REO PYTA: Czy doczekamy się wreszcie wprowadzenia ustawy o niemarnowaniu żywności?

Został na to tylko rok! - alarmuje Piotr Wójcik

  • Co trzeci Polak przyznaje się do wyrzucania jedzenia (w całej UE marnowanych jest 90 milionów ton żywności rocznie).
  • W Polsce 4,3 proc. społeczeństwa żyje poniżej progu skrajnego ubóstwa.
  • Ustawa o przeciwdziałaniu marnowania żywności od ponad dwóch lat czeka na przegłosowanie.
  • Zmiany dotyczyłyby sklepów wielkopowierzchniowych. 

W marcu bieżącego roku Senat przesłał Sejmowi projekt ustawy o przeciwdziałaniu marnowania żywności. Zrobił to w tempie iście niebywałym – projekt był już gotowy w wakacje 2016 r., a więc ponad dwa lata temu. Projekt wciąż spokojnie leży w i czeka na rozpatrzenie – dopiero w lipcu rząd przekazał swoje pozytywne stanowisko w jego sprawie.

Jak wiemy, obecna koalicja rządząca potrafi działać w tempie ekspresowym, jeśli tylko chce, więc ograniczenie marnowanie jedzenia bez wątpienia nie jest wśród priorytetów rządu. Dużo ważniejsza okazała się chociażby dekomunizacja ulic. Lepiej jednak późno niż wcale, tym bardziej że temat jest ważny, a projekt ustawy niezły. Jeśli posłowie łaskawie zechcą się nim zająć, to może wreszcie ograniczymy wyrzucanie ton jedzenia na śmietnik. Problem w tym, że został im już na to tylko rok.

10 groszy za kilo

Czego dotyczy projekt ustawy? Ma przede wszystkim przeciwdziałać marnowaniu jedzenia przez duże podmioty handlowe. Dotyczy tylko sklepów mających powierzchnię powyżej 250 m kw., których przychody ze sprzedaży produktów spożywczych wynoszą co najmniej połowę całego obrotu.

Takie sklepy będą zobowiązane do podpisania umowy z organizacją społeczną, która zajmuje się nieodpłatnym przekazywaniem żywności na cele społeczne. Organizacja ta na określonych w umowie warunkach będzie odbierać od sklepu żywność, której zbliża się koniec terminu ważności. Żeby zmobilizować sklepy do sprawniejszej współpracy z organizacjami społecznymi oraz bardziej racjonalnego zarządzania swoim towarem spożywczym, wielkopowierzchniowi sprzedawcy żywności będą ponosić opłatę za wyrzucaną przez nich żywność.

pieniądze z opłaty nie będą trafiać do budżetu, lecz będą pożytkowane właśnie na redystrybucję żywności.

Opłata będzie wynosić 10 groszy od zmarnowanego kilograma. Opłatę będzie się uiszczać od 90% zmarnowanej żywności, a jeśli kwota będzie niższa niż 200 zł, to wtedy w ogóle nie będzie trzeba jej płacić. Co ważne, pieniądze z opłaty nie będą trafiać do budżetu, w którym rozpłynęłyby się w miliardach złotych, lecz będą pożytkowane właśnie na redystrybucję żywności – czyli na dotacje dla NGO-sów, które się nią zajmują.

Jak widać, z ustawy będą wyłączone wszystkie mniejsze sklepy spożywcze, ale pytanie, czy byłyby w stanie jej przestrzegać. Chyba dobrze, że na początek objęte będą nią tylko wielkie sklepy – jeśli się sprawdzi, zawsze można ją znowelizować.

Głód dotyczy 815 milionów ludzi na Ziemi, czyli więcej niż co dziesiątego człowieka.

Tony jedzenia na śmietniku

Problem marnowania żywności może się wydawać wydumany, ale tak nie jest. Głód dotyczy 815 milionów ludzi na Ziemi, czyli więcej niż co dziesiątego człowieka. Wcale nie jest też tak, że nie dotyczy krajów Zachodu. Owszem, większość głodujących żyje w krajach rozwijających się lub nisko rozwiniętych, a połowa zamieszkuje tereny pustoszone przez wojny. Jednak cierpiący na niedostatek żywności są także wśród nas. W Polsce 4,3 proc. społeczeństwa żyje poniżej progu skrajnego ubóstwa, a więc niemal co dwudziesty Polak dysponuje środkami poniżej minimum egzystencji. To 1,6 mln osób.

Tymczasem marnujemy żywność na potęgę. Raport EU Fusions pokazuje skalę marnotrawstwa w całej UE:

  • Na etapie produkcji pierwotnej marnuje się 9 mln ton rocznie, czyli 18 kg na osobę.
  • Na etapie przetwarzania 17 mln ton, czyli 33 kg na osobę.
  • Sklepy marnują stosunkowo niewiele, bo 4,6 mln ton, jednak trzeba pamiętać, że jest to już żywność gotowa do spożycia.
  • Kolejne 11 mln ton marnują punkty serwujące gotowe posiłki.
  • Oczywiście zdecydowanie najwięcej marnują gospodarstwa domowe – aż 47 mln ton rocznie, a więc za ponad połowę zmarnowanej żywności w UE odpowiadają konsumenci. To 91 kg na osobę.

Najczęstszym powodem wyrzucania jedzenia w Polsce to przegapienie terminu ważności.

Skalę problemu w Polsce pokazuje raport Nie marnuj jedzenia 2017, przedstawiający wyniki bardzo dużego badania przeprowadzonego na 221 tys. Polaków. Do wyrzucania jedzenia przyznał się co trzeci ankietowany – dokładnie 34% (rok wcześniej było 31%). Choć to i tak zastanawiająco mało – możemy przypuszczać, że nie każdy się przyznał, ewentualnie większość z nas nie widzi problemu w wyrzuceniu kilku bułek raz na jakiś czas. Najczęstszym powodem wyrzucania jedzenia w Polsce to przegapienie terminu ważności (34%), zły smak produktu odpowiada za 13% marnotrawstwa, a jego zła jakość za 12%. W 10% przypadków zawiniły zbyt duże porcje. Najczęściej wyrzucamy oczywiście pieczywo – przyznało się do tego 51% marnujących. Nic dziwnego, termin ważności pieczywa jest bardzo krótki i to właśnie pieczywo najczęściej kupujemy z zapasem. 49% marnujących wyrzuca wędlinę, a 33% warzywa.

Do banku z pasztetem

Jak widać, najwięcej do zrobienia z problemem marnowania żywności mamy my – zwykli konsumenci. Możemy nie tylko bardziej racjonalnie zarządzać kupowaną przez nas żywnością, ale też wspierać w różny sposób Banki Żywności, czyli NGO-sy redystrybuujące bezpłatne jedzenie. Możemy zresztą sami oddawać jedzenie do Banków Żywności, jednak jest to obostrzone. Przede wszystkim żywność musi być w oryginalnym opakowaniu oraz w terminie zdatnym do spożycia. Jeśli ktoś chciałby oddać do Banku przygotowany przez siebie bigos, to niestety nie da rady.

ustawa nakłada na sklepy wielkopowierzchniowe obowiązek prowadzenia kampanii edukacyjnych dotyczących racjonalnego gospodarowania żywnością.

W Federacji Polskich Banków Żywności jest 31 podmiotów działających w całej Polsce. W 2017 roku wsparły prawie 1,5 mln osób i przekazały 65,5 tys. ton żywności. Organizacji przekazujących bezpłatnie jedzenie potrzebującym jest więcej, więc znalezienie jakiejś blisko miejsca zamieszkania nie powinno być trudne – wystarczy chwilę poszperać w sieci. Problemu marnowania żywności przez zwykłych obywateli nie przemilcza też zaprojektowana ustawa – nakłada ona na sklepy wielkopowierzchniowe obowiązek prowadzenia kampanii edukacyjnych dotyczących racjonalnego gospodarowania żywnością.

Tylko że jest jeden podstawowy problem z tą ustawą – mianowicie taki, że może ona w ogóle nie wejść w życie. Jeśli posłowie nie wyrobią się do końca kadencji, czyli do przyszłej jesieni, to trafi ona do kosza. Gdyż wszystkie niesfinalizowane projekty z wcześniejszej kadencji przepadają.

Polscy politycy, zajęci wojenką ideologiczno-polityczną, mogą nie mieć czasu zająć się tak trywialną sprawą, jak marnowanie żywności – ważniejsze jest przecież, kto i co napisał na Twitterze. A dobre projekty, które pojawiają się choćby na etapie prac w komisjach, często kończą swój żywot na samym wstępie. Tak było chociażby z pomysłem, by piesi mieli pierwszeństwo przed pojazdem, gdy zbliżają się do przejścia (obecnie mają pierwszeństwo dopiero wtedy, gdy już się na nim znajdą). Pojawił się on w komisji, a następnie słuch o nim zaginął. Oby w tym wypadku nie było podobnie.



REO POLECA

📻 Pamiętasz tamtą wiosnę?