Paweł Krulikowski – politolog, basista

Paweł Krulikowski

Fikcyjna Nowoczesność

W przyszłym roku minie dokładnie 30 lat odkąd Francis Fukuyama ogłosił swoją słynną tezę o końcu historii, stając się tym samym fałszywym prorokiem politycznej nowoczesności. W świecie nauk społecznych nie ma drugiego człowieka, który bardziej by się pomylił. Polityczna nowoczesność u schyłku drugiej dekady XXI wieku to fikcja. Politycznej nowoczesności nie było.

Pamiętacie jeszcze kampanię wyborczą Baracka Obamy i jego słynne hasło Zmiana? Pamiętacie slogany o inwestycjach w energię odnawialną, o odpowiedzialnym wykorzystywaniu technologii, o nowej, lepszej polityce, która przestanie wykluczać, a zacznie być inkluzywna wobec wszystkich, czujących się pokrzywdzonymi przez rzeczywistość? Osiem lat później cały kapitał politycznej zmiany i wizji fałszywej nowoczesności został roztrwoniony, a wybory wygrała stara, dobra suma wszystkich strachów. To oczywiście nie koniec. Jeszcze do niedawna niewyobrażalnym był fakt opuszczenia przez jakiekolwiek państwo Unii Europejskiej. Jeszcze dziesięć lat temu na myśl o wojnie kraju o ambicjach europejskich z Rosją, popukalibyśmy się w czoło. Tymczasem to nasza współczesność.

Rosja to doskonały przykład antynowoczesności. Folwark Władimira Putina ma się, wbrew pozorom, całkiem nieźle. Również na arenie międzynarodowej, gdzie raz za razem kwestionuje zasady racjonalnego, liberalnego ładu, tworzonego z mozołem po 1989 roku. Chiny, wraz ze swoim hybrydowym ustrojem, instytucje współczesnej demokracji mają, delikatnie ujmując, w poważaniu. To już na starcie daje nam około 1,5 miliarda ludzi, którzy na co dzień są żywą, chodzącą antytezą obecności jakiejkolwiek nowoczesności w globalnej polityce. To w znacznej większości ofiary kodu kulturowego i społecznego, odwołującego się do tradycji (samodzierżawia, autorytaryzmu, komunizmu), które wraz z nadejściem nowej epoki miały zanikać.

Fake newsy, tabloidyzacja, wychowywanie odbiorcy w duchu medialnego analfabetyzmu. Oto nowoczesność XXI wieku. W służbie polityce.

W ich eliminacji, a tym samym w utrwalaniu nowoczesnego postrzegania polityki, miała pomóc technologia. Zwłaszcza mass media. – Mój dynamit lepiej przyczyni się do pokoju niż tysiąc światowych kongresów – powiedział w XIX wieku Alfred Nobel o wynalezionym przez siebie materiale wybuchowym. Te słowa idealnie pasują do technologii w służbie społeczeństwa informacyjnego. Najpierw radio, potem telewizja, a na końcu Internet. Wszystkie wynalezione by pomóc zbudować nowy, wspaniały świat. Ostatecznie wszystkie stały się narzędziami w niekończącej się politycznej walce. Wszystkie wspierają przymus i przemoc, zarówno psychiczną, jak i fizyczną. Wszystkie stały się publikatorami, miejscami uprawiania szerszej lub węższej propagandy. Fake newsy, tabloidyzacja, wychowywanie odbiorcy w duchu medialnego analfabetyzmu. Oto nowoczesność XXI wieku. W służbie polityce.

Kolejnym nierozłącznym elementem nowego świata miała być globalizacja. Wielowymiarowa, powszechna i oparta na konsensusie. Miało nie być innej drogi niż homogeniczny świat, w którym kultury będą tylko swoistego rodzaju folklorem. Gdzie różnice będą się zacierać. Po World Trade Center, Iraku, Afganistanie, zamachach w Londynie i Madrycie, kryzysie syryjskim i problemach z imigrantami, brzmi to jak ponury żart.

Żyjemy w czasach dobrze znanej nam z wieków minionych polaryzacji. Gdzie słuszność wydaje się być po stronie Samuela Huntingtona i jego Wojny Cywilizacji, a nie w postmodernistycznych wizjach, rodem z piosenki We are the world.

Ten obraz świata sprawa, iż bezkrytyczni prorocy demokracji liberalnej i politycznej nowoczesności coraz częściej stają się stetryczałymi błaznami, nie nadążającymi za niekoniecznie nowoczesnymi masami. Na naszych oczach coraz częściej kompromituje się polityczna poprawność. Na naszych oczach głupawe memy i kultura obrazkowa wygrywa z rozumem. Liberalny dyskurs jest kontestowany. Z sukcesami. Wspomniałem o Donaldzie Trumpie, doskonałym przykładem jest też zwycięstwo PiS-u w Polsce. Ale egzemplifikacji jest więcej. Jest Marine Le Pen we Francji, jest Geert Wilders w Holandii. Od lat doskonale ma się Viktor Orban na Węgrzech. Nie dalej jak kilka dni temu wybory we Włoszech wygrał populista nad populistami Silvio Berlusconi, którego wydawało się, że historia już zapomni.

Wykreowana na początku XX wieku rzeczywistość nakazuje posługiwać się pojęciem sumy wszystkich strachów, która – wbrew założeniom jakiejkolwiek definicji nowoczesności – rządziła i rządzi światem. Ludzkimi wyborami w obrębie polityki nie kierują racjonalne przesłanki. Kierują tylko i wyłącznie namiętności, a przede wszystkim umiejętnie podsycane lęki. Terroryzm, uchodźcy, imigranci, wojny konwencjonalne czy te w przestrzeni wirtualnej. Dyktatura większości bądź szantaże mniejszości. Rasizm, faszyzm, lewactwo, antysemityzm, filosemityzm, ruchy pro czy antyaborcyjne. Można tak w nieskończoność. Cel jest jeden i od wieków ten sam. Zintensyfikować plemienność, podziały, pęknięcia, skutecznie odseparować ludzi od siebie.

Założenie, że żyjemy w czasach nowoczesnej polityki jest niepoprawnym optymizmem i utopijną fikcją. Tłumacząc się ze swoich tez, Fukuyama pisał: Nie będziemy już widzieć w ludzkości tysiąca pędów rozkwitających w różne rośliny, lecz długą karawanę powozów zmierzających tą samą drogą i do tego samego celu. Rzeczywistość? Wystarczy włączyć dowolny kanał informacyjny. Otworzyć dowolny portal internetowy. Na płaszczyźnie idei i matryc politycznych cywilizacja jest skłócona jak zawsze, a o najmniejszych przejawach długotrwałej jedności nie ma mowy. Świat nowoczesnej polityki, pomimo obecności wszelkich narzędzi (technologia, głupcze!) do jej funkcjonowania, nigdy nie zaistniał. I nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie zaistnieje.


 

Paweł Krulikowski

Paweł Krulikowski

Politolog, komentator i analityk. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego oraz SGH. Główny obszar zainteresowań: wizerunek polityczny. Jako konsultant brał czynny udział w trzech ostatnich kampaniach wyborczych. Po różnych stronach. Obecnie w sektorze prywatnym. Sceptyk. Symetrysta. Po godzinach basista zespołów Popkultura oraz Kapitan Nemo.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here