Nowy Rok w REO już nastał

No to chciałem, to mam. Miało być ciepło. To po pierwsze. Miało być z lżejsza głową. To po drugie. Miało być tak hipstersko i od nowa na swoim. To po trzecie. Miało być tak, że joga, surfing, dzieci roześmiane i Julia Roberts jeżdżąca na rowerze w czterdziestostopniowym upale. Palmy, ocean, chill out i ommmm… I co się okazało, no co?

Okazało się, że ktoś gdzieś w międzyczasie zaiwanił mi 7 godzin mojego cennego, nowego życia. Po prostu zniknęły. Najpierw Mikołaj przyszedł kilka godzin wcześniej. Na początku się cieszyłem, że już był, ale kiedy pierwsze emocje opadły, to zaglądam na Facebooka, a tu w Polsce wszyscy jeszcze na pierwszą gwiazdkę czekają. Ja już przysypiam przy Kevinie samym w domu 3 na wideo emigracyjnym, obżarty pierogami i opity barszczem oraz suszem, a oni kurna czekają jeszcze. Ja już się kładę spać, a oni tam wszyscy fotki z choinką wrzucają. A wcześniej? Wcześniej ja już wystrojony jak się patrzy, z krawatem na szyi i białym obrusem w tle, dzwonię z życzeniami i wszyscy mnie zlewają, bo właśnie w Galerii Mokotów prezenty kupują. Ech.. ale jakoś to przeżyłem.

No ale dzisiaj. Dzisiaj to już jest przegięcie.

W momencie kiedy ja z tapirem na głowie i trąbką w ustach drę się wniebogłosy: Selamat Tahun Baruuuuuu! otroczony petardami, przemiłymi lokalsami oraz napitymi Australijczykami i próbuję odliczać w języku Bahasa Indonesia, to w Polsce właśnie wychodzicie z pracy i myślicie… wooow, ile jeszcze przed nami starego roku. Jest czas na postanowienia noworoczne, na podsumowanie 2018 roku, a ja tego czasu nie mam. U mnie już północ. U mnie już jest Nowy Rok.

fot. Dorota Wawryniuk

U mnie wszystkim dookoła przestawiły się już datowniki, a ajfony wyświetlają magiczne 2019… Wy dopiero zaczynacie malować paznokcie, a u mnie jeszcze chwila i pierwszy kur zapieje. Gdzie jest moje 7 godzin??? Ja już się wytańczyłem, a wy dopiero buty na obcasie przymierzacie. Siedem, kurna, godzin mi ktoś zabrał…

Ale jest jeden plus. Ja już to mam.

Ja już to mam. Ja jestem już w Nowym Roku. Mam to pierwszy. I mogę wam powiedzieć, jaki jest ten nowy rok. Czy zaskoczył, czy jest inny, inaczej pachnie, inaczej smakuje. I wiecie co? Dobrze mi z tym. I nie powiem wam ani słowa. Bo jest inny. A poza tym to już za chwilę dowiecie się sami.

A wracając do tego, co się właśnie skończył, to mogę tylko powiedzieć, że był taki, jakiego się nie spodziewałem. Był rokiem, w którym dokonaliśmy z moją rodzina największego życiowego skoku na bungee. Czy warto było? Tak, po prostu tak.

fot. Dorota Wawryniuk
Jacek Kaczyński
Człowiek renesansu, chodząca beczka śmiechu, kiedy powie coś poważnie – szczególnie daje do myślenia. Zaczynał pracę w mediach, jako junior zapowiadający muzykę w niegdysiejszej TV, założonej w Polsce przez Boba Geldofa – Atomic TV. Później m.in. zajmował się produkcją TV w 4fun.tv i był szefem TV Polsat Play. Wyemigrował na Bali, skąd przesyła dla REO korespondencję do cyklu DO GÓRY NOGAMI