Komercjalizacja służby zdrowia, prywatyzacja systemów emerytalnych, zlecanie usług publicznych firmom prywatnym – obecnie te zjawiska nikogo już nie dziwią. Doktryna wolnego rynku zaczęła się szerzyć od końca lat 70. XX wieku wskutek działań prowadzonych przez elity gospodarcze, a dzięki którym utrzymują one przewagę nad społeczeństwami.

Agresywne rozszerzania logiki rynku na kolejne obszary życia od lat 80. zaczęło odnosić przytłaczające zwycięstwa na świecie. Lata 90. były epoką jej największych triumfów. Dziś jest już ona stabilnym fundamentem większości zachodnich społeczeństw. Oczywiście rynek nigdy nie zdominował wszystkich obszarów życia, jednak współcześnie jest obecny tam, gdzie jeszcze nie tak dawno wydawało się to niepojęte. W jaki sposób ideologia rynkowych ekstremistów zawładnęła światem? Dlaczego rynek stał się wyrocznią, z której wyrokami nie wypada nawet specjalnie dyskutować? Noam Chomsky w książce (a wcześniej filmie) Requiem dla amerykańskiego snu opisał 10 głównych zasad działania wolnorynkowych elit, które pomogły im odnieść tak niebywały sukces.

1Uszczuplić demokrację. Demokracja, z grubsza rzecz biorąc, to rządy większości. A ta większość w świecie dominacji nieskrępowanych rynków zwykle posiada dużo mniej niż górne kilka procent. Większości mogłoby więc przyjść do głowy, żeby górne kilka procent nieco bardziej podzieliło się z pozostałymi swoją zamożnością. Zawężono więc obszar wpływu demokracji, obudowując ją niezależnymi instytucjami i zasadami, których nie może przekraczać demokratycznie wybrana władza. Banki centralne, stojące ponad demokratyczną władzą trybunały, ciała ponadnarodowe i inne twory skutecznie dbają o to, by społeczeństwo nie zrobiło jakiejś głupoty.

2Kształtować ideologię. Nadmiaru demokracji nie da się uregulować tylko z pomocą niezależnych instytucji. Należy także odpowiednio sformatować sposób myślenia ludzi, by uznali zastany porządek społeczny za jedyny uprawniony. By byli przekonani, że ich położenie wynika z obiektywnych przyczyn i prawideł, a jeśli się postarają, to będą mieli szansę stać się częścią górnych kilku procent.
Ideologię zaczęły więc szerzyć media, które ustami niezależnych ekspertów wtłaczają do głów różne aksjomaty w rodzaju prywatne jest lepsze niż publiczne. W szkołach wprowadzono lekcje przedsiębiorczości, których program dostosowano do dominującej ideologii. Stworzono zbiór zasad zdrowej polityki (niskie podatki, niski dług publiczny, prywatyzacja itd.), który dla niepoznaki nazwano konsensusem waszyngtońskim. A na straży ideologii postawiono międzynarodowe organizacje, takie jak Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy, które pilnowały, by państwa na całym świecie grzecznie przestrzegały doktryny.

3 Przekształcić gospodarkę. Po pierwsze, zadbano o wzrost znaczenia sektora finansowego. Od końca lat 70. zaczął on przynosić gigantyczne zyski i stał się dużo bardziej atrakcyjny niż działalność produkcyjna. To właśnie tam zaczęły się gromadzić światowe i krajowe elity. Nawet firmy produkcyjne zaczęły coraz większą część swoich dochodów czerpać z działalności finansowej – własne instytucje finansowe stworzyli chociażby tacy giganci produkcji, jak General Electric czy Volkswagen. Po drugie, zaczęto deregulować oraz globalizować gospodarkę, żeby pracownicy stali się niepewni o swój los. Niepewny pracownik jest bardziej uległy, bardziej ochoczo zgodzi się na obniżkę pensji, nie wstawi się za zwalnianym kolegą. Nie będzie więc stwarzał problemów.

4 Przenieść ciężar. Globalizacja ma jeszcze jedną zaletę. Gdy gospodarka była mniej zglobalizowana, dla przedsiębiorstw niezwykle ważny był rynek wewnętrzny. To na nim generowały bardzo dużą część swoich zysków. Tak więc należało dbać o wysokie płace, by pracownicy byli w stanie kupować krajowe towary. Obecnie popyt pracowników jest drugorzędny, gdyż można generować zyski na rynkach globalnych, sprzedając towary najwyższej jakości górnym 10% z innych krajów. Masy z klasy pracującej stały się więc kosztem, bo przestały być docelowym klientem – tym są przedstawiciele najlepiej wynagradzanych 10% społeczeństwa.

5 Atakować solidarność. Solidarność jest zarzewiem buntu wobec zastanego porządku i klas dominujących. To z powodu solidarności ze zwalnianymi wybuchają strajki, to z powodu solidarności bogatsi musza łożyć większe środki na utrzymanie systemów ubezpieczeń społecznych. Zaczęto więc głosić tezy o braniu spraw we własne ręce, o tym, że każdy jest kowalem własnego losu. Ideologia skrajnego indywidualizmu szerzona w mediach, i nie tylko, skutecznie zabiła solidarność. A od ideologii indywidualizmu do prywatyzacji emerytur tylko jeden krok.

6 Zarządzanie ciałami nadzorującymi. Demokracja oczywiście musi formalnie wciąż istnieć. Nie da się obudować wszystkiego niezależnymi instytucjami. Dlatego te ciała demokratyczne, które się ostały, należy otoczyć swoimi. Dlatego wokół decydentów tłoczą się tabuny lobbystów, którzy podsuwają ekspertyzy. Dlatego powstał efekt drzwi obrotowych – osoby z biznesu trafiają do polityki, a politycy trafiają do biznesu. A sami politycy są nawet z tego zadowoleni – nie muszą sami myśleć, skoro myślą za nich obiektywni eksperci.

7 Zaaranżować wybory. Warto też zadbać o to, by do ciał decyzyjnych trafili ci, na których będzie łatwo wpływać. Dlatego też trzeba zapewnić największe środki tym organizacjom politycznym, które będą najchętniej wspierać postulaty podsuwane przez lobbystów. Między innymi dlatego niezależny Sąd Najwyższy w USA zdecydował, że korporacje mają prawo łożyć na kampanie wyborcze nieograniczone kwoty. Przecież korporacja to osoba jak każda inna, więc chyba ma prawo mieć poglądy polityczne, prawda?

8 Trzymać motłoch w ryzach. Masy mają tę niebezpieczną tendencję, że lubią się organizować. Tworzą jakieś związki zawodowe, potem trzeba z nimi negocjować jakieś układy zbiorowe i każdą inną głupotę, czasem wybuchają strajki. Związki zawodowe są dla właścicieli gospodarek zupełnie niepotrzebne. Należy więc się z nimi rozprawić. Albo w miękki sposób, tak jak to ma miejsce w Polsce, przez ośmieszanie ich w mediach i zbudowanie powszechnego przekonania, że członkostwo w związkach jest czymś kompromitującym. Albo w sposób twardy, przez brutalne rozbijanie ich demonstracji i strajków oraz prawne uniemożliwienie im działania. W USA i Wielkiej Brytanii związki zawodowe niegdyś były niezwykle silne, jednak lata 80. i rządy Reagana i Thatcher skutecznie wybiły im zęby.

9Fabrykować zgodę. Czyli tworzyć wokół przekonanie, że wszyscy są szczęśliwi z zastanego porządku społecznego. Oczywiście najlepiej do tego celu nadaje się przemysł reklamowy. Doskonale potrafi kreować wokół świat uśmiechniętych ludzi konsumujących dobra wysokiej jakości, którym wielkie koncerny ułatwiają życie. A jeśli kogoś nie stać, to widocznie nie dość ciężko pracuje, przecież tyle osób z tego korzysta. Ewentualnie to tylko kwestia wzięcia kredytu w jednej z instytucji finansowych. Reklama zawsze jest skrajnie konformistyczna, nawet jeśli robi to pod płaszczykiem młodzieńczego buntu. Realnego buntu nie ma w niej za grosz, ponieważ jej główną rolą jest utrzymywanie stabilnego porządku społecznego.

10Zmarginalizować ludność. Czyli zminimalizować wpływ jak największej grupy obywateli na proces podejmowania decyzji. Cały system polityczny powinien wyglądać tak, by nie dawać ludziom realnego wyboru. Wokół głównych partii powinien być konsensus w sprawach fundamentalnych, nawet jeśli większość tego konsensusu nie popiera. Wpływ na decydentów powinna mieć tylko wąska grupa reprezentantów klas dominujących.

Wszystkie te dziesięć zasad układa się w spójny i przemyślany program, co gorsza, skutecznie wdrażany na świecie. Oczywiście w Polsce nie występują wszystkie z wymienionych zjawisk – chociażby dzięki subwencjom partyjnym finansowanie partii przez najbogatszych nie ma tak dużego znaczenia. Zbyt wiele jednak z tych punktów jest nam dobrze znanych, by spać spokojnie.