📻 OSLO: Niby bogaci, a aut coś nie widać, bejbe

EKO NORWEGIA, czyli zielona rewolucja w kraju Wikingów

AUDIO REO. Posłuchaj artykułu. Czyta Danuta Stachyra



Norwegia to kolejne państwo, które mówi NIE dla zanieczyszczeń. Ograniczenie ruchu samochodowego, a ostatecznie eliminacja pojazdów spalinowych, to sztandarowy cel kraju Wikingów.


W Oslo nie zaparkujesz, gdzie chcesz

Zachodnia Europa to postępowe, proekologiczne miejsce, w którym odbywa się rewolucja. Na jej końcu będzie świat wolny od zanieczyszczeń, emisji dwutlenku węgla, świat cichy i spokojny, bo nie będzie hałaśliwych samochodów, które kopcą, przyczyniając się do powstawania smogu.

W tym świecie nie ma na razie Polski, ale jest Norwegia. Zimny, mroczny świat na północy, który kojarzy nam się z Wikingami i nordyckimi bogami. Dziś także z liberalnym podejściem do życia, dość osobliwym postępowaniem z przestępcami, którzy trafiają do więzienia. Ale przede wszystkim Norwegia powinna nam się kojarzyć z proekologicznym podejściem do życia. Kolejnym tego dowodem jest podejście do samochodów i ruchu ulicznego.

W 2018 roku w centrum liczącego ponad 650 tysięcy mieszkańców Oslo zlikwidowano wszystkie miejsca parkingowe.

Jeśli więc chcesz wybrać się tam autem, jadąc czy to przez Danię, czy bezpośrednio promem, musisz mieć to na uwadze. Nie będziesz zwiedzać centrum Oslo zza kierownicy swojej dieslowskiej bryki, bejbe. Takie czasy. U nas byłoby to nie do pomyślenia. Żaden polityk czy prezydent miasta by się na to nie poważył. U nas trzeba budować parkingi, likwidować słupki uniemożliwiające parkowanie tam, gdzie nie powinno się tego robić, poszerzać drogi, i tak dalej. Po prostu – dbać o dobro kierowcy, ale oczywiście, próbując też wyjść naprzeciw rowerzystom i pieszym, którzy wciąż lekko nie mają.

Norwegia postępowym państwem

Według zamysłu władz Oslo, miasto ma się stać wolne od samochodów. Przynajmniej jego centralna, historyczna część. Tak, aby zadbać o komfort zwierzających i wszystkich tych, którzy nie chcą korków, hałasu, smrodu i klaksonów albo nie daj Boże wyzwisk czy wręcz bójek. – Robimy to, aby oddać ulice ludziom – powiedziała Hanna Elise Marcussen z norweskiej Partii Zielonych zajmująca się we władzach Oslo rozwojem miasta. – I oczywiście dlatego, że jest to przyjazne dla środowiska – dodała.

Norway Park Oslo Sculpture Vigeland Park

Norwegia została uznana za najbardziej postępowe państwo. Stolica tego kraju otrzymała niedawno nagrodę Zielonej Stolicy Europy, którą przyznaje Komisja Europejska. Dbałość o przyrodę, a przede wszystkim środowisko wodne, działania mające na celu przywrócenie sieci okolicznych dróg wodnych, tak aby nie tylko były miejscami ostoi przyrody, ale też by stały się dostępne dla zwiedzających. To także efekt dobrego wykorzystywania wód opadowych, które nie trafiają w całości do morza. No i przede wszystkim polityka klimatyczna.

Wspomniane wyżej samochody i miejsca parkingowe to tylko część działań. Już od dawna nie tylko Oslo, ale cały kraj rozwija odnawialne źródła energii, głównie hydroenergetykę. Owszem, swoje bogactwo Norwegia zbudowała na wydobyciu gazu, ale dziś to nie gaz jest przyszłością, tylko zielona energia. Samo Oslo do 2050 roku ma stać się neutralne jeśli chodzi o emisje CO2. Reszta kraju jeszcze wcześniej, nawet do 2030 roku. Oznacza to, że miasto odejdzie od ropy i gazu, a jeśli po ulicach będą jeździć samochody, to tylko elektryczne.

Europejska stolica pojazdów elektrycznych

Oslo już dzisiaj jest Europejską stolicą pojazdów elektrycznych, bo 30% wszystkich sprzedawanych tam obecnie pojazdów jest elektrycznych. Norwegia przoduje jeśli chodzi o sprzedaż samochodów elektrycznych czy hybrydowych, które spalają niewielkie ilości benzyny. W 2017 roku aż 52% samochodów sprzedanych aut było elektrycznych i hybrydowych. A jeszcze w 2016 udział elektryków i hybryd stanowił 40% kupowanych w Oslo pojazdów.

Władze Norwegii planują całkowicie wycofać samochody spalinowe do 2025 roku.

Oznacza to, że w sprzedaży będą dostępne jedynie samochody elektryczne. Christina Bu, przewodnicząca Norweskiego Związku Pojazdów Elektrycznych, reprezentująca ich właścicieli powiedziała, że cel 2025 oznacza, iż ​​Norwegia powinna pozostać przy swoich zachętach do tego, by obywatele kupowali samochody elektryczne. Cel jest ambitny, bo to tylko siedem lat. Ale cel realny, bo w latach 2016-2017 sprzedaż samochodów o zerowej emisji w całej Norwegii wzrosła z 16 do 21%. I cały czas rośnie. To tak jak by w Polsce jeździło teraz 4,6 miliona takich pojazdów.

Inne miasta robią podobnie

Wiele miast, głównie w Europie, pozbywa się samochodów z centrów lub stawia im poważne przeszkody w postaci opłat czy warunków technicznych. W wielu europejskich państwach nie można już kupować starych samochodów, na przykład w Niemczech. Te często ostatecznie trafiają… do Polski.

Kilka tygodni temu władze Madrytu wprowadziły ograniczenia wjazd u do centrum miasta dla samochodów osobowych. Hiszpańska stolica, wraz z Paryżem i Atenami, zobowiązała się do wprowadzenia zakazu ruchu dla diesli przed 2025 rokiem. Ale zmiany mogą zajść znacznie szybciej. Bardzo prawdopodobne, że stanie się to wcześniej i obejmie wszystkie pojazdy spalinowe.

fot. flickr.com

Podobnym kursem co Oslo podąża Londyn, który decyduje się na wprowadzanie zakazu parkowania samochodami na wybranych ulicach w centrum finansowym, kontynuując swój wieloletni plan walki z zanieczyszczeniem powietrza i emisjami CO2.

Wzór do naśladowania

Norweskie plany wprowadzenia zakazu dla samochodów spalinowych zaczęły kształtować się w 2015 roku. Wtedy to proekologiczne partie polityczne, jak Partia Zielonych, wezwały do uwolnienia centrum Oslo od hałaśliwych pojazdów. Takie działania nie są łatwe, nawet w Norwegii było z tym wiele problemów i kontrowersji. Rosły obawy, że lokalni właściciele firm w centrum Oslo stracą przez to klientów. Powstał więc kompromis – zamiast wprowadzać totalny zakaz dla samochodów, bo takie były pierwotne cele, powstały przepisy ograniczające ruch.

Miasto wyznaczyło określone ulice tylko dla pieszych i ewentualnie dla transportu publicznego. Wraz z likwidacją miejsc parkingowych w centrum ograniczony zostanie ruch dla przede wszystkim dla przyjezdnych, którzy przesiądą się do transportu publicznego lub na rowery. Jednocześnie zyskają niepełnosprawni kierowcy, którzy muszą używać samochodu. Także firmy, bo przecież kurier nie każdą paczkę weźmie na rower, a i restauracje czy kawiarnie muszą mieć zapewniony transport dla swoich towarów.

Jak powiedziała Hanna Elise Marcussen, Oslo ma nadzieję, że stanie się wzorem dla innych miast, które chcą ograniczyć ruch samochodowy w gęsto zaludnionych obszarach. Taka rewolucja jest możliwa w Norwegii, ale trzeba też mieć na uwadze, że jest to koniec końców bogaty kraj, z poziomem życia znacznie wyższym niż w Polsce. Mimo to, nie znaczy, że i dla nas nie jest to możliwe. Jesteśmy częścią UE, do której Norwegia przecież nie należy. Teraz Polska będzie dręczona opłatami emisyjnymi, a prawicowe władze próbują kreować gospodarkę energetyczną wyjętą wprost z czasów PRL, co z pewnością nie spodoba się Komisji Europejskiej.

A przecież wystarczyłoby stworzyć perspektywiczny program, i w ramach niego poprosić o sowite fundusze, zaczerpnąć wiedzy od innych, jak to się robi i dalej wprzód. Też u nas byłoby to możliwe. No ale cóż, skoro mamy węgla na 200 lat…

—————-
Na podst. The New York Times



REO POLECA

I PO ŚWIĘTACH… W Norwegii

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.