Piotr Sokołowski: Nie krytykujmy Dudy za zachowanie Trumpa

  • Prezydent Andrzej Duda podpisywał Porozumienie o Współpracy z USA stojąc.
  • Jednak to Donald Trump postawił go w tej sytuacji.
  • Czy w tej sytuacji słuszne jest krytykowanie Prezydenta Polski?


Od głośnej wizyty Andrzeja Dudy w USA minęło już trochę czasu. Chciałbym jednak skupić się nie na samej wizycie, ale na komentarzach, które wywołała. Chodzi konkretnie o to, jak Prezydent Polski został potraktowany przez Donalda Trumpa. Nie ulegajmy pokusie dowalania PiS-owi, naginając własne zasady, bo jak powiedział ktoś mądry: nie o nas świadczy to, jak zostaliśmy potraktowani; tylko to, co z tym potraktowaniem zrobiliśmy, jak na nie zareagowaliśmy.

Tematem krytyki stało się słynne zdjęcie, które na Twitterze zamieścił sam Donald Trump, a na którym obaj politycy w momencie składania podpisu pod Porozumieniem o Współpracy. Z tym że Andrzej Duda stoi przy rogu stołu. Ewidentnie jest to temat do żartów z tego, jak mało znaczy obecnie nasz kraj, skoro prezydent nawet nie dostał krzesła. Ale na żartach powinno się skończyć. Na pewno nie jest tu uprawniony żaden merytoryczny zarzut.

Donald Trump wielokrotnie dawał popis chamstwa, arogancji, braku szacunku do polityków innych krajów, z królową Wielkiej Brytanii włącznie. Jak wynika z najnowszej książki o nim, co potwierdza nasze intuicje, on naprawdę wydaje się być człowiekiem dość mocno ograniczonym. Być może nawet nie zdawał sobie sprawy z nietaktu, jakiego był autorem, skoro sam zamieścił takie zdjęcie.

Prawdą jest, że USA są krajem silniejszym, bardziej wpływowym. Ale inne kraje są niepodległe, Donald Trump nie jest przełożonym polityków innych państw i jego obowiązkiem jest traktowanie ich z szacunkiem, chociażby robił to tylko na pokaz. Tymczasem Prezydent USA wręcz obnosi się z traktowaniem z góry innych prezydentów. Na przeróżnych międzynarodowych szczytach zachowuje się niczym najsilniejszy chłopak na podwórku, wzbudzając w prezydentach czy premierach innych krajów konsternacje i zażenowanie.

To, co w amerykańskim etosie dominacji jest przejawem siły, w Europie czy gdzie indziej jest uważane za zwykłe chamstwo. Królowa Elżbieta również nie wyglądała na zachwyconą, gdy Trump odwrócił się do niej plecami i szedł przed nią. Niestety jest jeden wyjątek, istnieje taki polityk, który wobec ewidentnych przejawów lekceważenia cieszy się jak dziecko, że w ogóle Trump z nim rozmawia. Na nasze nieszczęście jest to Prezydent Polski.

Wina Trumpa, nie Dudy

To, że Andrzej Duda nie dostał krzesła jest ewidentną winą Donalda Trumpa i do samego Dudy o to pretensji mieć nie można. Było to ewidentne złamanie zasad jakiejkolwiek kultury politycznej, według której największego wroga tak się nie traktuje. Jednak za to, że ów Andrzej Duda wyglądał przy tym stole jak nastoletni fan, który dorwał się do swojego idola i właśnie dostaje autograf, to już ewidentna wina naszego prezydenta.

Takie sytuacje można rozładować żartem, można z nich wyjść na wiele różnych sposobów. Szczególnie, że Trumpa o celowe, aż takie upokorzenie głowy innego państwa – które w dodatku jest mu przyjazne – ciężko posądzać. To co spotkało Dudę mogło spotkać równie dobrze Macrona czy Merkel. Zdjęcie wyglądałoby zdecydowanie inaczej gdyby na twarzy Dudy pojawił się chociaż grymas niezadowolenia, a nie wiernopoddańcze uwielbienie.

Putin i Trump – podobne charaktery

Mieliśmy podobną sytuację po finale mistrzostw świata w piłce nożnej, gdy Putin, samemu będąc pod parasolem, nie zadbał o to, aby prezydent Francji oraz prezydentka Chorwacji, Kolinda Grabar-Kitarović, nie mokli na deszczu. Putin mentalnie bardzo Trumpa przypomina. Dla niego liczy się dominacja. Nie wyznaje zasad kultury demokratycznej, lecz autorytarnej gdzie cnotą jest upokorzenie innego.

W naszej kulturze gospodarz powinien oddać swój parasol gościowi, inne zachowanie jest zwykłym chamstwem, a nie przejawem dominacji. Różnica jednak – i to diametralna – polega na tym, że zarówno Macron, jak i prezydentka Chorwacji z klasą zignorowali Putina, a nie cieszyli się, że w ogóle do nich podszedł.

Nie ulegajmy zatem pokusie krytykowania PiS-u, naginając zasady własnej kultury. To ewidentne obwinianie ofiary. Nawet jeżeli kraj jest mało wpływowy, nawet jeżeli robi coś złego, to nikt nie ma prawa publicznie upokarzać głowy tego kraju.

Zachowanie Trumpa nie świadczy o naszej niskiej pozycji jak twierdziła posłanka Nowoczesnej, lecz o chamstwie prezydenta USA. I o niczym więcej. Opinia owej posłanki to ewidentne uznanie zasad gry charakterystyczne dla myślenia autorytarnego, gdzie słabego nie trzeba szanować. Nie róbmy tego.

Trump po prostu taki jest, ma taki charakter i to samo może spotkać absolutnie każdego polityka innego kraju: czy silnego, czy słabego. Krytykujmy zachowanie Dudy, bo to za nie odpowiada prezydent Polski. Krytykujmy to, że pozwolił Trumpowi, aby potraktował go w taki sposób. O ile w sytuacji towarzyskiej nie obciążałoby to konta Dudy, to jednak gdy jest on przedstawicielem nie tylko siebie, ale całego kraju, mamy prawo czegoś wymagać. Chociażby tego, aby reprezentując Polskę, nie wykonywał ewidentnych gestów uległości wobec prezydenta innego kraju. Żeby, gdy zostanie potraktowany bez kultury, zareagował z klasą, a nie się cieszył.

Formy, które jednak coś znaczą

Ktoś powie, że to nic nieznaczące formy i nie ma o co bić piany. W sytuacji towarzyskiej bym się zgodził – też nie lubię przywiązywania zbyt dużej wagi do rytuałów. Jednak tutaj mamy do czynienia z ludźmi, którzy spotykają się z innymi w imieniu swoich narodów. I to jak został potraktowany jego przedstawiciel, jest symbolem tego jak został potraktowany kraj.

Dyplomacja opiera się na fałszu i zakłamaniu, jednak służy właśnie temu, aby nie naruszać godności innego kraju, żeby okazywać szacunek. A jeszcze raz powtarzam: nawet jeżeli nie jesteśmy supermocarstwem, to żaden obcy polityk naszym przełożonym nie jest. Nie podlegamy władzom żadnego innego kraju i każdy jego przedstawiciel, nawet reprezentując supermocarstwo, musi nas traktować z szacunkiem. Nawet jeżeli rządzi PiS.



REO POLECA

Paweł Krulikowski: Mania grandiosa