📻 NA PACYFIKU pojawił się El Niño. Co to takiego?

Zimna siostra i ciepły brat – dzieci cyklu ENSO.

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Hubert Augustyniak



Pacyfik jest największym oceanem na globie. To ogromne masy wody, których temperatura, zwłaszcza w strefie równikowej, ma niebagatelne znaczenie dla zmian klimatycznych. Cykl ENSO, zwany też pacyficznym, polega na długotrwałej zmianie temperatury wód Oceanu Spokojnego. Naprzemiennie pojawia się zimna siostra i ciepły brat: La Niña oraz El Niño. Pojawienie się tego drugiego stanu właśnie oficjalnie potwierdziła  Amerykańska Narodowa Służba Oceaniczna i Meteorologiczna.  Synoptycy zapowiadają, że będzie słaby, jednak może zintensyfikować pojawiające się zjawiska atmosferyczne. Jak i gdzie oddziałuje na pogodę i klimat? Wyjaśnia Hubert Bułgajewski.

El Niño jest zjawiskiem polegającym na utrzymywaniu się wyższej niż zazwyczaj temperatury na powierzchni wody w równikowej strefie Oceanu Spokojnego. Gdy tylko się pojawi, wzbudza zainteresowanie mediów na całym świecie. Ciepłe wody Pacyfiku są bowiem zapowiedzią konkretnych zjawisk pogodowych, wywołanych przez ogromne ilości ciepła, które z wód oceanicznych przeniosą się do atmosfery, ogrzewając ją znacząco.

Ciepły brat wywołuje potężne powodzie
W największym stopniu El Niño wpływa na warunki pogodowe w Ameryce Południowej. Mieszkańcom Peru czy Ekwadoru przynosi intensywne opady deszczu, które powodują silne powodzie i osunięcia ziemi. W atmosferze gromadzi się coraz więcej wilgoci, pary wodnej, co przekłada się na potężne ulewy. I tak też się stało w marcu 2017 roku. W miejscowości Piura, w północno-zachodniej części kraju w ciągu miesiąca spadło 448 litrów na metr kwadratowy deszczu. To prawie sześć razy więcej niż wynosi średnia roczna norma w tym regionie. Miejscami w trakcie jednej silnej ulewy spadło 137 litrów wody na metr kwadratowy w ciągu tylko jednej godziny. W wyniku powodzi zginęło co najmniej 80 osób.

W Ekwadorze przebywa obecnie nasza dziennikarka Agata Skrzypczyk, za kilka dni przeczytamy czy i jak zjawisko to wpłynęło na aurę tego kraju w tych dniach.

Wpływ ciepłego brata odczuwają też mieszkańcy państw Ameryki Północnej i Środkowej, szczególnie leżącej nad Oceanem Spokojnym Kalifornii. Przynosi tam silne ulewy, co w ostatnich latach ma również zbawienny wpływ – powstrzymuje część pożarów.

A także tragiczne w skutkach susze
Ale El Niño oddziałuje nie tylko lokalnie. Podkręca też globalną temperaturę, co wpływa na zmianę klimatu. W innych regionach świata zjawisko to ma odwrotny wpływ – wywołuje susze. Tak się dzieje po drugiej stronie Pacyfiku, głównie w Australii, ale także w Indonezji i na Półwyspie Indochińskim. Północna część Australii oraz Wietnam, Indonezja czy też Malezja to państwa, gdzie – zgodnie z dotychczasowym klimatem – przez większą część roku spada dużo deszczu. El Niño to zmienił.

Ciepły brat sprawia, że ocieplenie klimatu przyspiesza, zimna siostra je spowalnia.

Bogata Australia radzi sobie z suszami, gorzej jest w biedniejszym Wietnamie, który w wyniku działania El Niño doświadczył najgorszej suszy od 90 lat. W jej szczytowym okresie przypadającym na luty-maj 2016 roku, około dwa miliony osób nie miało dostępu do wody, a 1,1 miliona zostało dotkniętych głodem. Susza zdegradowała ponad 650 tysięcy hektarów upraw. Dwa miliony ludzi straciło dochody, a tysiące sztuk zwierząt hodowlanych padło z braku wody. Straty oszacowano na 674 milionów dolarów. Susza negatywnie odbiła się nie tylko na rolnictwie, ale na całej wietnamskiej gospodarce.

La Niña także przynosi szkody
Zimna siostra wywołuje przeciwne efekty. Kiedy wody w Pacyfiku są chłodniejsze, tam gdzie występowały powodzie, panują susze. To dlatego w latach 2011-2014 nasiliła się susza w Kalifornii. Klimatolodzy od lat obserwują, jak ten słynący z produkcji filmów stan ulega stopniowemu wysuszaniu. La Niña pogarsza sytuację. Według oficjalnych danych, gromadzonych od ponad stu lat, sytuacja w Kalifornii przestała być zwykłą anomalią. Przez cały 2013 rok w Los Angeles spadło zaledwie 85 milimetrów deszczu, pięciokrotnie mniej niż powinno – tyle, ile pada zwykle na pustyniach Półwyspu Arabskiego. Zagrożone były nie tylko uprawy rolne, ale także fauna i zasoby wodne. Spadek poziomu wód w rzekach i jeziorach się stał ogromnym zagrożeniem dla ryb. Według Kalifornijskiego Departamentu Przyrody i Rybołówstwa padło 95% łososi. Wprowadzono liczne obostrzenia dotyczące połowu ryb. Wiele odcinków rzek zostało zamkniętych dla transportu wodnego. Wartość strat związanych z suszą i falami upałów w całych USA w samym tylko 2013 roku przekroczyła 10 miliardów dolarów.

Wpływ na globalne ocieplenie
Cykl ENSO, czyli El Niño oraz przeciwstawna mu La Niña, wpływają na globalne temperatury, ale nie są przyczyną zmiany klimatu. Naukowcy nie ma mają wątpliwości, że ocieplenie klimatu ma antropogeniczny charakter, że zostało wywołane przemysłową, ale i rolniczą, działalnością człowieka. Pojawiają się wprawdzie głosy, że zmiana klimatu to efekt cyklu ENSO, jednak przeczą temu pomiary. Owszem, zmiany cyklu pacyficznego dają spore fluktuacje temperatur, sięgające 0,2 stopnia Celsjusza, co w skali globalnej jest wysoką wartością. Jednak pomiary i analizy czynników wpływających na temperatury pokazują, że jeśli z danych usunie się efekt zmian pacyficznych, okaże się, że to 2017 rok był najcieplejszym w historii pomiarów.

Przyjrzyjmy się więc dokładniej, jak ciepły brat sprawia, że ocieplenie klimatu przyspiesza, a zimna siostra je spowalnia. Generalnie, każdego roku i każdego miesiąca naukowcy ustalają średnią temperaturę dla całej Ziemi. Następnie jest ona porównywana do dostępnych pomiarów z XX wieku, z których wyciągnięto średnią temperaturę dla poprzedniego stulecia. Traktowana jest ona jako punkt odniesienia, podobnie jak zero na skali Celsjusza.

Kiedy El Niño pojawił się w 2009 roku, to już listopad pobił wszelkie rekordy temperatur. Globalny wzrost sięgnął 0,76 stopnia Celsjusza względem średniej wartości z XX wieku. Kolejne miesiące także biły wskazania z lat poprzednich. Bardzo ciepła była też pierwsza połowa 2010 roku, co ostatecznie uczyniło go rekordowym.

W latach 2011-2014 dominowała La Niña, przerwana neutralną fazą, w trakcie której temperatury w równikowej części Pacyfiku były w normie. Wtedy nie odnotowywano rekordowych wzrostów średnich temperatur (choć cały czas były wyższe od tych, jakie panowały w XX wieku). Zimna siostra spowodowała, że zmiana klimatu lekko wyhamowała, ale jej nie powstrzymała. Rok 2012, a także i 2013, był chłodne względem poprzednich 10 lat. A jednak w 2014 roku świat znowu stał się cieplejszy o 0,73 stopnia Celsjusza względem średniej wartości z XX wieku.

Dopiero w latach 2015-16 El Niño doprowadził do potężnego skoku temperatur. Kiedy w 2015 pobity został rekord z 2010 roku, naukowcy spodziewali się, że 2016 wyhamuje, ale tak się nie stało. Ciepły brat wzmocnił efekt globalnego ocieplenia. Spowodował, że 2015 był jeszcze cieplejszy od średniej z XX wieku niż rekordowy 2014, a rok 2016 rok przebił wszystkie dotychczasowe pomiary.



REO POLECA

📻 REO EKO: Deskorolka z odpadów to chyba fajna idea

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.