majątek ojca rydzyka

To, co napiszę, to czysta hipoteza, wynikająca z tego, że życie społeczne, a szczególnie jego polityczna część jest pełna paradoksów. Wyborcy nie zawsze działają racjonalnie, czyli w swoim interesie. Zdawałoby się, że chcieliby mieć polityków wykształconych, inteligentnych, jak najbardziej kompetentnych i znających się na swojej dziedzinie. A ponad wszystko przyzwoitych. W skrócie: najlepszych z najlepszych. Jednak logika wyborców nie zawsze tak działa, często po prostu chcą się poczuć lepiej.

1 Fakt, że Bartłomiej Misiewicz pozostawał tak długo na eksponowanych politycznie stanowiskach, jest najczęściej tłumaczony siłą Antoniego Macierewicza, który za nim stał. Faktu, dlaczego Macierewicz za nim, stał chyba nikt nie jest w stanie wytłumaczyć. Ale jak uzasadnić tak długą obecność kogoś, kto ośmieszał polską politykę, a co za tym idzie Polskę, na masową wręcz skalę, czyli Witolda Waszczykowskiego? Co powiedzieć o wystawianiu na pierwszy front komunistycznego prokuratora Stanisława Piotrowicza czy Krystyny Pawłowicz? Ludzi, którzy nawet jeżeli mieliby jakieś zdolności, to absolutnie nie powinni być wysuwani na widok publiczny przez żadnego racjonalnego polityka? (Pierwszy z nich jako szef dyplomacji pełnił wręcz najbardziej reprezentacyjną funkcję w państwie).

Jak to jest, że zamiast najlepszych z najlepszych, chociażby w danej partii, eksponowane stanowiska zajmują ludzie pokroju Partyka Jakiego?

2 Do tego grona dochodzi jeszcze Patryk Jaki, którego zdjęcia z młodości – w dresach i z nażelowanymi włosami – sugerują, delikatnie rzecz ujmując, że nie był on inteligentem. Jak to jest, że zamiast najlepszych z najlepszych, chociażby w danej partii, eksponowane stanowiska zajmują ludzie tego pokroju? Z takim wizerunkiem? W przypadku Misiewicza i Jakiego można mówić o negatywnej selekcji, która sprawia, że młodzi w polityce są dużo gorsi niż starzy. A to na skutek tego, że gdyby byli od nich lepsi, mieli własne zdanie, swoje ideały, nie doszliby do stanowiska asystenta, nie mówiąc o pracy w ministerstwie. Tym sposobem karierę robią nie najbardziej zdolni, ale najbardziej posłuszni i pokorni. Szczególnie w PiS.

Jednak w przypadku Waszczykowskiego trudno mówić o czymś (lub o kimś), co miałoby go chronić. Plotki o odejściu szefa MSZ pojawiały się po każdej jego kompromitującej wypowiedzi, ale trwał na stanowisku dość długo. Piotrowicz i Pawłowicz nadal są twarzami (cudzysłów nieprzypadkowy) PiS.

3 Stawiam tezę, że Misiewicz czy Waszczykowski utrzymywali się tak długo (kto wie, czy nie wrócą), a Piotrowicz i Pawłowicz utrzymują się nadal, właśnie dlatego, że wciąż się kompromitują. Co lepiej leczy kompleksy niezbyt rozgarniętego wyborcy, który nie umie się zachować w towarzystwie i nigdy nie był za granicą, niż minister czy osoba na eksponowanym stanowisku, która jest dokładnie taka sama jak on? Oczywiście nie mam zamiaru się naśmiewać z tego typu wyborców dopóki, dopóty nie zechcą oni z takiego stylu uczynić powszechnie obowiązujących norm – albo nie wejdą do polityki.

Oto matka bezrobotnego syna, który skończył tylko podstawówkę, może w końcu powiedzieć: Popatrz, synu, taki Misiewicz zrobił karierę, zahacz się w tym PiS-ie, może tobie też się uda. W końcu rządzą nasi, nie jakieś inteligenciki z Warszawy, co w życiu dobrze po mordzie nie dostały. Popatrz, Waszczykowski jest ministrem spraw zagranicznych, on by nawet na moich imieninach narobił wstydu, a reprezentuje Polskę przed wszystkimi najważniejszymi politykami świata. Widać, że w końcu rządzą nasi. Co może pomyśleć typowa Grażyna, która wie, że klasą ani stylem nie grzeszy, gdy widzi w telewizji panią Pawłowicz? Nie jestem gorsza ani chamska! Tacy jak ja rządzą! Nie mam się czego wstydzić!

Nic tak nie leczy kompleksów jak swój, podobny do nas, który daleko zaszedł. 

4 Słowo nasi, nasz jest tutaj kluczowe. Nieważne jaki, ważne, że swój, że taki jak my. Nic tak nie leczy kompleksów jak swój, podobny do nas, który daleko zaszedł (o ile karierę w PiS można nazwać zajściem daleko). To może mieć oczywiście pozytywne konotacje, niekoniecznie musi służyć do deprecjonowania takich ludzi (nie powinno się moim zdaniem oceniać kogoś po tym, czy zrobił karierę czy nie), jednak mówimy tutaj o ludziach mało pozytywnych, więc wydźwięk również taki musi być.

Podobnie jest z Tadeuszem Rydzykiem. Jak to się stało, że milioner stał się idolem dla rzeszy ludzi raczej niezamożnych i raczej nielubiących bogatych? Powinni na lidera wybrać raczej kogoś, kto żyje w ubóstwie. Jednak tak to nie działa. Oni nie lubią bogatych, bo ci nie są po ich stronie. Jeżeli natomiast Tadeusz Rydzyk kreuje się na kogoś, kto stoi po stronie gorzej sytuowanych, to nawet lepiej, że jest bogaty, że jest kimś, że nie ustępuje w niczym tym bogatym i tym ze stanowiskami, którzy nie lubią niezamożnych.

5 Być może taka jest przyczyna tak długiego pozostawania Misiewicza i Waszczykowskiego (oraz Pawłowicz i Piotrowicza) na ważnych stanowiskach. Wbrew pozorom mogą oni poprawiać notowania PiS sprawiają, że partia ta staje się bliższa części wyborców. (Oczywiście jest rzesza ludzi, dla których obecność Waszczykowskiego i Misiewicza, Piotrowicza i Pawłowicz w polskiej polityce to całoroczny prima aprilis, który nie wiedzieć czemu nie może się skończyć). Być może właśnie dlatego wokół tych polityków obserwowaliśmy takie zawirowania. Raz byli krytykowani, potem znowu chwaleni, raz wylatywali, później okazywało się, że się umacniali lub wręcz zostali awansowani. Być może prezes kalkuluje, czy lepiej wzmocnić poparcie w żelaznym elektoracie, czy raczej szukać nowych wyborców, którym z Misiewiczem i Waszczykowskim nie do końca po drodze. Jednych i drugich zadowolić się nie da.

6 Moją tezę potwierdza stare powiedzenie (o ile powiedzenie może potwierdzać jakąś tezę; w każdym razie pokrywa się z nim): każdy naród ma takich polityków, na jakich zasługuje. Na przełomie wieków triumfy święcił Aleksander Kwaśniewski, który z punktu widzenia dzisiejszych kryteriów kryształową postacią też nie był. Lata 90. były latami kombinatorów słuchających disco polo, więc to nic dziwnego. Jeżeli twarzą obecnych czasów mieliby być Misiewicz z Waszczykowskim, a twarzą młodej Polski Patryk Jaki, to aż boję się, co sobie o mnie wnuki pomyślą… Musiałbym wtedy sprofanować słowa Zbigniewa Herberta, że udział w rządzeniu tych trzech panów był kwestią (braku) smaku, tak (braku) smaku.

Przecież na pewno w PiS są młodzi, idealistyczni konserwatyści, którzy coś sobą reprezentują.

7 Niestety, o gustach się nie dyskutuje, ale jeżeli mam rację i osoby te były wybierane na ważne stanowiska ze względu na własny wizerunek, myślę, że jest to główny argument za tym, że nie należy zaniedbywać nauki o pięknie – i naprawdę nie chodzi tu o piękno fizyczne. Na pocieszenie dodam, że część elektoratu, o którym mowa, z całą pewnością jest relatywnie niewielka i relatywnie odseparowana od reszty społeczeństwa. Jednak zdecydowanie mamy problem. Przecież na pewno w PiS są młodzi, idealistyczni konserwatyści, którzy coś sobą reprezentują, nie wymagam od Kaczyńskiego zatrudniania Adriana Zandberga.



📻 Witold Jurasz: Klasę się ma, a nie miewa