📻 Paweł Sito: Energetyka rozproszona – skup się!

Energetyka rozproszona dla oszczędności i bezpieczeństwa

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

 



Pisząc o sprawach energetyki, nie chcę wprowadzać trudnego języka gospodarczego ani języka sporu politycznego. Nie o to chodzi, kto kogo na rynku energii wytnie, zwalczy, kto w rezultacie ten rynek zawłaszczy. Wybór mniej lub bardziej racjonalnej strategii zwiększania bezpieczeństwa energetycznego może zadecydować o być albo nie być całej polskiej gospodarki. To naprawdę poważna sprawa, która nie powinna być kartą przetargową, a tym bardziej elementem sporu ideologicznego.

Aby dokonać racjonalnego wyboru strategii rozwoju, nie wolno do tego procesu podchodzić ze stereotypami myślowymi i aksjomatami. Szczególnie szkodliwe jest budowanie prostych przeciwieństw, np. energetyka konwencjonalna vs. OZE, scentralizowana vs. małoskalowa, elektrownie atomowe kontra bloki gazowe, węgiel przeciw wiatrakom. Czy też podobnie, ale w innych konfiguracjach.

Prawda jest taka, że dla wszystkich wystarczyłoby miejsca pod warunkiem rozsądnego podejścia. Z jednej strony dostrzeżenia, że w palecie naszych zasobów naturalnych znajduje się zarówno nasz węgiel, jak i nasz wiatr czy nasze słońce; z drugiej – zauważenia megatrendów, które już wpływają lub, z dużym prawdopodobieństwem, będą wkrótce wpływać na kształt podejścia do całego myślowego i czynowego bloku energetycznego na  świecie. A walka nimi czy ignorowanie ich jest jak zawracanie rzeki kijem.

Energetyka konwencjonalna też jest dotowana przez państwo, tak jak i odnawialna. Mechanizmy te opisał dla REO Tomasz Podgajniak. 

Jeśli kogoś w rozmowie o miksie energetycznym boli wspieranie segmentu energetyki określanej jako oparta na odnawialnych źródłach energii (OZE), to proponuję w celach terapeutycznych zastąpić nazwę na rozproszona. Te segmenty w znacznej większości pokrywają się – bez ideologicznych (być może według kogoś) naleciałości, zaś z pozytywnymi skojarzeniami, o których za moment. Co się tyczy natomiast wspierania, dotowania (zielone certyfikaty) tej branży, to postawmy sprawę jasno. Dotowana jest zarówno energia z OZE (jedyna, do której produkcji dopuszczony został sektor prywatny), jak i konwencjonalna. Z tą różnicą, że dopłaty do tej drugiej to (chowane pod nazwami opłat przejściowych na naszych rachunkach) inwestowanie w kopalnie przez państwowo-giełdowe giganty energetyczne.

Są i inne pomysły, jak tzw. współspalanie, czyli dodawanie biomasy do spalanego w kotłach węgla. Robi się to tylko po to, by poprzez zaksięgowanie w odpowiednich rubryczkach raportów załapać się do kategorii energii ze źródeł odnawialnych. To dbanie o dobry wizerunek w UE, żeby dostać, tak krytykowane przez przeciwników OZE, dotacje do… OZE.

Obie strony mogą sobie nawzajem wytykać brak rynkowości i nierealne podawanie cen energii. I tak się dzieje. Tyle że nie jest to ani budujące dla energetyki, ani sensowne dla Polski. Nie róbmy – zaapeluję – z rynku energii ringu politycznego!

Wracając do początku artykułu – rozwój energetyki rozproszonej nie ma na celu brutalnego eliminowania energetyki scentralizowanej. Chodzi o uzupełnianie jej w okresie zwiększonego zapotrzebowania na prąd. A także o redukcję strat przesyłowych oraz o zbliżenie źródeł energii do konsumentów. Będzie się to działo ze względu na nieuniknioną w niedalekiej przyszłości potrzebę zastąpienia tradycyjnych nośników energii używanych przez konsumentów (ropa, gaz). Najbardziej spektakularnym przejawem tego trendu jest rozwój elektromobilności.

Energetyka rozproszona to fotowoltaika, małe elektrownie wodne, biogazownie, a także źródła geotermalne.

Do energetyki rozproszonej zaliczają się przeróżne (jeśli chodzi o technologie, układy właścicielskie i moc) źródła wytwórcze. Najprostszym ich przykładem są coraz liczniej instalowane, także w Polsce (zarówno w budynkach miejskich i wiejskich, jak w firmach czy nawet parafiach!), panele fotowoltaiczne, zamieniające energię słońca w prąd. Rosnący na nie popyt nie wynika z powodów ekologicznych. Od momentu przekroczenia granicy opłacalności dla tych inwestorów oznacza to realne oszczędności.

Energetyka rozproszona to także małe elektrownie wodne, źródła geotermalne, biogazownie z przeróżnymi rodzajami substratów. Albo mała budynkowa energetyka na silniki diesla czy na gaz. Ta – i tak niepełna – paleta generatorów prądu czy ciepła powoduje, że choć energetyka rozproszona w dużej mierze pokrywa się z OZE, to jednak znaku równości pomiędzy nimi postawić nie można.

energetyka rozproszona

Równie ważkim argumentem przemawiającym za poważnym potraktowaniem energetyki rozproszonej jest kwestia bezpieczeństwa. Małe źródła energii rozlokowane na całym obszarze kraju, głównie na końcówkach sieci, to najlepsza odpowiedź na coraz częstsze awarie systemowe. Wynikają one bądź z wyeksploatowania części mocy i sieci, bądź z sytuacji pogodowej, która w sierpniu 2017 roku spowodowała 20. stopień zasilania. Do uruchamiania wyobraźni i szukania odpowiedzi, czemu tysiące lokalnych źródeł w kraju jest lepszych niż 2 czy 5 centralnych, w myśl zasady odpukać, czytelników nie namawiam.

Lokalne klastry energii

Najrozsądniejszym zastosowaniem energetyki rozproszonej, w tym energetyki ze źródeł odnawialnych, są, jak się wydaje, lokalnie działające i bilansujące się niewielkie, kilkumegawatowe układy hybrydowe (klastrowe). Klastry złożone z różnych lokalnych źródeł energii zapewniają partycypację ekonomiczną lokalnych społeczności w rynku energii (spółdzielnie energetyczne, grupy producenckie, współwłasność źródeł) oraz stabilność i elastyczność dostaw do najbliżej położonych odbiorców.

Umożliwiłoby to odciążenie systemu elektroenergetycznego, który w większym stopniu powinien realizować funkcję zapewnienia stabilizacji i bezpieczeństwa dostaw. Oszczędności na przesyle (a właściwie brak części wynikających z niego strat) i wykorzystanie lokalnych zasobów, pozytywnie odbiją się na kondycji konsumentów indywidualnych i przemysłowych.

Model wzorcowy

Wyobraźmy sobie wzorcowy model klastra/hybrydy. Składać się on może z biogazowni wykorzystującej odpady rolne, gnojowicę lub/i uprawy do tego przeznaczone plus 1-2 wiatraki najnowszej generacji (pod warunkiem zmiany ustawy odległościowej zabijającej możliwość rozwoju energetyki wiatrowej oraz akceptacji dla lokalizacji ze strony lokalnej społeczności). I jeszcze odpowiednia liczba paneli fotowoltaicznych. Pozytywów wynikających z takich konglomeratów źródeł rozproszonych jest na tyle dużo, że wymienię jedynie najważniejsze z nich.

  • Zwiększenie lokalnego bezpieczeństwa dostaw energii, szczególnie w sytuacjach krytycznych.
  • Redukcja strat sieciowych – w efekcie niższe koszty przesyłu i niższe ceny dla odbiorcy końcowego.
  • Kontraktacje dla rolników – poważny zastrzyk pieniędzy za uprawy roślin energetycznych, uzupełniający/zastępujący dopłaty w ramach wspólnej polityki rolnej UE i zlecenia dla polskiego przemysłu na budowę instalacji.
  • Redukcja efektu wykluczenia i ubóstwa energetycznego oraz stymulator cywilizacyjny dla zapóźnionych regionów.

Gdyby biogazownia działała w każdej gminie, zapotrzebowanie na import gazu spadłoby o połowę.

Układy takie zapewniają również zbilansowanie popytu i podaży energii w odpowiednich porach doby czy roku. Wykorzystywany będzie zawsze któryś z nich, zapewniając ciągłość produkcji prądu, a jednocześnie relatywnie najniższe koszty jego wytwarzania.

Biogazownie, jako podstawa takich zespołów hybrydowych, mogą wytwarzać zarówno energię elektryczną i ciepło, jak też gaz. Ten po uzdatnieniu może być wprowadzany do sieci. Ciekawostką jest, że obecność w każdej polskiej gminie instalacji przeznaczonej do produkcji gazu mogłaby co najmniej o połowę zmniejszyć zapotrzebowanie na jego import zza wschodniej granicy.

Niestety nie ma dziś w Polsce poważnej rozmowy o miksie energetycznym, a czas na nią najwyższy. Nawet jeżeli energetyka rozproszona (a zwłaszcza OZE) nie znajdzie się w agendzie polityki energetycznej państwa jako kluczowa kategoria, to i tak będzie się rozwijać, tylko że wolniej i proces ten będzie mniej zoptymalizowany (czyli droższy) z punktu widzenia polskich interesów. Jeśli zaś chodzi o przyszłą bezpieczną i elastyczną strukturę miksu energetycznego, to właśnie energetyka rozproszona i hybrydowa będą elementem najbardziej wpasowującym się w światowe trendy. Oby ta przyszłość zdarzyła nam się jak najprędzej.

Autor dziękuje za konsultacje Tomaszowi Podgajniakowi. Artykuł napisany został dla dziennika Rzeczpospolita.