Piotr Wójcik: Eksperymenty zamiast kopiowania

Naśladowanie najlepszych wcale nie jest kluczem do sukcesu

Dobra polityka gospodarcza musi być dostosowana do lokalnych warunków, nie powinna się zamykać na żadne doktryny ideowe, a jej twórcy nie powinni bać się eksperymentów. Choć strategia ta nie daje pewności sukcesu, sprawdza się lepiej niż bezrefleksyjne naśladownictwo.

Jedna ekonomia, wiele recept

Polska modernizacja po 1989 roku upływa pod znakiem implementowania sprawdzonych zachodnich rozwiązań. Jako kraj peryferyjny uznaliśmy, że najprostszą drogą do zerwania z naszym odwiecznym zacofaniem będzie kopiowanie polityk od zamożnych państw leżących na zachód od Odry. Taka strategia sprawdzała się przez pierwsze dekady III RP, jednak w pewnym momencie doszliśmy do ściany. Od początku obecnej dekady zaklinowaliśmy się na poziomie 70% przeciętnego rozwoju w UE, a coraz więcej dowodów wskazuje na to, że osiągnięcie średniej będzie piekielnie trudne.

ci, którym udało się zerwać z zacofaniem, wcześniej postanowili iść własną drogą.

Dani Rodrik
Wydawnictwo Krytyka Polityczna

Wykorzystaliśmy nasze początkowe przewagi, takie jak niskie koszty pracy, lecz nie wytworzyliśmy nowych. Co może sprawić, że utkwimy w naszym półperyferyjnym położeniu na lata. Ewidentnie czas kopiowania się skończył i nadchodzi moment, w którym będziemy musieli stworzyć własny specyficzny model rozwoju. Pomóc w tym może Dani Rodrik, autor Jednej ekonomii, wielu recept. Według amerykańskiego ekonomisty naśladowanie najlepszych wbrew pozorom wcale nie jest kluczem do sukcesu. Wręcz przeciwnie – ci, którym udało się zerwać z zacofaniem, wcześniej postanowili iść własną drogą.

Zanurzeni w lokalnych warunkach

Oczywiście w tworzeniu skutecznej polityki gospodarczej są pewne żelazne zasady. Na pewno nie stworzy się prorozwojowego systemu bez zapewnienia chociażby ochrony własności prywatnej czy sprawnej egzekucji jasnych i stabilnych przepisów prawa. Jednak dokładny kształt instytucji powinien być dostosowana do krajowych okoliczności. Implementowanie wprost rozwiązań z innych państw niemal nigdy nie wychodzi na dobre – w jednym kraju sprawdzą się one znakomicie, natomiast w innym w ogóle. – Udane reformy to te, które przekładają właściwe zasady ekonomiczne na lokalne możliwości, ograniczenia i szanse. Ponieważ lokalne okoliczności się zmieniają, tak samo powinno być ze skutecznymi reformami. Płynie stąd bezpośredni wniosek, że strategie wzrostu wymagają znacznej wiedzy lokalnej – pisze Rodrik.

Brak zdecydowania, podejście polegające na robieniu dwóch kroków naprzód i jednego wstecz, które dominowało na większości terenów byłego Związku Radzieckiego, wynika z awersji do reform.

Tak tworzone strategie powinny uwzględniać pierwiastek gradualizmu, czyli stopniowego posuwania spraw naprzód, jednak nie po to, żeby zagrać na czas lub żeby nie drażnić silnych grup wpływu, lecz raczej by najpierw stworzyć odpowiednie otoczenie instytucjonalne, w którym nowe rozwiązania mogłyby dobrze zagrać, oraz żeby dać czas podmiotom gospodarczym na dostosowanie. – Należy odróżnić świadome eksperymentowanie od zwłoki i gradualizmu mającego służyć uprzywilejowanym interesom. Brak zdecydowania, podejście polegające na robieniu dwóch kroków naprzód i jednego wstecz, które dominowało na większości terenów byłego Związku Radzieckiego i w Afryce subsaharyjskiej, jest wynikiem nie tyle pragnienia, by zbudować lepsze instytucje, ile awersją do reform – wskazuje dalej amerykański ekonomista.

Pozytywnym przykładem gradualizmu były reformy na Mauritiusie, który obecnie jest zdecydowanie najlepiej rozwiniętym krajem Afryki. Z jednej strony, z racji swych niewielkich rozmiarów, potrzebował on otwarcia swej gospodarki, by móc się rozwijać, korzystając z efektu skali. Z drugiej, jego zapóźniona gospodarka potrzebowała ochrony, więc Mauritius robił to, stosując substytucję importu (co z grubsza oznacza wysokie cła oraz kwoty na produkty importowane i zapełnianie luki po produktach zagranicznych krajowymi). Stworzono więc strefę przetwórstwa wywozowego – otwartą na wolny handel – do której włączono przede wszystkim przemysł tekstylny. Był on w tym kraju najlepiej rozwinięty, a więc nie potrzebował ochrony i dawał największą nadzieję na udaną konkurencję międzynarodową, co mogłoby pociągnąć resztę gospodarki. Obszary, które pozostały poza strefą, wciąż były chronione, czekając w kolejce na taki poziom rozwoju, który uzasadni ich otwarcie. – Gradualizm, który kraje takie jak Mauritius i Korea Południowa stosowały w swojej najnowszej historii, bardzo różni się od »gradualizmu« w Nigerii czy na Ukrainie w latach 90. – podsumowuje badacz.

Poza dogmatem
sukces Korei Południowej
Wydawnictwo WSPiZ

Kolejnym ważnym elementem skutecznych reform jest heterodoksja. Niemal nigdy nie jest tak, że sprawdzają się reformy stricte wolnorynkowe lub zupełnie etatystyczne. W zasadzie jedyny przypadek, w którym elementy nieortodoksyjne nie odegrały żadnej roli, to Hongkong. Oczywiście nie chodzi też o to, żeby na siłę wydziwiać – w niektórych sytuacjach zwyczajna liberalizacja będzie najlepszym rozwiązaniem. Jednak ważne, by decydenci podczas tworzenia strategii nie stali się zakładnikami jednej teorii. Znakomite przykłady podejścia heterodoksyjnego stanowią Korea Południowa i Tajwan, których drogę opisał Tadeusz Kowalik we Współczesnych systemach ekonomicznych.

Korea Południowa i Tajwan skupiły się na wspieraniu tych branż i firm, które zdecydowały się sprzedawać produkty za granicę.

W sytuacji gdy najbardziej popularną strategią krajów rozwijających się była wyżej opisana substytucja importu, Korea i Tajwan zdecydowały się na większe otwarcie gospodarki. Nie oznacza to wcale, że zrezygnowały z polityki przemysłowej i wsparcia krajowego wytwórstwa – wręcz przeciwnie, poszły pod prąd i zadziałały od drugiej strony, subwencjonując eksport. Czyli skupiły się na wspieraniu tych branż i firm, które zdecydowały się sprzedawać produkty za granicę. Kraje te połączyły więc idee wolnego handlu z bardzo skuteczną polityką przemysłową. Stworzyły systemy łatwo dostępnych i nisko oprocentowanych kredytów dla eksporterów, zapewniły im tańszy import półproduktów oraz preferencyjne ceny energii, a także za pomocą ulg podatkowych motywowały do uruchamiania sprzedaży zagranicznej. Dodatkowo do swych gospodarek rynkowych wprowadziły elementy planowania. Nie było to jednak centralne planowanie, lecz indykatywne, czyli formalnie niewiążące i zakładające osiąganie pewnych wskaźników gospodarczych dzięki bliskiej współpracy z sektorem prywatnym oraz stosowaniu różnych bodźców rynkowych.

Od planowania w ZSRR plany azjatyckich tygrysów różniły się także tym, że były naprawdę realizowane, i to niemal zawsze ze sporą nadwyżką. Efekty były rewelacyjne – Korea Południowa z czasów rządów generała Park Chung Hee była prawdopodobnie przykładem największego sukcesu gospodarczego w historii. W niecałe 20 lat jego rządów (1961-1979) z jednego z najbardziej zacofanych krajów globu przemieniła się w średnio rozwinięte i uprzemysłowione państwo. W latach 1952-1980 jej PKB wzrósł z 2,7 mld dolarów do… 60 miliardów dolarów. W tym czasie roczna stopa wzrostu wielokrotnie przekraczała 10%. Wyniki mniejszego Tajwanu były równie znakomite.

1
2