📻 Piotr Maciążek: Przemysł domaga się rekompensat ­

Zostaną wypłacone ze środków na modernizację energetyki?

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Bożena Sitek.

 


• Rząd chce pomóc 51 najbardziej energochłonnym zakładom w Polsce.
• Na rekompensaty planuje przeznaczyć zyski ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2, które powinny zostać przeznaczone na obniżające emisyjność modernizacje.
• Co gorsza, oznaczałoby to, że środki z puli pieniędzy dedykowanych Polsce trafią także do podmiotów powiązanych kapitałowo z innymi krajami.


 

Rosnące ceny energii w Polsce to trwały trend. Jednak duża dynamika tego zjawiska wszystkich dziś zaskakuje. Zagraża ono krajowemu przemysłowi, który traci konkurencyjność w stosunku do firm z Unii Europejskiej.

Dlatego rząd rozważa wprowadzenie rekompensat, które wesprą polskie firmy znajdujące się dziś w trudnej sytuacji. Środki na ten cel mogą pochodzić z zysków ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Problem w tym, że powinny one wspierać modernizację krajowej energetyki.

Energochłonni ważni dla gospodarki

Polski przemysł energochłonny to kluczowe firmy kształtujące oblicze krajowej gospodarki. O jego znaczeniu świadczy garść danych, które chcę tu przytoczyć. Wspomniana branża to 6% PKB i 20% miejsc pracy.

Generowane przez przemysł energochłonny dochody podatkowe wynoszą 88 mld zł. Kwotą tą można by było dwukrotnie załatać dziurę budżetową Polski. Wartość brutto przedsiębiorstw sektora to natomiast 168 mld zł, za co można by wybudować cztery bloki jądrowe w naszym kraju.

Reasumując – chodzi o 51 firm, których znaczenie dla gospodarki jest fundamentalne.

Wysokie ceny energii biją w przemysł

Dziś cała branża stoi nad przepaścią. Postaram się krótko wytłumaczyć, z czego to wynika. Przede wszystkim firmy energochłonne konsumują 20% energii w skali kraju. Tymczasem jej ceny drastycznie rosną. Wpływa to negatywnie na konkurencyjność sektora względem zagranicy.

Ceny energii dla przedsiębiorstw (w tym energochłonnych) są w Polsce znacznie wyższe od cen w krajach UE. Różnica jest bardzo duża – chodzi o 262 zł/MWh u nas w stosunku do 160 zł/MWh w Niemczech.

Na domiar złego sytuacja ta będzie się pogarszać z powodu dynamicznego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 (aktualnie poziom 20 euro za tonę), które zwiększają koszty wytwarzania energii dla – opartej na węglu – energetyki w naszym państwie.

Wymusi to znaczną podwyżkę cen prądu dla konsumentów, ale z przyczyn politycznych nastąpi ona dopiero po wyborach parlamentarnych w 2019 roku. W przeciwieństwie do Niemiec i innych państw zachodnich główny ciężar tych zmian spadnie na przemysł, a nie statystycznego Kowalskiego, co mocno uderzy w całą gospodarkę.

Przemysł domaga się rekompensat ­

Rząd próbuje pomóc przemysłowi

Rząd zaczyna zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji i gorączkowo poszukuje sposobu na wsparcie branży energochłonnej. Rozważane są różne opcje: od prób notyfikowania w Komisji Europejskiej zgody na zmniejszenie niektórych opłat ponoszonych przez przemysł, po wdrażanie mechanizmów DSR (płacenia za zmniejszenie poborów energii na życzenie Polskich Sieci Elektroenergetycznych, operatora systemu przesyłowego).

Jednak najważniejszym pomysłem polityków jest wdrożenie systemu rekompensat dla firm energochłonnych, by umożliwić im konkurowanie z firmami z innych krajów Unii Europejskiej.

Rekompensaty – dobry czy zły pomysł?

Pomysł nie jest zły – potrzebne są przecież rozwiązania ad hoc, bo sytuacja związana z drastycznie rosnącymi cenami energii jest groźna dla całej polskiej gospodarki. Na dodatek rekompensaty dla przemysłu funkcjonują w innych krajach europejskich, co dodatkowo zwiększa szanse na wprowadzenie takiego modelu i u nas.

Pojawia się problem – skąd wziąć na to pieniądze?

Rozważa się ich pozyskanie z zysków ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Zgodnie z regulacjami Unii Europejskiej można na to przeznaczyć 25% z nich.
Teoretycznie to wygodne rozwiązanie – ratujemy przemysł za pieniądze, które nie pochodzą z budżetu.

Dlatego warto zastanowić się nieco dłużej zanim wprowadzi się to rozwiązanie.

Po pierwsze, dość kontrowersyjne w tym rozwiązaniu jest to, że na rekompensaty będą przeznaczane środki, które powinny wspierać modernizację polskiej energetyki w kierunku niskoemisyjnym. Innymi słowy, walcząc ad hoc ze wzrostem cen energii, zapominamy, że wynika ona z przestarzałego, węglowego charakteru naszej energetyki.

Po drugie, system rekompensat dla przemysłu w proponowanym przez rząd kształcie obejmie nie tylko polskie firmy, ale również zagraniczne. Dojdzie więc do sytuacji, w której wspierając rentowność krajowych przedsiębiorstw w walce z ich konkurentami z Unii Europejskiej dofinansujemy podmioty powiązane kapitałowo z innymi krajami z puli pieniędzy dedykowanych Polsce.

Nie ulega wątpliwości, że w jakiś sposób należy pomóc firmom energochłonnym, których konkurencyjność w ogromnym stopniu zależy od kosztów, jakie ponoszą na zakup energii.

Trzeba to jednak zrobić mądrze. A odnoszę wrażenie, że znów zwyciężyła mentalność łatania doraźnych potrzeb bez uwzględnienia strategicznych interesów kraju.



Hubert Bułgajewski: Australia zazieleni się dzięki słońcu

Piotr Maciążek
Analityk bezpieczeństwa energetycznego. W początku dekady ekspert kilku konserwatywnych think-tanków. Do końca lipca 2018 Red. naczelny Energetyki 24. Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.