Paweł Wowra: Chiny i my

Niby poprawnie, ale poprawnie: „niby"

fot. pixabay.com, Naidokdin

Nowy Jedwabny Szlak – chińskie plany, chińskie miliony, współpraca z Państwem Środka i wiekopomna rola Polski w projekcie. Od połowy 2013 roku, gdy Xi Jinping ogłosił realizację inicjatywy Jeden pas, jedna droga, w mediach oraz debacie publicznej często było słychać, że koniecznym elementem Szlaku jest właśnie nasze państwo. W osiągnięciu tego celu Polska miała nie być osamotniona. Jednak współpraca w ramach 16+1 trwa już od sześciu lat, a konkretów wciąż zero…

Brama do Europy
Format 16+1 to platforma dialogu gospodarek państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej (EŚW) z Chinami, rozpoczęta podczas wizyty premiera Wen Jiabao w Polsce i otwarcia Forum Gospodarczego Polska-Europa Środkowa-Chiny w kwietniu 2012 roku. Państwo Środka to gracz globalny i chce kooperować jedynie z dużymi podmiotami, stąd decyzja o współpracy z małymi gospodarkami w jednym dużym formacie. Poza Chinami jest w nim 11 państw będących w Unii Europejskiej oraz pięć krajów bałkańskich znajdujących się poza nią.
Polska, jako państwo o największej gospodarce w regionie oraz o najlepszym położeniu geopolitycznym, miała stanowić bramę do Europy oraz być liderem całej grupy.
To przecież do nas, jeszcze przed ogłoszeniem inicjatywy Jeden pas, jedna droga, kursowały już bezpośrednie połączenia z Chin (Chengdu – Łódź), a niedawno uruchomiono nowe (Xiamen – Łódź). To przecież w należącym do PKP Cargo terminale przeładunkowym w Małaszewicach rozładowuje się większość towarów przyjeżdżających z Dalekiego Wschodu.

Deklaracja goni deklarację
Jednak… Współpraca w tej nieformalnej grupie trwa już od sześciu lat, a konkretów wciąż zero. Spodziewaliśmy się bezpośrednich inwestycji zagranicznych, fundowana infrastruktury, a otrzymaliśmy medialną nagonkę i mydlenie oczu kolejnymi sloganami o tym, jak bardzo ważnym partnerem są Chiny.

Na ostatnim spotkaniu formatu 16+1 premier Beata Szydło mówiła: Chiny są partnerem wymagającym i dużym, ale takim, który chce realizować współpracę gospodarczą na terenie naszego regionu (…). To było ważne spotkanie dla naszego kraju i całego regionu. Chcemy się rozwijać i otwierać gospodarczo na inne rynki. I  nie byłoby w takiej deklaracji nic złego, gdyby nie fakt, że… już w 2012 roku, gdy rozpoczęto współpracę, Donald Tusk wypowiadał się w identycznym tonie: Kraje Europy Środkowej powinny stać się naturalnym partnerem dla Chin. Z drugiej strony, jeden z bardziej rozpoznawalnych polityków, Antoni M., sugerował, że Chiny mają plan usunięcia niepodległego bytu państwa polskiego…

Obecnie największym beneficjentem dotychczasowej współpracy z Chinami w regionie wydają się Węgrzy oraz Czesi. Jednak kooperacja wciąż raczkuje. Co poszło źle i dlaczego wszystko pozostało w sferze politycznych, kurtuazyjnych deklaracji?

Europa -11
Sama Unia bezsprzecznie była, jest i będzie niezwykle ważnym politycznym i handlowym partnerem Chin. To właśnie w Europie ma kończyć drogę budowany obecnie Jedwabny Szlak, a silna Unia Europejska, przemawiająca jednym głosem, to ważny element w lansowanej przez Państwo Środka koncepcji wielobiegunowego świata.

Zatrzymajmy się na dłużej na kwestiach politycznych. Jak wspomniałem wyżej, w skład 16+1 wchodzi 11 państw należących do UE, toteż o stosunkach grupy 16+1 z resztą Unii mówi się:  Europą -11. Od początku powstania grupy w Unii Europejskiej dominowały negatywne wypowiedzi na temat zbliżenia państw 16+1 z Chinami. Państwu Środka zarzucano politykę divide et impera, która miała być realizowana przez bezpośrednie inwestycje zagraniczne oraz fundowanie infrastruktury. Ambasador Niemiec w Chinach w lutym 2017 roku otwarcie wyraził swoje zaniepokojenie, twierdząc, że pogłębianie współpracy w formacie 16+1 kłóci się z ideą silnej i zjednoczonej Europy.

W obecnej sytuacji to nasi zachodni sąsiedzi są perłą Nowego Jedwabnego Szlaku, a Polska i kraje Europy Środkowo-wschodniej jedynie peryferiami i bramą do Europy.

Należy zdawać sobie sprawę, że nie są to obawy nieuzasadnione. Potrzeby infrastrukturalne EŚW są ogromne, a złożona w 2016 przez Li Keqianga obietnica utworzenia funduszu o kapitale 10 miliardów dla Europy Środkowo-Wschodniej z pewnością budzi niepokój. Sygnały dla Unii przyniosły także decyzje polityczne –  w 2016 roku wspólne stanowisko Rady UE w sprawie chińskich działań na Morzu Południowochińskim było blokowane przez Węgry i Grecję.
W 2017 reprezentanci Czech i Węgier podpisali wspólną deklarację w sprawie zasad finansowania chińskiej inicjatywy Jeden pas, jedna droga, pomimo negatywnej oceny Komisji Europejskiej. W instytucjach UE boją się, że Państwo Środka, inwestując i kusząc pieniędzmi nieposiadające wielkiego potencjału gospodarczego państwa Wspólnoty, mogą zdobyć ich głos na jej forum i forsować korzystne dla siebie rozwiązania. Na razie polityka Unii jest w tym zakresie skuteczna.

Jestem jednak przekonany, że akurat Niemcy nie powinny w tym względzie zarzucać państwom EŚW destabilizowania Unii. Wydaje się, że kraje naszego regionu po prostu dbają o swój interes w stosunkach z nowym globalnym mocarstwem, podczas gdy Niemcy obok Wielkiej Brytanii już teraz są największym odbiorcami bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie, a ich wymiana handlowa z Chinami jest większa niż państw Europy Środkowo-Wschodniej razem wziętych. W obecnej sytuacji to nasi zachodni sąsiedzi są perłą Nowego Jedwabnego Szlaku, a Polska i kraje EŚW jedynie peryferiami i bramą do Europy.

Z drugiej strony państwa Europy Środkowo-Wschodniej nie wykorzystują chińskich pożyczek. Są tego dwie główne przyczyny. Pierwsza to aspekt prawno-polityczny. Chiński model finansowania łączy kredyt z wyznaczeniem wykonawcy, bez otwartego przetargu, oraz zawiera wymóg, by władze regionalne gwarantowały spłatę pożyczki. Brak konkursu ofert i gwarantowana pomoc publiczna są niezgodne z prawem UE. Grozi to interwencją Komisji, co przy już i tak napiętych relacjach jest niepożądane.

Państwo Środka na ten moment znacznie więcej inwestuje w kraje położone na zachód od Polski. Na EŚW przeznaczyło jedynie 10% swoich bezpośrednich inwestycji w Europie.

Druga przyczyna to aspekt finansowo-rozwojowy. Finansowanie UE oparte jest na grantach, a obecnie należące do niej państwa mają jeszcze duży wybór narzędzi finansowania inwestycji infrastrukturalnych. Chińskie pożyczki są udzielane na wiele lat, a ich oprocentowanie wynosi 2–2,5% – przegrywają więc z dofinansowaniem unijnym. Ciekawsze są od nich nawet kredyty europejskie, bardziej przejrzyste i tańsze, realizowane przez Europejski Bank Inwestycyjny w ramach Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych.

A co z chińskimi inwestycjami bezpośrednimi w regionie? Obecnie nie są imponujące, stanowią zaledwie 8% wtłoczonych w niego funduszy. Państwo Środka na ten moment znacznie więcej inwestuje w kraje położone na zachód od Polski. Na EŚW przeznaczyło jedynie 10% swoich bezpośrednich inwestycji w Europie.

Czy sytuacja może się zmienić?
Nic nie stoi temu na przeszkodzie. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę planowane cięcia w funduszach europejskich. Po 2020 roku kraje regionu nie będą otrzymywać od Unii dużego wsparcia, a powodów jest kilka.

Po pierwsze, wyjście z UE drugiego największego płatnika – Wielkiej Brytanii. Kolejny to kryzys migracyjny i chęć zmiany polityki finansowej w kierunku obronności i migracji, co ma pochłaniać znaczną część środków unijnych. Rozważana jest także kwestia, by państwom, którym Komisja zarzuca nieprzestrzeganie zasad UE, nie wypłacać unijnych pieniędzy. Szczególnie dotyczy to Polski oraz Węgier, wobec których KE ma najwięcej zarzutów, a które są obok Czech głównymi partnerami strategicznymi Chin w regionie. Po roku 2020, gdy fundusze europejskie będą się kończyć, efektywna współpraca z Państwem Środka może procentować.

Nie należy także zapominać o powstałym Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, dysponującym stale zwiększającym się kapitałem rzędu 100 miliardów dolarów, a którego członkiem założycielem jest Polska. Bank jest nastawiony na realizacje inwestycji na trasie Nowego Jedwabnego Szlaku, a jak wskazuje jeden z jego wiceprezesów, Radosław Pyffel – Bank będzie inwestował w Europę, a szczególnie ważnym miejscem dla Chin jest Polska, jako że to do Polski wiodą najszybsze, bezpośrednie połączenia kolejowe z Chin.
AIIB jest rozpatrywany jako potencjalny inwestor w budowę Centralnego Portu Lotniczego, hubów i centrów logistycznych. Inwestycje banku mają objąć właśnie państwa Europy Środkowo-Wschodniej z ogromnymi potrzebami infrastrukturalnymi.

Sytuację zaognia także kryzys legitymacji Unii Europejskiej, co jest skutkiem zarówno recesji w 2008 roku, jak i następujących później przemian politycznych. To jednak kolejny, bardzo obszerny temat.

***

Chiny stoją u bram, jednak w przeciwieństwie do tego, co często próbuje się sugerować, to nie wróg u bram. Należy przy tym zauważyć, że rzeczywiście są blisko, jednak państwa regionu znajdują się na podwórku Unii Europejskiej, która pomimo kryzysu instytucjonalnego wciąż powinna pozostawać priorytetem.

Należy kontynuować grę z Chinami w formacie 16+1, ale musi to wyjść poza sferę deklaracji politycznych. Pozostałe kraje Unii z wielkim rozmachem handlują z nimi, uważam więc, że państwa takie jak Polska nie powinny się bać i rzeczywiście otworzyć się na tego wielkiego partnera. Podstawą jest zdecydowana i, co warte podkreślenia, jednolita polityka rządu, oparta na partnerstwie i dobrych relacjach.

Stosunki z Chinami, nienaruszające prawa unijnego, a umacniające zarówno Polskę, region, jak i samą Unię Europejską, są możliwe. Region i UE muszą mówić jednym głosem, a Wspólnota powinna śmielej dopuścić państwa EŚW do wielkiego tortu, jakim jest Nowy Jedwabny Szlak.

Czas do następnego artykułu z tego cyklu

Dni
Godzin
Minut
Sekund

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here