📻 REO KASA: Czterodniowy tydzień pracy

Piotr Wójcik: To ma sens, nie tylko ekonomiczny

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 



Pracujemy zdecydowanie za długo. Jednak zamiast skracać dzień pracy, jak proponuje partia Razem, lepiej skrócić liczbę dni pracy, z pięciu do czterech w tygodniu. Przedsiębiorcom łatwiej byłoby dostosować pracę zmianową, a pracownicy mieliby trzy, a nie dwa dni wypoczynku.

Zatrzymany trend

Kwestia skrócenia czasu pracy jest coraz częściej podnoszona w krajach Zachodu, szczególnie tych zamożniejszych. Nic dziwnego, jest on tak bogaty jak nigdy wcześniej i produkujemy tak wielkie masy dóbr, które nie śniły się naszym przodkom. A mimo to pracujemy niemal równie długo, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Choć niektórzy XX-wieczni badacze i komentatorzy byli przekonani, że w XXI wieku będziemy mogli sobie pozwolić na kilkanaście godzin pracy – i to nam wystarczy. Jest faktem, że w ciągu ostatnich 150 lat liczba godzin pracy wyraźnie spadła. W 1870 roku przeciętny pracownik w Holandii pracował 3300 godzin rocznie, tymczasem w 2017 już tylko 1433. W USA pracownik w roku 1870 pracował średnio 3000 godzin rocznie, a w 2017 już tylko 1780. W Niemczech liczba rocznych godzin na pracownika spadła w tym okresie z 3200 godzin do zaledwie 1356, a w Wielkiej Brytanii z 2700 godzin do 1681.

Jednak trend spadkowy zatrzymał się w ostatnich latach, a w niektórych państwach nawet się odwrócił i liczba godzin pracy znów rośnie. Np. Brytyjczycy w 2011 r. pracowali tylko 1634 godzin, a od tamtej pory liczba godzin pracy znów powoli rośnie. Pracownicy w Holandii już w 1991 r. pracowali jedynie 1442 godziny rocznie, czyli prawie tyle co obecnie. W USA w latach 2009–2017 roczna liczba godzin pracy wzrosła przeciętnie z 1762 do 1780.

Partia Razem wyszła z propozycją skrócenia dnia pracy do 7 godzin, co dałoby 35 godzin pracy tygodniowo.

Jak wygląda na tym tle Polska? Niestety, niezbyt dobrze. Pracujemy średnio aż 1895 godzin rocznie, czyli o ponad 500 godzin więcej niż Niemcy. W naszym przypadku trend wciąż jest spadkowy, lecz idzie to dosyć wolno – w 2000 roku pracowaliśmy 1988 godzin rocznie. Spośród europejskich członków Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) tylko Grecy pracują dłużej. Nad nami są jeszcze mieszkańcy Chile, Korei Południowej i Meksyku. Nic więc dziwnego, że także w Polsce pojawiają się postulaty skrócenia czasu pracy. Partia Razem wyszła z propozycją skrócenia dnia pracy do 7 godzin, co dałoby 35 godzin pracy tygodniowo. Z tą propozycją jest jeden problem – doba nie dzieli się przez siedem. W zakładach, w których jest praca ciągła, nie dałoby się więc ułożyć zmian. Ale jest alternatywa – skrócenie tygodnia pracy z pięciu do czterech dni. Firma Perpetual Guardian przetestowała to rozwiązanie i wyszło znakomicie, co opisał New York Times.

Nowozelandzki eksperyment

Perpetual Guardian to spółka zajmująca się zarządzaniem. Zatrudnia 240 osób. Jej szefostwo postanowiło przeprowadzić eksperyment i dowiedzieć się, jak skrócenie czasu pracy przełoży się na wydajność pracowników. Skrócono więc tydzień pracy do czterech dni, zachowując przy tym takie same wynagrodzenia. Eksperyment miał miejsce w marcu i kwietniu tego roku, a o zbadanie efektów poproszono dwóch badaczy z Auckland University. Zaobserwowano przede wszystkim, że pracownicy przychodzili do pracy, mając więcej energii, a w samej pracy byli dużo bardziej kreatywni. Poprawiła się także frekwencja oraz punktualność, spadła za to liczba wcześniejszych wyjść oraz zbyt długiego siedzenia na przerwie.

firma zanotowała także bardziej bezpośrednie korzyści – jej rachunki za prąd spadły o 20%.

Skrócenie tygodnia pracy sprawiło, że pracownicy sami dbali o to, by zwiększyć codzienną produktywność. Byli mniej roztargnieni, a dłużące się 2-godzinne spotkania skrócili do 30 minut. Przestali tracić czas na bezsensowne czynności i generalnie pracowali mądrzej oraz intensywniej. Co więcej, firma zanotowała także bardziej bezpośrednie korzyści – jej rachunki za prąd spadły o 20%. Efekty były tak satysfakcjonujące, że obecnie Perpetual Guardian rozważa wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy na stałe.

Oczywiście niebagatelne korzyści odnieśli także sami pracownicy. Dodatkowy dzień wolny sprawił, że dużo lepiej łączyli pracę z życiem prywatnym. Pani Barker, matka dwójki dzieci z Auckland, opowiedziała, że w trakcie dodatkowego dnia wolnego załatwiała wszelkie obowiązki niezwiązane z pracą, takie jak zakupy czy spotkania, dzięki czemu weekendy mogła poświęcić już tylko rodzinie i odpoczynkowi. Wcześniej wiele z tych spraw zawracało jej głowę na co dzień w pracy, przez co spadała jej koncentracja. Dzięki dodatkowemu dniu wolnemu mogła skupić się tylko na pracy, gdyż wiedziała, że właśnie tego dnia będzie mogła wykonać dodatkowe obowiązki.

Skracanie czasu pracy ułatwiłoby aktywizację osób starszych, których w naszych społeczeństwach jest coraz więcej.

Plusy dla wszystkich

Jest coraz więcej dowodów na to, że skrócenie czasu pracy przekłada się na wzrost produktywności. Pracownicy muszą wyrobić się z obowiązkami w krótszym czasie, więc nie marnują go na drugorzędne czynności, w dodatku główkują, jak jeszcze usprawnić swoją pracę. Są też bardziej wypoczęci, więc w pracy mają więcej energii, oraz w wyższym stopniu odporni na stres, w związku z czym mogą wykonywać bardziej wymagające czynności. Wykazują się lepszą koncentracją, co przekłada się także na spadek liczby wypadków w pracy, a to szczególnie istotne w pracy fizycznej. Wszystko to ma również niebagatelne znaczenie z perspektywy starzenia się społeczeństwa – starsi pracownicy potrafią pracować bardzo mądrze, jednak ich organizmy potrzebują więcej czasu na regenerację. Skracanie czasu pracy ułatwiłoby więc także aktywizację osób starszych, których w naszych społeczeństwach jest coraz więcej.

Czterodniowy dzień pracy to zmniejszenie się korków na drodze oraz spadek emisji spalin o 20%.

Jednak skrócenie liczby dni pracy może przynieść dużo lepsze efekty niż skracanie dobowego czasu pracy. Sama konieczność pójścia do pracy nawet tylko na sześć godzin już i tak rozbija dzień i uniemożliwia załatwienie niektórych spraw. Wiąże się też z wydatkami – trzeba odpalić samochód i dojechać na miejsce, a więc traci się czas i paliwo. Tymczasem dodatkowy dzień wolny ogranicza to marnotrawstwo energii i czasu spędzanego za kółkiem lub w autobusie. Czterodniowy dzień pracy to zmniejszenie się korków na drodze oraz spadek emisji spalin o 20% – to samo dotyczy zużywanej energii w zakładzie pracy. Damy więc odsapnąć nie tylko sobie, ale też naszym miastom oraz planecie. Niestety, szczerze wątpię, czy jesteśmy mentalnie gotowi na taki krok – dodatkowy dzień wolnego w tygodniu wielu z nas kojarzyłby się zapewne niemal z rewolucją. Skrócenie dnia pracy o godzinę aż tak rewolucyjnie nie wygląda – problem w tym, że korzyści daje znacznie mniej.