📻 Piotr Maciążek: Polska energetyka bez przyszłości

Przemysł nie ma już zaufania do firm energetycznych

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.

 


 

Zwykło się mawiać, że tradycyjne firmy energetyczne w Polsce takie jak PGE, Tauron, Enea i Energa czeka trudna przyszłość. Wskazuje się tu na ich uzależnienie od węgla, zaostrzającą się politykę klimatyczną UE i politykę Skarbu Państwa (jego polityka właścicielska bywa skrajnie nieodpowiedzialna). Rzeczywistość jest jednak zgoła inna – polska energetyka po prostu nie ma żadnej przyszłości.

Zakłócenia produkcji

Firma PSE (Polskie Sieci Elektroenergetyczne), od której zależy to, czy konsumenci indywidualni i przemysł otrzymają bez zakłóceń energię elektryczną, poinformowała, że nie wyklucza wyłączenia niektórych elektrowni z powodu rekordowych upałów. Powodem jest szybko podnosząca się temperatura wody w rzekach. Korzysta się z niej, by schłodzić bloki węglowe, ale z powodu braku obiegu zamkniętego w jednostkach wytwarzających energię elektryczną, gdy jest zbyt ciepła, staje się nieprzydatna. Powód? Po schłodzeniu elektrowni woda trafia z powrotem do rzek, co może być niebezpieczne dla mieszkających w nich organizmów.

Odchodzenie przez Unię Europejską od węgla i dużych, opartych na nim jednostek wytwórczych jest powszechnie znanym faktem.

Zapowiadane zakłócenia produkcji energii, jeśli będą miały miejsce, po raz kolejny udowodnią nieprzydatność polskiego sektora energetycznego w nowych realiach polityczno-ekonomicznych oraz klimatycznych. Odchodzenie przez Unię Europejską od węgla i dużych, opartych na nim jednostek wytwórczych jest powszechnie znanym faktem. Podobnie rzecz ma się z globalnym ociepleniem, które powoduje, że lata są coraz bardziej upalne i rozciągnięte na do tej pory wiosenne i jesienne miesiące. Polski rząd jest nie tylko świadomy tych realiów, ale nawet oficjalnie stara się z nimi walczyć, o czym świadczy przystąpienie naszego kraju do Paryskiego Porozumienia Klimatycznego oraz deklaracje, jakie składa przed szczytem COP w Katowicach. Mowa tu m.in. o rozwoju energii odnawialnej w Polsce, chęci budowania gospodarki niskoemisyjnej, np. poprzez inwestycje w farmy wiatrowe na Bałtyku, odejście od budowy bloków węglowych po 2025 roku czy zmniejszeniu udziału węgla w miksie energetycznym o około 20% do 2050. Są to jednak plany wykraczające daleko w przyszłość, często w trzecią i czwartą dekadę tego wieku. Deklaracja PSE pokazuje, że nie mamy aż tyle czasu, ponieważ epoka klasycznej branży energetycznej w Polsce właśnie się kończy.

obserwujemy coraz większe inwestycje dotychczasowych klientów PGE, Tauronu, Enei i Energi we własne elektrownie.

Na granicy rentowności

W 2015 roku w wyniku rekordowych upałów w Polsce doszło do ograniczeń w dostawach energii dla przemysłu. Dziś mimo inwestycji w połączenie energetyczne Polska-Litwa, przesuwniki fazowe na granicy z Niemcami i nowe moce wytwórcze sytuacja może się powtórzyć. Krajowa energetyka nie nadąża za zmianami klimatycznymi, a przemysł – będący jej głównym klientem – traci do niej zaufanie. Dlatego obserwujemy coraz większe inwestycje dotychczasowych klientów PGE, Tauronu, Enei i Energi we własne elektrownie. W moim przekonaniu trend ten doprowadzi niebawem do olbrzymich kłopotów dotychczasowych wytwórców energii, a w konsekwencji do ich śmierci.

Równolegle do kłopotów związanych z coraz częstszymi falami upałów polska energetyka będzie musiała zmagać się jeszcze z kilkoma morderczymi dla niej megatrendami w sferze polityczno-gospodarczej. 

Wydrenowane z pieniędzy firmy energetyczne coraz gorzej znoszą zaostrzającą się politykę klimatyczną UE, której głównym celem jest dekarbonizacja branży wytwarzającej energię. Koszty uprawnień do emisji CO2 przebiły już poziom 17 euro za tonę, a tempo ich wzrostu zaskoczyło polskie firmy. 20 euro to dla wielu z krajowych wytwórców energii poziom nierentowności.

Jednocześnie rosną ambicje Europy, by odgrywać rolę prymusa. Jak twierdzą media, Komisja Europejska zaproponuje krajom UE zwiększenie celu redukcji CO2 z obowiązujących 40 do 45% do 2030 roku. Coraz częściej w Brukseli słychać także wezwania do budowy unijnej gospodarki zeroemisyjnej netto.

Wydobycie polskiego węgla będzie spadać, a import rosyjskiego rosnąć.

W reakcji na tak destruktywne dla obecnego modelu wytwarzania energii w Polsce zjawiska Ministerstwo Energii zamierza budować blok węglowy w Ostrołęce, decyduje się na wypompowanie pieniędzy z firm energetycznych do sektora górniczego, rozważa także użycie ich w ramach projektu budowy elektrowni atomowej. Nawet jeśli tylko część tych zapowiedzi zostanie zrealizowana, to już wpływają one na rzeczywistość. W odpowiedzi na komentarze Ministerstwa Energii spadają akcje PGE, Tauronu, Enei i Energi, co przyczynia się nie tylko do strat na papierze, ale także do wzrostu kosztów obsługi długów i jeszcze większych deficytów finansowych tych firm. Na horyzoncie majaczy także… niedobór krajowego węgla – i widać już wyraźnie, że może on mieć charakter systemowy.

Wspierającym górnictwo firmom energetycznym będą musiały niebawem wystarczyć papierowe składy węglowe, ponieważ restrukturyzacja Polskiej Grupy Górniczej w moim przekonaniu jest fikcją. Wydobycie polskiego węgla będzie spadać, a import rosyjskiego rosnąć. Wpłynie na to nie tylko niewydolność krajowych kopalń, ale także gorsza jakość wydobywanego przez nie surowca.

Jakie rozwiązanie?

Jak więc, widać koło się domyka – tradycyjna energetyka w Polsce musi skonać. W naszym kraju łatwo o diagnozy, ale coraz trudniej o rozwiązania. Dlatego opisując dramatyczną sytuację krajowej energetyki, warto w kilku słowach zaproponować wyjście z tej trudnej sytuacji. Wydaje się, że mogą nim być niewielkie elektrownie budowane przy zakładach przemysłowych (na ich potrzeby) wykorzystujące kogenerację [proces technologiczny jednoczesnego wytwarzania energii elektrycznej i użytkowego ciepła w elektrociepłowni]. Takie rozwiązanie, energetyki rozproszonej, mogłoby być opłacalne, wpisywałoby się w politykę klimatyczną UE i – co ważniejsze – zabezpieczyłoby nas przed wpływem upałów na produkcję energii elektrycznej.

Piotr Maciążek
Analityk bezpieczeństwa energetycznego. W początku dekady ekspert kilku konserwatywnych think-tanków. Do końca lipca 2018 Red. naczelny Energetyki 24. Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.