📻 Piotr Wójcik: Mieszkania wciąż nie plus

Sytuacja mieszkaniowa Polaków, pomimo poprawy, wciąż jest fatalna

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Bożena Sitek.

 



40% Polaków mieszka w za małych lokalach, a pod względem liczby mieszkań na tysiąc osób jesteśmy na ostatnim miejscu w UE – wspólnie ze Słowacją. Tymczasem rządowy program Mieszkanie plus nie spełnia pokładanych w nim nadziei.

Z dużej chmury mały deszcz

Gdy w 2016 roku rząd, wtedy jeszcze Beaty Szydło, ogłaszał z pompą program Mieszkanie plus wydawało się, że obok 500 plus stanie się on sztandarowym projektem obecnej władzy. 500 plus zostało wprowadzone sprawnie i szybko, choć to oczywiście program nieporównywalnie prostszy niż rządowy program mieszkaniowy. Niestety, po początkowym entuzjazmie zapał osłabł, a minister Adamczyk co rusz musiał się tłumaczyć, zarówno w mediach, jak i na forum partyjnym, z mizernego tempa wprowadzania programu. Tempo wreszcie przyspieszyło, pierwsze rodziny odbierają już klucze do mieszkań, jednak liczby wciąż nie powalają. Szczególnie zważywszy na wielkie hasła głoszone prawie dwa i pół roku temu i skalę wieloletnich zaniedbań na rynku mieszkaniowym, które musimy zacząć nadrabiać najszybciej jak to możliwe.

Do końca bieżącego roku Mieszkanie plus nie stanie się istotną kontrpropozycją w skali kraju.

46 rodzin odbiera właśnie klucze do mieszkań z Mieszkania plus w Jarocinie. To oczywiście doskonała wiadomość, problem w tym, że w skali kraju nie wygląda już to tak okazale. W kwietniu w budowie było 2 tysiące mieszkań z programu, a pod koniec roku może będzie budowanych ich ok. 10 tysięcy. Tymczasem w ubiegłym roku wszyscy krajowi inwestorzy razem wzięci oddali prawie 180 tys. mieszkań – czyli 18 razy więcej. Możemy więc powiedzieć, że na pewno do końca bieżącego roku Mieszkanie plus nie stanie się istotną kontrpropozycją w skali kraju. Może to się zmienić w roku przyszłym, gdy, według słów Mateusza Morawieckiego, w budowie ma być nawet 100 tys. mieszkań z programu rządowego . Pytanie tylko, czy to realne zapowiedzi, czy coraz częstsze w ustach naszego premiera huczne zapowiedzi.

żeby dogonić kraje zachodniej Europy w jakimś przewidywalnym czasie, musielibyśmy budować przynajmniej tyle mieszkań, ile w latach 80.

Przeludnione klitki

Tymczasem nie ma na co czekać, gdyż sytuacja mieszkaniowa Polaków, pomimo postępującej poprawy, wciąż jest fatalna. Według raportu The State of Housing in the EU 2017 pod względem liczby mieszkań na tysiąc mieszkańców Polska wraz ze Słowacją znalazły się na… ostatnim miejscu w UE – z 360 mieszkaniami na 1 tys. mieszkańców. Średnia unijna jest o ponad sto mieszkań większa. Nawet w Czechach, przecież nie jakoś bardzo bogatych, mieszkań na tysiąc mieszkańców jest 454. Na szczęście od 2016 roku budowa mieszkań nad Wisłą przyspieszyła – z ok. 140 tys. średniorocznie w ciągu wcześniejszych 10 lat, do 160 tys. w 2016 i 180 tys. w 2017 roku. To jednak wciąż niewystarczająco – żeby dogonić kraje zachodniej Europy w jakimś przewidywalnym czasie, musielibyśmy budować przynajmniej tyle mieszkań, ile w latach 80. (212 tys. rocznie). A najlepiej tyle, ile budowano w dekadzie Gierka – czyli ok. 270 tys. rocznie. Trzeba przecież pamiętać, że co roku część mieszkań jest też wycofywana z eksploatacji. Bo są zwyczajnie stare i nieremontowane, a przywrócenie ich do stanu używalności czasem przekracza koszty budowy nowego budynku.

W skali całej Unii Europejskiej w przeludnionych lokalach mieszka zaledwie 17% obywateli.

Zresztą nawet te, które są wciąż używane, często pozostawiają bardzo wiele do życzenia. Przede wszystkim są za małe. Według Eurostatu pod względem liczby izb na osobę w mieszkaniu również dumnie zajmujemy ostatnie miejsce w UE – z 1,1 izby na osobę – wspólnie ze Słowacją, Rumunią i Chorwacją. Średnia unijna jest o pół pokoju wyższa. 40% Polaków mieszka w przeludnionych lokalach. Pod tym względem wyprzedza nas tylko Rumunia, Łotwa, Bułgaria i Chorwacja. W skali całej Unii Europejskiej w przeludnionych lokalach mieszka zaledwie 17% obywateli. Stosunkowo wysoki jest również nadwiślański wskaźnik poważnej deprywacji mieszkaniowej. Mówi on, jaki odsetek obywateli danego kraju zamieszkuje lokale uznane za przeludnione, które dodatkowo obciążone są przynajmniej jedną bardzo poważną wadą (np. brak łazienki lub ubikacji, przeciekający dach). W takim lokalu mieszka co dziesiąty Polak – tymczasem średnia unijna jest dwa razy niższa. A w Holandii i Danii wskaźnik ten jest niższy niż 2%.

Według najnowszego raportu NBP siła nabywcza Polaków to 0,87 m kw. za miesięczną pensję.

Kult własności

Pomimo rosnących zarobków mieszkańcy Polski nadal nie są w stanie kupić za średnie wynagrodzenie nawet jednego metra kwadratowego przeciętnego mieszkania. Według najnowszego raportu NBP siła nabywcza Polaków to 0,87 m kw. za miesięczną pensję. To oczywiście efekt równolegle rosnących cen mieszkań. Tymczasem nad Wisłą wciąż pokutuje kult własności – podstawowym sposobem zdobycia dachu nad głową jest dla zdecydowanej większości Polaków nabycie mieszkania na własność. Wśród lokatorów polskich mieszkań 83% stanowią właściciele, a jedynie 17% najemcy. W tym 12% to najemcy mieszkań socjalnych, a zaledwie 5% to najemcy na zasadach rynkowych. W całej UE najemców na zasadach rynkowych jest pięć razy więcej. Oczywiście taki przechył w stronę własności wynika przede wszystkim ze słabo rozwiniętego rynku najmu i wyjątkowo niskiej aktywności instytucji publicznych w obszarze mieszkalnictwa – zaledwie 6% mieszkań w Polsce to lokale komunalne.

program Mieszkanie plus zmienia jak na razie obraz co najwyżej w skali lokalnej i punktowo.

Z tej perspektywy Mieszkanie plus jest na papierze dobrym programem. Oferuje mieszkania na wynajem ze stosunkowo niskim czynszem, dla Polaków zarabiających w okolicach mediany dochodu. Przykładowo, w Jarocinie w ramach tego programu zaoferowano lokale o powierzchni 35 i 55 m kw., z czynszem odpowiednio 420 zł i 660 zł miesięcznie. Wprowadzono również kryterium dochodowe, które wynosi 3 tys. zł brutto miesięcznie na gospodarstwo domowe odnośnie mieszkań 55-metrowych oraz 2 tys. zł brutto dla mieszkań 35-metrowych.

Zaoferowanie rzeszy Polaków tanich mieszkań na wynajem, na stabilnych i długookresowych warunkach, mogłoby zmienić znacząco nie tylko warunki mieszkaniowe nad Wisłą, ale też osłabić nieco polskie przywiązanie do własności, które na tak szeroką skalę staje się dysfunkcjonalne. Osłabiając chociażby mobilność wewnętrzną. Problem w tym, że program Mieszkanie plus zmienia jak na razie obraz co najwyżej w skali lokalnej i punktowo. To oczywiście też dobrze, problem w tym, że nadal bardzo daleko do obietnic złożonych dwa i pół roku temu.