PANIE JURKU! Co Pan nie zrobi, będzie dobrze

Piotr Sokołowski solidarnie z Jurkiem Owsiakiem

Panie Jurku! Zrobił Pan tyle, że jak do nikogo innego pasuje do Pana hasło: Róbta, co chceta. Bardzo mnie zmartwiła wiadomość o Pana odejściu, jak wiele osób, ale ma Pan pełne prawo odpocząć. Jednego jednak Panu nie wolno: winić się za tę tragedię.


Są rzeczy, których być może dałoby się uniknąć, ale tak naprawdę pewne procedury wprowadza się, gdy coś wydarza się po raz pierwszy. Z prostej przyczyny. Nikt nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć, a poza tym nikt nie chce nadmiernej, niepotrzebnej (do czasu kontroli). Tak było chociażby z zamachami terrorystycznymi.

Być może dałoby się uniknąć 11 września, ale to dopiero po tym dniu wprowadzono masowe, szczegółowe kontrole na lotniskach.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie wpadłby na pomysł, żeby wprowadzać progi uniemożliwiające terroryście w samochodzie rozjeżdżanie przechodniów, zanim doszło do pierwszego tego typu ataku. Gdyby ktoś chciał przed faktem wszystko kontrolować i zabezpieczać, nasze życie przerodziłoby się w koszmar.

Kadr z filmu Total recall

Daleko nie trzeba szukać. U nas nikt nie ustawia uzbrojonych po zęby antyterrorystów przed jarmarkami świątecznymi. A na Zachodzie się tak robi. Czy jak dojdzie do ataku, winny będzie prezydent miasta, który tego nie zrobił? Idąc tym tropem, możemy od razu wprowadzać totalitaryzm, bo tylko taki system jest w stanie uchronić nas przed wieloma zagrożeniami.

Niestety, czasem złe rzeczy się zdarzają i nie ma w tym niczyjej winy. Nie zrobimy przecież z miejsc, gdzie odbywają się imprezy masowe lotniska, gdzie każdy poddawany jest szczegółowej kontroli i sprawdzany z dowodu w bazie danych. Czy jak na takiej imprezie dojdzie do zamachu, winny będzie organizator, bo nie wprowadził takich rozwiązań?

Kluczowym argumentem w tej konkretnej sprawie jest jeden, podstawowy fakt. Otóż, z tego co wiem, prezydenci miast na co dzień chodzą bez ochrony. Sam widziałem prezydenta Wrocławia, który spokojnie wracał z pracy w tłumie na jarmarku świątecznym. Skoro tak… Jeśli nożownik naprawdę chciał zabić Pawła Adamowicza, to i tak by to zrobił, choćby nie wiem jak bardzo zabezpieczyć scenę WOŚP. Po prostu zaczaiłby się, gdy Adamowicz idzie ulicą.

2016, fot. Adrian Grycuk wikimedia.org

Morderca chciał najprawdopodobniej w swoim chorym mniemaniu być w centrum uwagi, dlatego wybrał taki sposób zbrodni. Ale jeżeli naprawdę chciałby to zrobić, to co by Pan nie robił, nie uratowałoby to Pawła Adamowicza. Swoją drogą, czy podczas wszystkich publicznych wystąpień, na miejskich sylwestrach itd., gdzie prezydenci miast występują na scenie, są podjęte jakieś szczególne środki ostrożności? Wątpię. Pewnie teraz będą, ale to, jak już mówiłem, wie się dopiero, gdy coś się stanie.

14 stycznia był bardzo złym dniem dla Polski.

Najpierw wiadomość o śmierci prezydenta Gdańska, który został zamordowany w szczególnie haniebnych okolicznościach, podczas pewnie jednej z największych imprez dobroczynnych w Europie. Potem wiadomość, że Jurek Owsiak odchodzi z Orkiestry. Pierwsza myśl, jaka mnie naszła pod adresem rządzących, to przepraszam za wyrażenie, ale słynny cytat z Kazika: Coście skur… uczynili z tą krainą?

Wydawało się, że nienawiść wygrała tę bitwę, że zamordowany został nie tylko człowiek, ale też przedstawiciel Polski otwartej, tolerancyjnej i radosnej; że rządzącym udało się zabić jedną z niewielu pięknych rzeczy, jakie w życiu publicznym nam pozostały.

styczeń 2013, fot. Mariusz Cieszewski flickr.com
Pomimo tego wszystkiego rozumiem Pana, Panie Jurku.

Osobiście nie jestem za tym, żeby się poświęcać, gdy nie ma absolutnej konieczności, a Pan (pomimo tego, że pomagał innym) chyba nigdy tak naprawdę się nie poświęcał. Pan zawsze robił to, co kocha. I chwała Panu za to.

Tak że rozumiem, że nie kieruje się Pan wielką polityką, sprawami publicznymi, tylko robi to, co Pan uważa. Chociaż oczywiście, jak miliony Polaków, bardzo bym się cieszył, gdyby zmienił Pan zdanie.



REO POLECA

TRIUMF WOLI ludu pisowskiego?