwziął się nagle na mnie i postanowił skutecznie wybić i wyplenić. Z roku na rok powstaje coraz więcej organizacji walczących ze mną. Nie chcą mnie tu, a jak przyjdzie co do czego to potajemnie kitrają we mnie czekoladki i biały ser… Albo co gorsza jakieś narkotyki czy coś. Tfu.

Ot, taki przykład weźmy teraz, prosto z Bali, na którym jestem właśnie. Wymyślili sobie, żeby walczyć tu z takimi jak ja za pomocą organizacji Bye Bye Plastic Bags. Nawet ładnie się nazywa, ale cel ma niecny. Pozbyć się mnie na zawsze. A to wszystko przez dwie siostry. Otóż córki expatów mieszkających na Bali pięć lat temu, majac po 10 i 12 lat, pewnego dnia nasłuchały się w szkole o takich mądrych i dobrych osobach jak Nelson Mandela, Lady Diana czy Mahatma Gandhi… Jak to nastolatki – coś je podkusiło i pomyślały co one – jako dzieciaki mogą zrobić dla świata. No i tak się zaczęło.

Minęło 5 lat a Melati i Isabel stoją na czele wielkiej międzynarodowej organizacji, występują w programie Ted i namawiają dzieciaki i dorosłych na całym świecie do tego, żeby nas posprzątać i zutylizować. Wiem, bo sama oglądałam ten program, bo ktoś wpakował we mnie trzy paczki czipsów i piwo, przyniósł do domu, rzucił na stole i włączył telewizor.

Cholera, dowiedziałam się też, że działają już w 25 krajach, głównie zarażają swoją ideą młodzież i jest ich coraz więcej. Mało tego wystarczy wejść na ich stronę byebyeplasticbags.org i już można założyć własny team… Echh, co to się porobiło, pora się utlenić chyba czy coś. A zresztą z Bali też nas właśnie deportują, ale o tym to już Kaczyński niech coś powie albo napisze raczej.

Jeśli już mogę się wtrącić w ten słowotok (czy raczej torbotok), to powiem tylko tak. Otóż, mieszkając na Bali, nie sposób nie wiedzieć o tym, co cię tu otacza i jak poważne zagrożenie niosą za sobą góry śmieci. Przeciętny Indonezyjczyk produkuje rocznie około 400 kilogramów odpadów, a tym samym całe państwo jest na niechlubnej drugiej – tuż po Chinach, pozycji, pod względem zanieczyszczenia.

Na szczęście, w tym ekologicznym nieszczęściu, w tym roku władze Bali oficjalnie przyznały, że borykają się z katastrofą ekologiczną. Przez tony śmieci znajdujące się na dnie Oceanu oraz na plażach ogłoszony został stan wyjątkowy. Tony śmieci, które natychmiast trzeba posprzątać.

Na ulicy uczysz się tu bardzo dużo, ale i sympatyczni Balijczycy uczą się od ciebie. Chociaż komunikują się głównie w Bahasa Indonesia to jednak jest słowo, które zna każdy: plastic bag. Słyszysz je w sklepie, w restauracji, na ulicy, w aptece, wszędzie. Wszystko tu opiera się na plastikowej torebce. Mimo tego, że wyspa cały czas walczy z zaśmieceniem, to jednak można znaleźć je wszędzie, nawet podczas nurkowania w bajecznych zatokach.

Ale już za kilka dni sytuacja powinna ulec zmianie, bowiem z początkiem 2019 roku ze sklepów wycofane zostały plastikowe torebki. Plakaty są, akcja informacyjna jest, więc zobaczymy. Wprost nie mogę się doczekać, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że przestanę nagle słyszeć pytanie: Mister, plastic bag? 

A pamiętam jak byłam gwiazdą. Zagrałam w filmie i nawet Oscara dostaliśmy, albo i z pięć. Reżyser – Sam Mendes, niestety nie zabrał mnie na ceremonię, bo miał w kieszeni kartkę z podziękowaniami, ale jeden taki, co miał podrabiane zaproszenie na bankiet, po ceremonii zabrał mnie do kieszeni i potem napakował jakąś sałatką i kawiorem z bufetu.

 

Moja rola to taki był bardziej film w filmie – powiewałam na wietrze w impresji filmowej jednego z bohaterów – Rickiego. Ech, co to było za powiewanie… W sumie nawet bardziej to był taniec. Z jakąż gracją to robiłam. Nazywał się ten film American Beauty, ale słyszałam ostatnio w sklepie – chociaż ciężko było, bo mnie za uszy trzymał klient – że podobno ten aktor to teraz w niełasce. Ale, co ja tam wiem. Pięknie zagrałam i tyle. A teraz co? Utlenić mnie chcą, zutylizować, zrecyclować…

A niech próbują, a ja i tak dzięki ludzkiej hojności i głupocie schowam się w najciemniejszych zakamarkach i znowu wypłynę, tak jak ostatnio z głębin Rowu Mariańskiego. Obawiam się drodzy Ziemianie, że jestem nie do zdarcia, ale próbujcie.

Na wszelki wypadek, jakby jednak Miss Plastic Bag odeszła w niepamięć, pozwoliłem sobie zrobić taka instalację na ścianie. Kto wie, może kiedyś to nabierze wartości, a moje wnuki kupią sobie za to statek kosmiczny albo gigantyczną śmieciarkę.

Jacek Kaczyński
Człowiek renesansu, chodząca beczka śmiechu, kiedy powie coś poważnie – szczególnie daje do myślenia. Zaczynał pracę w mediach, jako junior zapowiadający muzykę w niegdysiejszej TV, założonej w Polsce przez Boba Geldofa – Atomic TV. Później m.in. zajmował się produkcją TV w 4fun.tv i był szefem TV Polsat Play. Wyemigrował na Bali, skąd przesyła dla REO korespondencję do cyklu DO GÓRY NOGAMI