📻 O REO

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.

 



Dzień dobry/cześć!

Zaglądający do rubryki O NAS czytelnicy zapewne ciekawią się, co to za stwór, to REO? Pokrótce: wydawcą jest Fundacja REO, wspierająca i budująca media, inicjatywy ekologiczne, technologiczne i zdrową energetykę. I ta sama tematyka determinuje naszą medialną działalność. Oczywiście trudno mówić o nowych technologiach, ekologice czy wiatrakach bez odniesienia do ludzi. Tematyka społeczeństwa XXI wieku uzupełnia naszą paletę zainteresowań.

A ideowo? Piszą do nas dziennikarze współpracujący, poza REO, również m.in. z Tygodnikiem PowszechnymGazetą Polską CodziennieGazetą Wyborczą, Forbesem i Rzeczpospolitą. Staramy się trzymać proporcje, nie dać się wrzucić do worka jakiegoś koloru. Dokładniej, to do żadnego wręcz. 

Nie tylko politycznie (a tematu tego zbyt często nie poruszamy i zwiększać częstotliwości nie zamierzamy) dbamy o pluralizm. Skoro usytuowanie można mierzyć miejscami innych aktywności naszych współpracowników, to jeśli o media internetowe chodzi, taki przykład: jeden autor publikuje w Onecie, inny w Wirtualnej Polsce jeszcze jeden w Na temat. Jedna autorka z dumą mówi o sobie moher, inny publikuje tekst o upolitycznieniu Kościoła, a gdy pojawia się artykuł o realnym rozumieniu znaku Krzyża Świętego, lajkują nas czytelnicy zarówno z konserwatywnej, religijnej, jak i liberalnej, często bardziej wolnomyślicielskiej strony. To w tej wymieniance różnorodności jeszcze jeden nasz konik – energetyka. Przyjrzyjcie się dyskusji (O ATOMIE) dotyczącej ewentualności budowy elektrowni jądrowej. Jednomyślność zdecydowanie niegwarantowana! W sprawach dekarbonizacji Polski i działań proklimatycznych oczywiście kłótni tu nie ma. Na temat stosunku do zwierząt, (nie)śmiecenia, oszczędzania wody itd. również trudno usłyszeć jakieś wrzaski czy nawet kąśliwe szepty, niezgody. To tyle o nas.

Nowoczesne metody badania internetu na bieżąco mówią nam również o Was, Nasi Szanowni Czytelnicy. I tak: lubicie nas uczniowie i studenci, czytacie trzydziestolatkowie, nie odpuszczacie średniolatki, jesteście z nami żywotne pięćdziesiątki i pięćdziesiątkowie i obyście jak najdłużej mogli czytać (bez okularów) starsi panowie i wytworne panie. Czyta nas miasto, czyta nas kraj.

Rozkład płci? Prawie po równo. Dlatego też w tekstach nie przyjmujemy jakichś żenujących zestawów skojarzeń płciowych, bądź to jak z jednostki wojskowej, bądź jak z portalu feministycznego. Tak wiele nas łączy: kobiety i mężczyzn, młodych i doświadczonych, w różnym stopniu wierzących lub nie, z hetero, bi i homo, wysokich, bardzo i nie. Nie za bardzo rozumiemy, po co mielibyśmy analizować sprawy ekonomii, ekologiki, edukacji czy elektromobilności (żeby poza literę E nie wychodzić) poprzez zwyczaje seksualne, hormony, liczbę słojów w zasadzonych przez nas drzewach czy rodzaj noszonej bielizny. I to właśnie nazywamy patriotyzmem – ojczyzny umiłowanie przez wzajemne się szanowanie. Można, a nawet zaleca się popierać czynnie taką postawę :)

A skoro już o płciach mowa, to ważne zastrzeżenie! To, że za każdym razem nie piszemy Polki i Polacyczytelniczki i czytelnicyekoentuzjastki i ekoentuzjaści, nie wynika, jak wydają się rozumować w innych mediach, z prymatu płci męskiej nad żeńską. Ci nasi: Polak, czytelnik i obywatel, to nie mężczyźni, a właściwie nie tylko mężczyźni. Każda z wymienionych postaci to przede wszystkim człowiek!

I skoro nikt jeszcze nie sugeruje pisania o CZŁOWIEKU i CZŁOWIECZYCY, to umówmy się, że pozostaniemy przy przyjętej przez nas (oraz naszych przodków) formie. Moglibyśmy oczywiście zdecydować się na OSOBĘ i wówczas stosować do wszystkich formę żeńską, ale nie zapomnijmy o OSOBNIKU czającym się za rogiem, który – bardzo możliwe – także zażądałby ciągłego podwójnego określania osób, jak nakazuje moda w innych redakcjach. Ciągłego dwójkowania jak Duran Duran w Baden-Baden.

redakcja@reo.pl